Reklama

Wychudzone dziecko

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Wychudzone dziecko - Zdjęcie główne

Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Wiadomości Było w stanie krytycznym

Było w stanie krytycznym

- Ledwo go uratowaliśmy - przyznaje wstrząśnięty Dariusz Zabłocki, ordynator oddziału. - Całą dobę walczyłem, aby utrzymać go przy życiu - dodaje lekarz. W środę, 26 marca chłopczyka przewieziono do Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, gdzie przebywa do dzisiaj. - Potwierdzam, że dziecko do nas trafiło. Nie mogę jednak mówić, jaki jest obecnie jego stan ze względu na tajemnicę lekarską - informuje Sebastian Lorenc, rzecznik kliniki. Lorenc przyznaje jednak, że stan malucha był na tyle zły, że lekarze zawiadomili o przypadku policję i sąd rodzinny. Policja rozpytuje Obydwie instytucje niemal natychmiast rozpoczęły swoje czynności. Pod koniec ubiegłego tygodnia u sąsiadów rodziców niemowlęcia pojawili się policjanci, a także pracownicy opieki społecznej. Ich zadaniem było ustalenie, czy nic złego nie dzieje się pozostałej trójce dzieci. Dziecku nie zagraża już niebezpieczeństwo, ale lekarze zastanawiają się, czy w przyszłości będzie się prawidłowo rozwijać. - To cud, że to dziecko przeżyło. Miało dużo szczęścia - oceniają anonimowo nasi rozmówcy ze szpitala klinicznego. - Takie dziecko powinno ważyć 10-12 kg. Ważyło dwa raz mniej - dodają. Z naszych informacji wynika, że przebywające obecnie we wrocławskiej klinice dziecko prawdopodobnie nie wróci do swoich rodziców. Taka decyzja leży w gestii sądu rodzinnego. Nie wiadomo jednak, co stanie się z matką oraz pozostałymi jej dziećmi. Piła i karmiła Sąsiedzi rodziny mieszkającej w jednym z budynków przy ul. Sokola w Nowej Rudzie, z którymi rozmawialiśmy nie pozostawiają na niej suchej nitki. - Kobieta nadużywała alkoholu. Piła nawet wtedy, gdy była w ciąży - mówią wstrząśnięci. - Nie darujemy sobie, że wcześniej nie zgłosiliśmy złego stanu zdrowia dziecka. Ono czasami przez pół dnia leżało samo w wózku, wystawionym przed domem. Nikt nim się wtedy nie zajmował - dodają. Okazuje się, że do mieszkania kobiety wielokrotnie była wzywana policja. - Dochodziło tam do burt i awantur. Nie mogliśmy przechodzić obok tego obojętnie - dodają sąsiedzi. Dystansują się Zupełnie inaczej sprawę oceniają pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej.

Więcej w najnowszym wydaniu "Gazety Kłodzkiej" nr 236.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy