Reklama

Pogrom pszczół

Opublikowano:
Autor:

Pogrom pszczół - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości

Plaga nie ominęła Polski, w tym naszego regionu. - Ostatnio wśród okolicznych pszczelarzy nastąpił prawdziwy pogrom. Jedynie moja pasieka nie ucierpiała. Może dlatego, że unikam chemii – mówi Eryk Gaida ze wsi Kocury. Zjawisko masowego wymierania pszczół staje się coraz groźniejsze. Bez tych owadów na Ziemi nie będzie życia, bo większość gatunków roślin rozwija się drogą zapylania przez owady. Sytuacją grążącą kataklizmem zainteresowały się organizacje międzynarodowe i ośrodki badawcze. – Nie ma jeszcze pełnej odpowiedzi na pytanie, jakie są główne przyczyny masowych zachorowań pszczół. Na pewno jedną z nich jest nadmierne stosowanie środków chemicznych. Badacze ułożyli listę substancji i produktów, w tym środków owadobójczych i ochrony roślin stosowanych w rolnictwie, które mocno szkodzą pszczołom – twierdzi Michał Morelowski z Dolnośląskiego Centrum Mikroorganizmów. - Nadmierne używanie preparatów chemicznych zarówno w gospodarce, jak i w życiu codziennym wywołuje wiele ujemnych skutków - dodaje Mirosław Prycik, szef DCM. Jakie jest wyjście z tej sytuacji? - Alternatywą dla chemizacji jest biologizacja, czyli wykorzystanie naturalnych, biologicznych środków i metod działania - uzupełnia Pacik. Biologizuj - nie chemizuj! Biologizacja polega na wprowadzaniu do procesu produkcji preparatów biologicznych, opartych na kompozycjach żywych, pożytecznych mikroorganizmów, o właściwościach probiotychnych i regulacyjnych. Może ona mieć szerokie zastosowanie, przede wszystkim w rolnictwie, przemyśle rolno-spożywczym, gospodarce komunalnej, w ochronie środowiska. Jej upowszechnienie stworzy szansę „zielonego rozwoju gospodarki”, a w konsekwencji radykalną poprawę jakości środowiska oraz życia ludzi i zwierząt. Przekonało się o tym już wielu mieszkańców naszego regionu. Biopreparaty do użyźniania gleby, zwiększania plonów, poprawy dobrostanu zwierząt hodowlanych stosuje obecnie już około 3,5 tys. rolników i producentów żywności na Dolnym Śląsku. Nie ma życia bez Em-ów - Nie wyobrażam sobie dziś życia bez stosowania pożytecznych mikroorganizmów w postaci biopreparatów, czyli ProBio Emów – mówi Antoni Pieprzyk, jeden z największych producentów rolnych w naszym regionie. - Prowadzę rodzinne gospodarstwo wielkoobszarowe. Obok upraw zbożowych na powierzchni kilku tysięcy hektarów, uprawiamy warzywa i owoce na 800 ha, hodujemy też 4 tys. sztuk bydła i w każdym z tych działów gospodarki od 5 lat towarzyszą nam ProBio Emy. Co prawda wydajemy na nie kilka milionów złotych, ale to się opłaca. Mamy żyźniejsze gleby. Zbieramy wyższe plony, lepszej jakości. Mamy też zdrowsze zwierzęta - zapewnia Piepszyk Więcej w najnowszym wydaniu Gazety Kłodzkiej nr.271

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy