Reklama

Powiat Kłodzki. Trudny czas z koronawirusem

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor: | Zdjęcie: Fot. Redakcja

Powiat Kłodzki. Trudny czas z koronawirusem - Zdjęcie główne

To był bardzo trudny rok dla szpitala | foto Fot. Redakcja

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Ostatnie 12 miesięcy to trudy czas z covidem. Jaki był to rok dla naszej służby zdrowia? Zapytaliśmy Jadwigę Radziejewską, dyrektorkę kłodzkiego szpitala

Powiat Kłodzki. Przerysowane samochody, prośby o pobieranie wymazów za garażami, smutne i zmęczone oczy ludzi, ale też ludzkie dramaty i wielogodzinna praca ratowników w kombinezonach. 

Rok temu, 4 marca, w Polsce wykryto pierwszy przypadek koronawirusa. Jaki to był rok dla naszej służby zdrowia, a konkretniej dla kłodzkiego szpitala?

Dla wszystkich był to trudny rok. Zarówno dla ratowników, którzy jeździli do każdego pacjenta potencjalnie zakażonego jak i pracowników izby przyjęć, którzy pracowali w stałym kontakcie z pacjentami dodatnimi. Praktycznie wszystkie oddziały miały kontakt z pacjentem zakażonym. Około 200 osób z personelu przeszło zakażenie koronawirusem. Były kwarantanny, izolacje, brakowało personelu, bo osoby typowane do kwarantanny musiały być zastąpione innymi. Poza tym totalne zmęczenie, wypalenie zawodowe. Personel patrzył na większą liczbę zgonów, na większe cierpienie pacjentów, zdecydowanie częściej, niż w swojej dotychczasowej pracy. Do tego dołączyły wszystkie obostrzenia, czyli zakaz wyjazdów, kontaktów. Wszystko to, co pozwala się ludziom odstresować było zabronione.

 

Pamięta Pani ten moment, kiedy trzeba było założyć kombinezony i zaopatrzyć personel w niezbędny sprzęt ochronny?

Musieliśmy się przestawić na zupełnie inny sposób pracy. Do pracy spokojnej, choć zawsze ciężkiej trzeba było dołożyć elementy, z którymi na co dzień się nie spotykaliśmy: pracowanie w kombinezonach, często przez wiele godzin, uczestniczenie w transporcie pacjentów covidowych. Ratownicy czasami nawet przez 8 godzin nie wysiadali z karetki, nie mieli jak skorzystać z toalet, bo w tych kombinezonach jechali z pacjentem np. do Bolesławca. Trudno było pracownikom zmierzyć się z nową rzeczywistością, a pracodawcom z nową rzeczywistością w postaci oddziałów zakaźnych bez sprzętu i przygotowania. Pierwotnie było 10 łóżek obserwacyjnych, buforowych, później 54, teraz 74. Respiratory, ich obsługa, dodatkowy zespół z kwalifikacjami, pielęgniarki anestezjologiczne i anestezjolodzy do dodatkowego zabezpieczenia 4 łóżek. Mieliśmy też ogromne trudności z zakupem środków ochrony indywidualnej.

 

Pamięta Pani pierwszy przypadek zakażenia koronawirusem w powiecie kłodzkim?

Pamiętam pierwszych pacjentów, którzy trafili na hospitalizację. Pierwszy pacjent był izolowany w izolatorium. My jako pracownicy, jako zespół, bardzo długo broniliśmy się przed zakażeniem. Pierwsze pojedyncze przypadki pojawiły się gdzieś na przełomie maja – czerwca. Udało nam się rok przetrwać nie wyłączając żadnej karetki. Ciągle wszystkie jeździły, 8 zespołów, pomimo, że były zachorowania wśród pracowników, kwarantanny i izolacje.

 

Chorowali pracownicy i personel szpitala. Jak przeszli zakażenie? Wrócili do pracy? Wrócą? Czy może już nie?

U nas na 1000 – 1200 pracowników covid przechorowało 200 osób. Mamy 200 ozdrowieńców. Zachorowania były różne: bezobjawowe lub lekkie, ale też ciężkie, kiedy pacjenci leżeli w szpitalu w Wałbrzychu na oddziale zakaźnym. Dzięki Bogu żaden z pracowników, którzy zachorowali nie umarł. Średnio można uznać, że większość zakażeń była lekka. Powikłań po nich praktycznie nie odnotowujemy poza trzema pielęgniarkami, które po przechorowaniu są na dłuższym zwolnieniu. Były to osoby obciążone chorobami współistniejącymi. Stan ich jest stabilny, czekają na rehabilitację i podnoszą się psychicznie.

 

Jak reagowali pacjenci, do których jechali ratownicy ubrani w kombinezonach? Oni i ich sąsiedzi?

Najpierw był okres paniki i strachu. Były przypadki, że pielęgniarce, której wykonano wymaz, do której przyjechał koronabus w kombinezonach przerysowano samochód jak tej trędowatej. Były sytuacje, że mieszkańcy prosili, żeby pracownik koronabusa wymazy od nich pobrał na zapleczu, za garażem, żeby sąsiedzi nie widzieli, bo reagują bardzo negatywnie. Były przypadki potwierdzone przez pracowników, że chorej na koronawirusa sąsiad wyprowadzał psa i nie został wpuszczony do sklepu, bo kontaktował się z osobą chorą. Może takich przypadków wiele nie było, ale były one przepełnione agresją. Były też takie momenty, że w sklepie były wywieszki z informacją o tym, że jest kasa bez kolejki dla pracowników służby zdrowia i dla tych co zaopatrują seniorów i wiem, że były niegrzeczne, agresywne zachowania w stosunku do osób stojących w tej kolejce. Później "zaprzyjaźniliśmy" się z koronawirusem. Ludzie jakby zrozumieli, że to każdego może dotknąć. Nie było już tej mowy nienawiści w zachowaniu mieszkańców w stosunku do pracowników medycznych i osób zakażonych.

 

Co nasi lekarze mówią o pandemii – kiedy się skończy?

Lekarze, my wszyscy, jesteśmy umiarkowanymi optymistami. Zakładamy, że czas pandemii minie. Nie jesteśmy jednak hurraoptymistami, że to nastąpi szybko. Niestety kolejne mutacje wirusa, fale i wzrastająca liczba zachorowań nie napawają optymizmem, że to nastąpi szybko. Obserwując nie tylko pracowników, ale i społeczeństwo widzę, że następuje jakaś stagnacja dotknięta depresją w jakimś stopniu. Ludzie są zamknięci w sobie, nie ma empatii, zadowolenia z życia, jak przed pandemią. Nawet jak się wychodzi na zakupy można zauważyć, że ludzkie oczy są smutne i to jest takie znamię czasu.

 

 

 

 

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy