„Będziemy współpracować, ale w granicach prawa”
– Mamy umówione spotkanie z radcą prawnym. Będziemy współpracować, ale oczywiście w granicach obowiązujących przepisów prawa – mówi prezes AGROREG-u.
Jednym z najważniejszych punktów spornych może okazać się dostęp do dokumentacji przedsiębiorców, którzy korzystali ze wsparcia.
– Na dziś nie wiemy, czy możemy przekazać indywidualne wnioski, bo znajdują się w nich dane wrażliwe. Tę kwestię wyjaśni prawnik spółki, ponieważ są tam informacje dotyczące sytuacji majątkowej przedsiębiorców, ich zadłużenia i inne dane wrażliwe objęte ochroną – tłumaczy Rafał Wielichowski.
AGROREG: 34 pożyczki na łączną kwotę 35 mln zł
Prezes deklaruje natomiast przekazanie parlamentarzystom informacji zbiorczych.
– W trakcie interwencji poselskiej parlamentarzyści uzyskali informację dotyczącą ilości i kwoty udzielonych pożyczek w ramach instrumentu „Fundusz wsparcia przedsiębiorstw dotkniętych powodzią”. Agroreg S.A. udzielił 34 pożyczki na łączną kwotę 35 mln PLN i tyle. Krążąca w przestrzeni publicznej informacja o wsparciu na poziomie 210 mln PLN jest nieprawdą. Więcej środków powodziowych nie otrzymaliśmy z BGK.
„Chyba pomylili instytucje”
Rafał Wielichowski podważa również sam zakres zainteresowania parlamentarzystów. Jak twierdzi, posłowie chcą kontrolować pomoc w postaci pożyczek do 200 tys. zł, podczas gdy ARR AGROREG S.A. – według prezesa – takich pożyczek nie udzielała.
– Z tego, co rozumiem, interesują ich pożyczki do 200 tysięcy złotych. My takich pożyczek nie udzielaliśmy. Tym zajmowała się inna instytucja. Mam więc wrażenie, że ktoś tutaj pomylił zakres kontroli albo instytucję – mówi Wielichowski.
Kontrola może mieć dalszy ciąg
Oznacza to, że kontrola rozpoczęta 11 sierpnia może mieć dalszy ciąg. Kluczowe będzie stanowisko prawne dotyczące zakresu uprawnień parlamentarzystów, a także ustalenie, jakich konkretnie dokumentów żądają posłowie i które z nich ARR AGROREG S.A. będzie mogła im udostępnić.
Dwie odmienne relacje po wizycie posłów
Na tym etapie mamy więc dwie odmienne relacje. Posłowie wskazują, że podczas niezapowiedzianej wizyty nie zastali prezesa i nie mogli uzyskać informacji o miejscu jego pobytu.
Rafał Wielichowski odpowiada, że jako prezes powołany do pełnienia funkcji ma zadaniowy i nienormowany czas pracy, wykonuje obowiązki również poza siedzibą spółki i nie ma obowiązku informowania pracowników o każdym swoim wyjeździe służbowym.
Marcin Rosiński
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.