Reklama

Kowalcze: Bezradność (wobec) prawa i dwa filmy

Opublikowano: ndz, 14 kwi 2013 15:06
Autor:

Kowalcze: Bezradność (wobec) prawa i dwa filmy - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Felietonista tym razem o wyroku na kłodzkiego katechetę. Z trochę innej strony niż inni...


Tak właśnie – bezradność. Sprawa nagłośniona przez nasze media w ostatnich dniach, także przez ten portal, do którego piszę, nie daje nam wszystkim spokoju, więc się wypowiadamy. Różnie. Chodzi o nieprawomocny wyrok na jednego z katechetów. Też się odniosę. Tak jak umiem. A sprawa bardzo trudna i to z wielu powodów. Począwszy od większych, i słusznie, niż w przypadku ludzi niewierzących oczekiwań moralnych, które, zdaniem sądu zostały złamane, a skończywszy na nieskrywanej satysfakcji, że celnie się trafiło w człowieka Kościoła. I urządza się polowanie z bardzo liczna nagonką. Wziąć w nim udział to wręcz   społeczna konieczność i poprawność. Zobaczcie na ilość wejść i komentarzy pod informacją! Próbuję trochę od tego odejść. Nie bardzo się udaje. Bo myślę o wszystkich, którzy są w sprawie. W jej środku. O stronach procesu w sądzie, o prawnikach – prokuratorach i adwokatach, dziennikarzach i nas komentatorkach i komentatorach, a także zwykłych odbiorcach tych informacji, które do nich docierają. Ale do rzeczy.

Mamy za Mateuszem: Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Moje miłe Czytelniczki i mili Czytelnicy uznają to za objaw słabości i asekuracji. Ba, chrześcijańskiej obłudy. Niech będzie. To jednak powierzchowne, utarte rozumienie cytatu. Mam trochę wątpliwości wobec takiego stereotypu czytania tego zdania, więc je pokazuję w dzisiejszym tekście. Dorzucam do tej mądrości Jezusa, zapisanej przez ewangelistę, takie rozumienie – szybko, a wiem to dobrze jako praktyk-wychowawca, osądzam, wykorzystuję stereotyp, bo to łatwiejsze, bo nie muszę wchodzić w szczegóły, nie kłopoczę się rozpoznawaniem odcieni ludzkiego charakteru, nastroju, słabości, skomplikowanych uzasadnień. Więc to nie asekuracja, ale lenistwo, znalezienie innych, łatwiejszych priorytetów. Także, i nie ma co tego ukrywać, dostrojenie się do czasu, który obecnie bardzo sprzyja temu, żeby takie sprawy natychmiast zostały tabloidalnie i, niestety tylko tak, nagłośnione. Nie ma już chęci i energii na coś porządniejszego. Za chwilę będzie kolejny news. Taki lub inny. Nie dba się o konsekwencje. Dla poszkodowanych, oskarżonych, dla nas odbiorców. I tylko tyle dodaję do całej sprawy.

A przy okazji namówię (kryptoreklama) do obejrzenia „Polowania” z Madsem Mikkelsenem. Już kiedyś o tym filmie krótko wspominałem. Bardzo akuratny do naszej sprawy, bardzo też chrześcijański w ostatecznym znaczeniu. A co byłoby ideałem na miarę słów Jezusa? Nie osądzam tak szybko, bo mogę się mylić, ale też nie unikam osądu-oceny. Do tego jeszcze poszukuję usilnie tej odrobiny niezbędnej pokory, żeby zostawić chociaż mały kącik dla spraw ponadludzkich. Większych niż litera współczesnego prawa. Taki dystans to chwilowe wyjście ponad nie. Choć naturalnie szanować je należy, żeby nie zdarzały się sprawy niedobre, niegodziwe i społecznie naganne. Takie do surowego, mocnego osądzenia. I nie chodzi też o to, żeby je łamać, omijać, np. kiedy mamy z tego korzyść. Bo jak sądzę taki nieprędki dystans może być również sposobem na mądre miejsce dla Boga? Dla Jego prawa. Dostrzegamy często i to z łatwością, jak przeciw godziwemu człowiekowi może być wykorzystane i to szybko,  w swoim własnym majestacie, prawo. I do tego w państwie prawa, jak się elegancko powtarza formułkę. Widzieliście „Układ zamknięty” Ryszarda Bugajskiego? Słuchacie z pewnością w gronie znajomych takich opowieści. Jest ich niemało. Jedna z telewizji ma o tym cotygodniowy program, a spraw tam takich bez liku. Wracam jednak do chrześcijańskiej wykładni. Jeżeli widzę słabość, także własną, to staję się (jestem) zwolennikiem trudnego, pełnego kłopotów i przeszkód trafiania głębiej, wypływania na głębię także w ocenach. I wtedy prawdopodobnie boli bardziej nieszczęście innych. Każdej ze stron sprawy, o których tyle słów, a tak mało staranności w osądach. Bo przecież oceniać trzeba, ale to zupełnie co innego niż szybko osądzać.

Mieczysław Kowalcze*

*O autorze

Polonista, historyk, dziennikarz, pedagog w pracy i życiu. Od wielu lat związany z Zespołem Szkół Społecznych oraz Kłodzkim Towarzystwem Oświatowym. Autor i współtwórca wydawnictw i publikacji. Działacz Klubu Otwartej Kultury. Niemożliwe jest go nie znać, taki z niego społecznik. Lubiany i szanowany przez wszystkich. Ale skromny, więc na tyle o nim wystarczy.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy