Reklama

Patrząc na prawosławie

Opublikowano: ndz, 23 sie 2015 15:46
Autor:

Patrząc na prawosławie - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Komentowany tutaj przed tygodniem list brata w Chrystusie do biskupów, a zamieszczony w „Wyborczej” doczekał się wielu omówień. Pełnych oburzenia, entuzjastycznych albo zwykłych hejtów. Norma. Przywołał też trochę skojarzeń. Różnorodnych.

Najpierw tych ściśle poprawnych, a dotyczących naszego miejsca w hierarchii tego świata. Piotr w I Liście daje jasną wykładnię ludzkiej (chrześcijańskiej) zależności i posłuszeństwa. W drugim rozdziale napisał: „Bądźcie poddani każdej ludzkiej zwierzchności ze względu na Pana: czy to królowi jako mającemu władzę, czy to namiestnikom jako przez niego posłanym celem karania złoczyńców, udzielania zaś pochwały tym, którzy dobrze czynią. Taka bowiem jest wola Boża, abyście przez dobre uczynki zmusili do milczenia niewiedzę ludzi głupich. Jak ludzie wolni [postępujcie], nie jak ci, dla których wolność jest usprawiedliwieniem zła, ale jak niewolnicy Boga. Wszystkich szanujcie, braci miłujcie, Boga się bójcie, czcijcie króla!” Tak więc szanować należy, ale jest drobna furtka niepoprawności. Trudna. Dobrymi uczynkami wymuszać na głupich (albo zbytnio zadufanych w swojej mądrości) milczenie. Paweł w I Liście do Koryntian uzupełnia jeszcze, że tak naprawdę najistotniejsza jest wspólnota i hierarchia duchowa. Tutaj również drugi rozdział: „Nam zaś objawił to Bóg przez Ducha. Duch przenika wszystko, nawet głębokości Boga samego. Kto zaś z ludzi zna to, co ludzkie, jeżeli nie duch, który jest w człowieku? Podobnie i tego, co Boskie, nie zna nikt, tylko Duch Boży. Otóż myśmy nie otrzymali ducha świata, lecz Ducha, który jest z Boga, dla poznania darów Bożych. A głosimy to nie uczonymi słowami ludzkiej mądrości, lecz pouczeni przez Ducha, przedkładając duchowe sprawy tym, którzy są z Ducha. Człowiek zmysłowy bowiem nie pojmuje tego, co jest z Bożego Ducha. Głupstwem mu się to wydaje i nie może tego poznać, bo tylko duchem można to rozsądzić. Człowiek zaś duchowy rozsądza wszystko, lecz sam przez nikogo nie jest sądzony. Któż więc poznał zamysł Pana tak, by Go mógł pouczać? My właśnie znamy zamysł Chrystusowy.” I tylko ta zasadnicza zachodnia trudność, kto może być uznany za człowieka obdarzonego Duchem? Dlaczego piszę zachodnia? Bo prawosławie nie ma z tym poważniejszego kłopotu. Znany filozof i teolog prawosławny Nikołaj Bierdiajew tak w skrócie widzi różnicę między wiarą Wschodu i Zachodu, a także rolą wiernych i ich przełożonych: „Kościół prawosławny jest nade wszystko Kościołem tradycji, w odróżnieniu od Kościoła katolickiego, który jest Kościołem autorytetu (…) Moc duchowej tradycji w Kościele to moc duchowego doświadczenia i dziedziczenia duchowej drogi, moc ponadjednostkowego życia duchowego, która sprawia, że każde pokolenie przezwycięża świadomość swej samowystarczalności.” I jeszcze dodaje swoją uwagę o roli hierarchów jako strażników doktryny, bo „prawosławie to przede wszystkim "ortodoksja życia", nie zaś "orto­doksja doktryny". Na miano "heretyków" zasługują w jego oczach nie tyle wyznawcy fałszywych doktryn, ile ci, którzy prowadzą fałszywe życie duchowe i kroczą fałszywą drogą duchową.” Czy autor listu w „Wyborczej” byłby uznany w takim rozumieniu za heretyka? Zapewne nie. Tak na marginesie warto przypomnieć, że znawcy przedmiotu dopatrują się dyskretnego wpływu prawosławia na spore fragmenty wielu konstytucji Soboru Watykańskiego II, czyli wyznaczników dzisiejszego katolicyzmu, np. w Lumen Gentium rozdział o roli i zadaniach biskupów: „Biskupi kierują powierzonymi sobie poszczególnymi Kościołami jako zastępcy i legaci Chrystusa radami, zachętami i przykładami, ale także mocą swego autorytetu i władzy świętej, z której jednak korzystają tylko dla zbudowania trzody swojej w prawdzie i świętości, pamiętając o tym, że kto jest większy, ma być jako mniejszy, a przełożony jako usługujący (por. Łk 22,26-27).” Piękne założenia. Do spełnienia trudne, ale możliwe. PS W tym roku mija 80 rocznica urodzin i 25 rocznica męczeńskiej śmierci o. Aleksandra Mienia. Warto felietonowo przypomnieć kilka jego myśli. To w drugiej części przyglądania się prawosławiu.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy