Reklama

Kazimierz oskarżony

Opublikowano: czw, 13 lut 2020 14:00
Autor:

Kazimierz oskarżony - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Kazimierz S. już za miesiąc będzie jednocześnie zasiadał na ławie oskarżonych i na fotelu prezesa Zakładu Usług Komunalnych w Bystrzycy Kłodzkiej. Dla niego to korzystna sytuacja, dla pracowników miejskiej spółki, których sąd powoła na świadków, niekoniecznie, bo ich zeznania przed sądem, będzie obserwował szef.

Proces przeciwko Kazimierzowi S., prezesowi ZUK-u oraz dwóm innych, zajmującym kierownicze stanowiska pracownikom miejskiej spółki, ruszy w kłodzkim sądzie 12 marca. Bystrzycka prokuratura oskarżyła ich o oszustwo. W ubiegłym roku pracownicy ZUK-u zawnioskowali o urlopowanie oskarżonego prezesa. - Nie wyobrażamy sobie sytuacji, że na ławie oskarżonych będą siedzieć prezes i dwaj jego kierownicy, a my – pracownicy – będziemy wzywani na świadków. Taka sytuacja to postawienie nas pod murem – mówili ludzie pracujący w ZUK-u, kiedy akt oskarżenia przeciwko prezesowi trafi ł do sadu. - Przecież ta sprawa karna dotyczy tego, co działo się w naszej firmie, więc na pewno będziemy wzywani, jako świadkowie – niepokoili się pracownicy. Właśnie dlatego zakładowa Solidarność wnioskowała kilka miesięcy temu do szefa rady nadzorczej ZUK-u o urlopowanie oskarżonego prezesa Kazimierza S. Nie przyniosło to jednak żadnego efektu. - Tak naprawdę w Bystrzycy decyzje podejmuje jedna osoba, burmistrz Renata Surma, a ona stoi za oskarżonym prezesem murem – stwierdzili pracownicy ZUK-u. Rzeczywiście, burmistrz Surma kilka razy podczas sesji odnosiła się do sprawy. Za każdym razem zasłaniała się zasadą domniemania niewinności. Problemu pracowników, którzy będą zeznawać w sprawie przeciwko swojemu prezesowi nie dostrzegła. Przypomnijmy. Jesienią 2018 roku do Zakładu Usług Komunalnych w Bystrzycy Kłodzkiej weszli policjanci. Rozpoczęło się śledztwo. W czerwcu 2019 roku prezes i dwóch kierowniku ZUK-u usłyszeli zarzuty oszustwa. W lipcu przeciwko całej trójce skierowano do sądu akt oskarżenia. Jednak atmosfera w miejskiej spółce była fatalna już wcześniej, a kiedy prokuratura wszczęła śledztwo pogorszyła się. 9 listopada 2018 roku w ZUK-u odbyła się narada pracownicza. Spotkanie prezesa Kazimierza S. nagrał jeden z pracowników. - Ktoś waszymi rękami chce załatwić pewne rzeczy. Największego szoku dostanę, nie wtedy kiedy będzie akt oskarżenia, ale wtedy, kiedy będę mógł przeczytać wszystkie państwa zeznania, bo takie będę miał uprawnienia jako oskarżony. Wtedy wychodzi co najbliżsi współpracownicy mówią o danym człowieku. Oby do tego nie doszło – mówi na nagraniu prezes S. - Poza tym niech się wam nie wydaje, że ja od jutra przestanę być prezesem. Żeby przestać być prezesem muszę zostać prawomocnie skazany, a to może potrwać lata. Takie procesy potrafi ą się ciągnąć nawet 10 lat – zaznaczył szef ZUK-u.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.