Reklama

Wiktorek zdrowieje

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

Wiktorek zdrowieje - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Stan zdrowia rocznego Wiktorka z Nowej Rudy poprawia się

Stan zdrowia rocznego Wiktorka z Nowej Rudy poprawia się

Mijają trzy tygodnie od dnia, kiedy roczny Wiktorek trafił do szpitala w stanie krytycznym. Był niedożywiony do tego stopnia, że nie mógł samodzielnie utrzymać główki. Ważył zaledwie 5 kg. Po ujawnieniu sprawy przez Gazetę Noworudzka i Kłodzką chłopczykiem zainteresowały się media ogólnopolskie. Po kilku dniach śledztwo wszczęła prokuratura, a sąd rodzinny zdecydował o zabraniu dziecka wyrodnym rodzicom mieszkającym w Nowej Rudzie. Odebranie Wiktorka, to jednak początek. Niewykluczone, że matce zostaną postawione prokuratorskie zarzuty związane z narażeniem życia i zdrowia dziecka. Stan stabilny Poza postępowaniem prawnym cały czas walkę o życie chłopca prowadzili lekarze. Z noworudzkiego szpitala dziecko trafiło najpierw do specjalistycznej kliniki we Wrocławiu, a później do Krakowa. Można już na szczęście powiedzieć, że jego życiu nic już nie zagraża. - Stan chłopca się poprawia. Wiktorek jest w stanie stabilnym i wszystko zmierza w dobrym kierunku - uspokaja Magdalena Oberc, rzecznik Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie. - Dziecko jest na diecie, która jest modyfikowana. Zamierzamy przeprowadzić też dodatkowe badania, bo prawdopodobnie na wygłodzenie chłopca miała wpływ choroba metaboliczna, na jaką może on chorować - dodaje. Współczują, chca adoptować Po nagłośnieniu dramatu Wiktorka, z rożnych stron kraju popłynęły propozycje pomocy, a nawet adopcji. - Jestem głęboko wstrząśnięta całą sytuacją i staram się codziennie śledzić informacje na ten temat - brzmi jedna z wiadomości, jaką otrzymaliśmy. Pani Kamila, jej nadawca nie ukrywa, że chętnie zaadoptowałaby Wiktorka. - Bardzo poważnie zastanawiałam się nad możliwością adopcji. Jednak po rozmowach z mężem obawiamy się, że nie jesteśmy w stanie spełnić kryteriów stawianych kandydatom na rodzinę adopcyjną. Mamy dwójkę dzieci, przeciętne dochody, więc nie bylibyśmy w stanie zapewnić kolejnemu dziecku np. osobnego pokoju, a takie są wymogi - podkreśla w swoim liście. Niespokojny Drogosław Tym, co się wydarzyło nadal żyją mieszkańcy kamienicy, w której mieszka rodzina Wiktorka. - Musiałem kupić żonie gaz, bo zaczęliśmy dostawać pogróżki od patologicznej części naszych sąsiadów - żali się jeden z mieszkańców, który jako pierwszy powiadomił dziennikarzy o tym, co się stało. - Ja już swoje powiedziałem. Teraz czekam na działania instytucji, które są odpowiedzialne - mówi Wojdyła.

Więcej w najnowszym wydaniu "Gazety Kłodzkiej" nr 238.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy