reklama

Mroczna tajemnica Ząbkowic Śląskich. Grabarze, zaraza i 17 egzekucji. Czy stąd pochodzi historia Frankensteina?

Opublikowano:
Autor: Krzysztof Szymczak

Mroczna tajemnica Ząbkowic Śląskich. Grabarze, zaraza i 17 egzekucji. Czy stąd pochodzi historia Frankensteina? - Zdjęcie główne
Autor: Redakcja Zabkowice.pl

reklama
Udostępnij na:
Facebook
KulturaPonad czterysta lat temu niewielkie śląskie miasto stało się miejscem wydarzeń, o których pisano daleko poza jego granicami. Epidemia dżumy, oskarżenia o profanowanie zwłok, tortury i egzekucje kilkunastu osób przeszły do historii dawnego Frankenstein, czyli dzisiejszych Ząbkowic Śląskich. W centrum tych wydarzeń znalazł się cmentarz, na którego terenie wcześniej funkcjonował średniowieczny kompleks szpitalny. Do dziś istnieje hipoteza, że właśnie ta historia mogła mieć związek z powstaniem słynnej powieści Mary Shelley. Co rzeczywiście wydarzyło się w tym miejscu, a co pozostaje jedynie przypuszczeniem?
reklama

Frankenstein na Dolnym Śląsku. Historia, która zaczęła się na długo przed słynną powieścią

Nazwa Frankenstein większości osób kojarzy się z literaturą grozy, szalonym naukowcem i stworzonym przez niego potworem.

Niewielu wie jednak, że przez stulecia nosiło ją miasto położone na Dolnym Śląsku, znane dziś jako Ząbkowice Śląskie.

Jeszcze przed wydaniem słynnej powieści Mary Shelley miejscowość stała się areną wydarzeń, które mogłyby stanowić podstawę niezwykle ponurej opowieści.

W 1606 roku, podczas jednej z najtragiczniejszych epidemii w dziejach miasta, doszło do aresztowania grabarzy oskarżonych o świadome szerzenie zarazy.

Historia procesu przetrwała w dawnych drukach, kronikach i późniejszych opracowaniach.

Jednym z najważniejszych miejsc związanych z tymi wydarzeniami jest stary cmentarz przy dzisiejszej ulicy 1 Maja.

reklama

Zanim powstał cmentarz, istniał tu szpital św. Mikołaja

Historia miejsca sięga średniowiecza.

Według naukowego „Atlasu historycznego miast polskich” pierwsza wzmianka o kaplicy św. Mikołaja w Ząbkowicach Śląskich pochodzi już z 1404 roku.

W 1483 roku proboszcz Hertel przekazał szpitalowi św. Mikołaja ogród położony za zamkiem.

Historycy przypuszczają, że w placówce opiekowano się między innymi osobami cierpiącymi na trąd oraz choroby psychiczne.

Był to okres, w którym szpitale często pełniły funkcję przytułków. Oferowały opiekę ludziom chorym i ubogim, którzy z różnych powodów nie mogli samodzielnie funkcjonować.

W przypadku osób podejrzewanych o choroby zakaźne istotną rolę odgrywała również izolacja od pozostałych mieszkańców.

reklama

Takie placówki zakładano więc często na przedmieściach, poza murami obronnymi.

Ząbkowicki szpital św. Mikołaja związany był z dawnym Przedmieściem Wrocławskim.

Według Ząbkowickiego Centrum Kultury i Turystyki zabudowania szpitala rozebrano w 1552 roku, a w ich miejscu utworzono cmentarz.

Inne opracowania podają, że przyszpitalny kościółek i cmentarz dla ubogich zlikwidowano już w 1543 roku. Różnica może wynikać z etapowego przekształcania całego kompleksu.

Nie wszystkie szczegóły jego najwcześniejszych dziejów są dziś możliwe do odtworzenia.

Rok 1552. Powstaje nowa nekropolia poza murami miasta

Nowy cmentarz miejski założono przed Bramą Wrocławską.

Początkowo chowano tam głównie uboższych mieszkańców. Osoby zamożniejsze grzebano natomiast między innymi w pobliżu kościoła św. Anny.

reklama

Wraz z rozwojem miasta nekropolia zaczęła się powiększać.

W drugiej połowie XVI wieku rozpoczęto rozbudowę cmentarza i otaczającego go ogrodzenia. W 1581 roku wzniesiono kolejną kaplicę cmentarną.

Nie była to jednak budowla, którą można zobaczyć w tym miejscu obecnie.

Dawna kaplica była wielokrotnie niszczona i odbudowywana. Po pożarze w 1642 roku wzniesiono nową świątynię w 1653 roku.

Obecny barokowy obiekt pochodzi z 1728 roku, a w 1857 roku przeszedł przebudowę.

Ta skomplikowana historia jest istotna także dla zrozumienia wydarzeń z 1606 roku. Kaplica, w której miało dochodzić do czynów zarzucanych grabarzom, nie jest bowiem tą samą budowlą, która stoi na cmentarzu współcześnie.

Epidemia dżumy w 1606 roku. Miasto pogrąża się w strachu

reklama

Na początku XVII wieku mieszkańcy Frankenstein stanęli wobec katastrofy.

W 1606 roku przez miasto przeszła epidemia dżumy, która według historycznych przekazów pochłonęła około dwóch tysięcy ofiar.

Była to ogromna liczba w stosunku do ówczesnej populacji miasta.

Zmarłych chowano na miejscowych cmentarzach, między innymi na nekropolii przy dzisiejszej ulicy 1 Maja. Część ofiar epidemii spoczęła w zbiorowej mogile.

Masowe zgony powodowały narastanie lęku i podejrzliwości.

Współczesna wiedza medyczna pozwala wyjaśnić mechanizmy szerzenia się dżumy. W XVII wieku nie znano jednak bakterii odpowiedzialnej za tę chorobę ani jej rzeczywistych dróg przenoszenia.

W takich warunkach łatwo rozwijały się pogłoski o trucicielach, czarach i celowym sprowadzaniu nieszczęść.

Właśnie w atmosferze zbiorowego strachu rozpoczęła się jedna z najgłośniejszych spraw sądowych w historii miasta.

Grabarze mieli produkować truciznę z ludzkich zwłok

Podejrzenia skierowano przeciwko osobom zajmującym się pochówkami zmarłych.

Według dawnych relacji grabarze mieli wykorzystywać ludzkie szczątki do przygotowywania substancji, którą następnie rozsypywali w pobliżu domów mieszkańców.

Oskarżano ich o nanoszenie rzekomo trującego proszku na progi, klamki i kołatki drzwiowe.

W ten sposób mieli świadomie doprowadzać do kolejnych zachorowań oraz zgonów.

Motywem miał być zysk, ponieważ zwiększająca się liczba pogrzebów oznaczała również więcej pracy dla grabarzy.

Pojawiły się także oskarżenia o okradanie grobów, profanowanie zwłok i praktykowanie czarów.

W dawnych przekazach znajdują się wyjątkowo drastyczne opisy zarzucanych im czynów.

Trzeba jednak wyraźnie podkreślić, że są to informacje pochodzące z XVII-wiecznych oskarżeń oraz relacji procesowych.

Nie stanowią one naukowego dowodu, że grabarze wywołali epidemię.

Tortury, wyroki śmierci i egzekucje

Proces prowadzono według zasad, które dziś budzą poważne zastrzeżenia.

Oskarżonych poddawano torturom. Wymuszane w ten sposób zeznania mogły następnie prowadzić do wskazywania kolejnych osób jako rzekomych współuczestników przestępstw.

Pierwsza grupa oskarżonych została skazana we wrześniu 1606 roku.

Dalsze postępowania prowadzono jeszcze w kolejnych miesiącach. Ostatnia egzekucja odbyła się 13.02.1607.

Według badań Pawła Kaptura łącznie w związku z tą sprawą stracono 17 osób.

W historii miasta wydarzenia te zapisały się jako afera grabarzy z Frankenstein.

Z dzisiejszej perspektywy szczególnie istotne jest to, że proces rozgrywał się w atmosferze epidemii, strachu przed śmiercią i silnej wiary w czary.

Nie można zatem bezkrytycznie powtarzać stawianych wówczas oskarżeń jako potwierdzonych faktów.

O sprawie grabarzy pisano daleko poza Śląskiem

Afera nie pozostała wyłącznie lokalnym wydarzeniem.

Już w 1606 roku w Augsburgu ukazał się druk informacyjny „Newe Zeyttung”, poświęcony oskarżeniom wobec grabarzy i przeprowadzonym egzekucjom.

Wydarzenia znalazły również odzwierciedlenie w kazaniach pastora Samuela Heinitza.

Część kazań opublikowano później w Lipsku, dzięki czemu opowieść o tragedii mieszkańców Frankenstein mogła docierać do znacznie szerszego grona odbiorców.

To niezwykle ważne dla współczesnych badań nad historią miasta.

Oznacza bowiem, że wydarzenia nie przetrwały jedynie jako przekazywane ustnie miejscowe podanie. Ich opisy pojawiały się w drukach wydawanych w epoce, w której odbywały się procesy.

Nie oznacza to jednak, że wszystkie zarzuty stawiane oskarżonym były prawdziwe.

Historyczne dokumenty potwierdzają istnienie procesu i jego tragiczny finał, ale nie dowodzą, że grabarze rzeczywiście szerzyli dżumę.

Czy Mary Shelley mogła znać historię śląskich grabarzy?

W 1818 roku ukazała się powieść „Frankenstein, czyli współczesny Prometeusz”, napisana przez Mary Shelley.

Jej głównym bohaterem jest Wiktor Frankenstein, uczony próbujący stworzyć życie.

Zbieżność nazwiska literackiego bohatera z dawną nazwą Ząbkowic Śląskich od dawna budzi zainteresowanie.

Ząbkowicki regionalista Jerzy Organiściak zaproponował teorię, według której pisarka mogła zetknąć się z historią grabarzy, procesów o czary i makabrycznych wydarzeń z 1606 roku.

Istotne są także podobieństwa tematyczne.

W opowieści z Frankenstein pojawiają się ludzkie zwłoki, śmierć, ingerowanie w ciało człowieka oraz przekonanie o możliwości wpływania na życie i umieranie.

Podobne zagadnienia, choć przedstawione w zupełnie inny sposób, występują w powieści Mary Shelley.

Jednak podobieństwa nie są wystarczającym dowodem na bezpośrednią inspirację.

Co na temat Frankensteina mówią współcześni badacze?

W 2022 roku Paweł Kaptur opublikował naukową analizę poświęconą możliwym inspiracjom Mary Shelley.

Badacz porównał ząbkowicką teorię z hipotezą łączącą powstanie powieści z zamkiem Frankenstein w pobliżu Darmstadt w Niemczech.

Z drugim miejscem związana była postać Johanna Konrada Dippela, alchemika żyjącego na przełomie XVII i XVIII wieku.

Obie teorie próbują wyjaśnić pochodzenie nazwy oraz pewnych motywów pojawiających się w powieści.

Problem polega na tym, że nie istnieje bezpośredni dowód potwierdzający, iż Mary Shelley znała historię ząbkowickich grabarzy.

Nie wiadomo też, czy miała dostęp do dawnych publikacji opisujących wydarzenia z 1606 roku.

Dlatego twierdzenie, że historia słynnego literackiego Frankensteina narodziła się w Ząbkowicach Śląskich, pozostaje hipotezą.

To interesujący trop historycznoliteracki, ale nie ustalony fakt.

Cmentarz pamięta również wielki pożar i wojnę prusko-austriacką

Dzieje starej nekropolii nie kończą się na wydarzeniach związanych z dżumą.

W XIX wieku Ząbkowice Śląskie doświadczyły kolejnych tragedii.

24.04.1858 wybuchł wielki pożar, który zniszczył znaczną część zabudowy miasta.

Według lokalnych opracowań historycznych na cmentarzu przy ulicy 1 Maja pochowano w zbiorowej mogile 24 ofiary tej katastrofy.

Kolejnym ważnym śladem przeszłości jest mogiła żołnierzy poległych wskutek ran odniesionych podczas wojny prusko-austriackiej w 1866 roku.

Spoczywa tam 30 żołnierzy pruskich i 53 austriackich.

Ich grób upamiętnia ludzi walczących po przeciwnych stronach konfliktu, których los połączył na jednej nekropolii.

Na cmentarzu zachowały się także liczne historyczne nagrobki, grobowce rodzinne i epitafia dawnych mieszkańców miasta.

To sprawia, że miejsce ma znacznie większe znaczenie niż tylko związek z głośną aferą grabarzy.

Co pozostało z dawnego cmentarza przy ulicy 1 Maja?

Stary cmentarz pełnił swoją funkcję przez ponad cztery stulecia.

Regularne pochówki zakończono po utworzeniu nowej nekropolii w 1964 roku. Przez pewien czas odbywały się jeszcze pojedyncze pochówki w istniejących grobach rodzinnych.

Obecnie cmentarz jest nieczynny i stanowi cenne świadectwo wielowiekowej historii Ząbkowic Śląskich.

25.05.2009 wpisano go do rejestru zabytków pod numerem A/1217.

Na jego terenie można odnaleźć historyczne nagrobki, stare aleje, pozostałości murów i charakterystyczną barokową świątynię z 1728 roku.

Obiekt objęty jest ochroną konserwatorską.

To miejsce, którego znaczenie wynika nie tylko z pojedynczych zabytków, ale także z zachowanego historycznego układu nekropolii.

Jedno miejsce, kilka stuleci niezwykłej historii

Stary cmentarz w Ząbkowicach Śląskich jest przykładem miejsca, w którym nakładają się na siebie historie z różnych epok.

Najstarsza związana jest ze średniowiecznym szpitalem św. Mikołaja i opieką nad osobami chorymi.

Kolejna prowadzi do epidemii z 1606 roku oraz procesu grabarzy, który zakończył się śmiercią kilkunastu osób.

Późniejsze stulecia przyniosły wielki pożar miasta, wojenne pochówki oraz powstanie zachowanych do dzisiaj nagrobków.

Nad tym wszystkim unosi się jeszcze jedna zagadka: czy opowieść o dawnym Frankenstein mogła dotrzeć do Mary Shelley i wpłynąć na powstanie jej słynnej powieści?

Jednoznacznej odpowiedzi nadal nie ma.

Pewne jest natomiast, że dzieje nekropolii przy ulicy 1 Maja są znacznie bardziej złożone, niż można przypuszczać, patrząc na niepozorny, stary cmentarz.

To fragment historii Dolnego Śląska, który warto znać niezależnie od tego, czy legenda o literackim Frankensteinie kiedykolwiek znajdzie potwierdzenie.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo