Reklama

W obronie pasiek

Opublikowano: czw, 14 mar 2019 23:00
Autor: | Zdjęcie: foto: pixabay.com

W obronie pasiek - Zdjęcie główne

foto foto: pixabay.com

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Pszczelarze z powiatu kłodzkiego chcą współpracować Greenpeace.

Pszczelarze debatowali nad stanem pasiek i problemami. A są niemałe. Chodzi o zdarzenie sprzed półtora roku i zabicie w waliszowskich ulach ponad miliona pszczół. Pszczelarze otrzymali odpowiedź od ministra rolnictwa i rozwoju wsi w sprawie regulacji prawnych dotyczących m.in. przywozu uli. Stwierdził on, że Ustawa sprzed 15 lat o organizacji hodowli zwierząt gospodarskich jest dobra, reguluje sprawy z zakresu hodowli pszczół i nie jest przewidywana jej nowelizacja. Pszczelarze przyjęli to z niedowierzaniem i domagają się by zainteresować tym problemem wszystkich parlamentarzystów naszego okręgu wyborczego, by wprowadzić zmiany do tej ustawy. Adam Polański z Międzylesia wskazał, że nie są uwzględniane korzyści wynikające z zapylania przez pszczoły roślin uprawnych szacowane w kraju na 4-7 mld zł rocznie. Natomiast wsparcie przez ministerstwo RiRW pszczelarstwa nie przekracza 20 mln zł i nie jest wystarczające. Stąd brak młodych pszczelarzy. Niezbędność uchwalenia odrębnej, profesjonalnej ustawy regulującej działalność pszczelarską domagali się również Bogusław Frącek z Nowej Rudy. Mówił, że nie jest możliwe dobre funkcjonowanie tego ważnego sektora rolnictwa, skoro ilość uli, pasiek i pszczelarzy nikomu w kraju nie jest znana. (...) Istotnym zagadnieniem podnoszonym w dyskusji był problem leczenia pszczół, a raczej braku jego efektywności. Stosowane w Polsce 4 typy leków (u Czechów jest ich 8) są nieskuteczne i w większości przypadków źle aplikowane. Nie ma też w tym zakresie wsparcia ze strony służb weterynaryjnych. Obecny na naradzie powiatowy lekarz weterynarii, Grzegorz Chmielowiec, wyjaśnił, że dysponuje dwoma lekarzami, ale żaden z nich nie dysponuje specjalistyczną wiedzą na temat leczenia pszczół. Zwrócono też uwagę na problem miodu. W Polsce rocznie pszczoły produkują go ponad 25 tys. ton. Dla uzupełnienia popytu importuje się go z Ukrainy, Rumunii, Bułgarii, Chin i Indii. Importowany miód dystrybutorzy mieszają z polskim, co niekorzystnie wpływa na jego walory zdrowotne i smakowe. Występują w nim obce pyłki kwiatowe, które po spożyciu mogą wywołać alergię. W Chinach i Indiach miód wytwarza się bez udziału pszczół z inwertowanych cukrów z barwnikami i dodatkami zapachowymi, co może mieć fatalne skutki po spożyciu, szczególnie przez dzieci. Prowadzący naradę Bolesław Krawczyk z Dusznik-Zdroju zawnioskował o nawiązanie bliskiej współpracy z dolnośląskim oddziałem Greenpeace, który coraz aktywniej inspiruje polskie władze na rzecz przyrody. Jest też potrzeba organizacji kursu dla adeptów pszczelarstwa, w którym mogliby uczestniczyć również lekarze weterynarii. Uzgodniono, że powyższe wnioski będą prezentowane na najbliższym wojewódzkim zjeździe PZP.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.