REKLAMA

Koncertują w pełnym wymiarze

O muzyce, polityce i marzeniach... Z Kazikiem Staszewskim, liderem grupy Kult, rozmawia Romuald Piela.

Mam kilka pytań odnośnie Nowej Rudy. Udało się Wam zwiedzić coś przed lub po koncercie?

Nie było czasu, żeby cokolwiek zwiedzać. Mieszkaliśmy nie w Nowej Rudzie, tylko w Bielawie. Dojazd na próbę, powrót i potem na koncert, to już nam zabrało dwie godziny. Poza turniejem młodzieżowych drużyn piłkarskich niewiele w Nowej Rudzie widziałem. Generalnie kiedy gramy koncerty, to ja zbieram siły w pokoju hotelowym, a nie gdzieś paraduję.

Jesienna trasa Kultu to Londyn, Dublin, Warszawa, Wrocław i... Nowa Ruda. Skąd tak małe miasteczko?

To już pytania do menadżera, nie do mnie, bo to on ustalał trasę.

A jak się Wam grało w Nowej Rudzie? Ten koncert był inny niż te w dużych miastach?

Różnił się. Każdy nasz koncert jest inny. Staramy się, żeby repertuar nie był cały czas taki sam. W Nowej Rudzie zagraliśmy 31 piosenek. Ułożenie programu było inne, ale tak jest w każdym mieście. Pozycją stałą są bisy. To nie jest tak, że małe miejscowości traktujemy inaczej niż duże. Każdy koncert jest dla nas tak samo ważny. Dajemy z siebie wszystko i nie odpuszczamy. Bardzo nie lubię takich zespołów, które grają godzinę plus jeden bis i koniec, np. Killing Joke, który zagrał w Warszawie godzinny koncert. My się staramy, żeby nasze koncerty były pełnowymiarowymi wydarzeniami. Sądzę, że to jest jeden z powodów, dzięki którym ludzie nas cenią.

Ostatnie pytanie związane z Nową Rudą. W jednym z utworów z solowej płyty śpiewa Pan: „Nowak Tadeusz to Legii Prometeusz”. Tadeusz Nowak to noworudzianin, jedyny który znalazł się w tekstach Kazika Staszewskiego. Jak go Pan wspomina, jako piłkarza Legii?

Do dzisiaj to jest mój ulubiony zawodnik z Legii Warszawa, nawet przed Deyną i Gadochą. Ten cytat tak naprawdę nie jest mój, bo tak o Nowaku śpiewały tłumy kibiców Legii w latach 70. To był bardzo niekonwencjonalny napastnik i niezwykle szybki.Miał przydomek Ferrari. Muszę się pochwalić, że jako młody chłopiec poznałem go osobiście. Moja starsza siostra cioteczna prowadzała się przez jakiś czas z bramkarzem Legii, Piotrem Mowlikiem. Kiedyś zabrała mnie na spotkanie z Mowlikiem i przy okazji poznałem Tadeusza Nowaka. Uścisnęliśmy sobie ręce. Byłem trochę zszokowany, bo było to tuż po wygranym 2:1 meczu z Wisłą Kraków, podczas którego Tadeusz Nowak dostał czerwoną kartkę. Ferrari strzelił wtedy gola, ale nie miał łatwo, bo cały czas chodził za nim obrońca Wisły i niemiłosiernie go kosił. Tadeusz Nowak nie wytrzymał i pod koniec meczu wymierzył mu karę cielesną za co dostał czerwoną kartkę. Podczas spotkania z nim myślałem – jako młody chłopak i kibic - że będzie totalnie załamany otrzymaną kartką, ale on w ogóle nie rozpaczał, uśmiechał się.

Zapytam wprost: jak spotkam pana Tadeusza, który mieszka po sąsiedzku, mogę go od Pan pozdrowić?

Bardzo serdecznie go proszę pozdrowić i powiedzieć, że cały czas o nim pamiętam, między innymi o jego trzech golach wbitych Widzewowi.

Pytania o Kult. Prawie 3-godzinny koncert. Skąd czerpiecie energię na takie pełnowymiarowe wydarzenia? Pytam jako facet po pięćdziesiątce, który trochę zazdrości Wam tej energii.

Lata praktyki. No i ostatnio bardzie higieniczne podejście do życia, niż w latach młodzieńczych. Da się to zrobić... to są tylko 3 godziny, a ludzie w tym wieku co my pracują po 8 godzin, albo i więcej i mają dużo cięższe zajęcia. Ja w naszych 3-godzinnych koncertach nie widzę niczego specjalnego.

Już 10 lat Kult gra bez waltorni. To dużo, ale powiem szczerze: w Nowej Rudzie, gdzieś podświadomie miałem ją w pamięci. Nie brakuje Wam czasem tego charakterystycznego instrumentu?

Waltornia najpierw pojawiła się w zespole Izrael, a petem w Armii. I stamtąd trafiła do nas. Czy mi jej brakuje? Nie, bo nie brakuje mi muzyka, który grał na tym instrumencie (Krzysztof Banasik – przyp. red.). On miał duży staż w Kulcie, ale charakterologicznie do nas nie pasował. I koniec końców musiało się to skończyć rozstaniem. Muzycznie to wyszło nam na plus, ponieważ on tak dominował brzmieniem nad całą resztą sekcji dętej, że te niuanse, które oni wykonują to zacząłem słyszeć dopiero kiedy odszedł z zespołu. Wcześniej słyszałem tylko jego, teraz całą sekcję dętą.

22 listopada na ekrany kin trafił „Kult. Film”. Ten dokument to dla Pana... Nie jest to film historyczny, o historii Kultu. Pokazuje nas w latach 2013 – 2019. W mojej ocenie film bardzo osobisty, bo wpuściliśmy twórców głęboko w życie prywatne.

Mogliśmy to zrobić, bo z reżyserką filmu znamy się od kilkunastu lat. Wiedziałem, że wpuszczając ją w nasze prywatne życie, ona mi krzywdy nie zrobi, że nie wyciągnie tanich sensacji, tylko pokaże naszą normalną, ludzką twarz. A jesteśmy kolektywem, który się lubi. Nie wyobrażam sobie, żeby ciągnąć takie przedsięwzięcie przy mocno zachwianych relacjach interpersonalnych. Pamiętam, że zszokowała mnie książka Leszka Gnoińskiego o zespole Myslovitz, gdzie były mocno toksyczne relacje, ale muzycy ciągnęli to dalej. Nie wiem w imię czego? A wracają do filmu o Kulcie to on na pewno będzie ciekawy dla naszych fanów. Czy okaże się także ciekawy dla tych, który kojarzą Kult z jednym lub kilkoma przebojami, które puszczane są w radiu, np. „Gdy nie ma dzieci w domu” - tego nie wiem. Zobaczymy.

Pytania o politykę. Był Pan w tym roku na wyborach?

Byłem.

Dlaczego? Ja nie byłem, ale może Pan mnie przekona, że powinienem był być?

W ogóle się na wybory nie wybierałem, tak jak zwykle. Namówił mnie kolega, który powiedział, że trzeba sprawić, aby jak najmniej głosów się zmarnowało i żeby partia rządząca nie ugrała większości konstytucyjnej.

Powiem szczerze, że tego też się obawiałem.

Nie zdradzę na kogo zagłosowałem, bo się wstydzę tego, ale cel został spełniony, przyczyniłem się do tego, że partia rządząca nie zdobyła większości konstytucyjnej.

Idę prosto to jest podwód do troski/ Idę prosto mam w dupie obie wasze Polski” – śpiewał Pan w Nowej Rudzie. Sądzi Pan, że doczekamy czasów, w których Polska będzie jedna, bez tak bolesnych podziałów, jak teraz?

Trudno być prorokiem we własnym kraju, ale raczej się na to nie zanosi. Ostatnio dosyć często bywam w Hiszpanii i tam istnieje analogiczny podział, który trwa od czasów wojny domowej w latach 30. ubiegłego wieku. Do dzisiaj Hiszpania jest bardzo podzielona. Połowa to są róże ruchy lewackie, a na drugim biegunie szeroko pojęta falanga, czyli frankiści. Oni generała Franco uważają za bohatera narodowego, który ocalił kraj od komunizmu, a po drugie nie dał wciągnąć Hiszpanii w II wojnę światową. Dla drugiej strony Franco jest największym tyranem i mordercą. Ten podział trwa w Hiszpanii do dziś, co nie rokuje niczego dobrego dla nas i naszych polskich podziałów.

Ostatnie pytanie o plany. Jakie plany na 2020 roku ma Kult, a jakie Kazik Staszewski?

Chciałbym pojechać do Izraela i już nawet kupiłem bilety. Zawsze marzyłem, żeby tam pojechać. Miałem trzy marzenie co do podróży. Chciałem zobaczyć RPA i to udało mi się zrealizować w lutym tego roku, w kwietniu przyszłego roku pojadę do Izraela i zostanie mi Nowa Zelandia, z którą jest pewien kłopot, bo moja żona stawia opór. Po pierwsze dlatego, że długo się tam leci, po drugie papierosy w Nowej Zelandii kosztują 27 dolarów za paczkę i nie można ich wwozić z zewnątrz. I to są plany prywatne. Muzycznie: trasa akustyczna Kultu. Trochę więcej czasu chciałbym poświęcić zespołowi ProForma, który ostatnio był zaniedbywany i podejść z nim do nagrania płyty, bo właściwie nie mamy płyty w pełni autorskiej. Pierwsza płyta ProFormy to koncertowa wersja utworów z wcześniejszej mojej twórczości solowej, a druga płyta („Tata Kazika kontra Hedora” - przyp. red.) to co prawda nasze kompozycje, ale do tekstów mojego ojca. Nie mamy płyty, gdzie byłyby moje teksty do muzyki ProFormy. Myślę, że w 2020 roku wystarczy nam czasu i na płyty i na koncerty.

Dodaj komentarz

Komentarze dla artykułu (0): Koncertują w pełnym wymiarze

Policjanci z powiatu kłodzkiego w piątek, 7 sierpnia w godz. 6.00 – 22.00 na drogach powiatu kłodzkiego przeprowadzą wzmożone działania kontrolne pod kryptonimem „Prędkość". Działania mają na celu ograniczenie liczby wypadków drogowych oraz zminimalizowanie skutków tych zdarzeń. Działania będą odbywały się równolegle na drogach przebiegających przez teren województwa dolnośląskiego.

Fot. Gazeta Kłodzka

Autobusy kłodzkiego PKS-u stanęły 21 marca. Wstrzymano wtedy wszystkie kursy.

Zamów reklamę

Skontaktujemy się z Tobą

Interesujesz się reklamą w gazecie? Może chcesz wynająć billboard lub promować się na tym portalu internetowym. Uzupełnij poniższe dane, a uzyskasz ofertę dostosowaną do Twoich potrzeb.
Formularz został wysłany.
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×