Reklama

Płoną chaszcze, giną zwierzęta

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Płoną chaszcze, giną zwierzęta - Zdjęcie główne

Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Wiadomości Suche przedwiośnie + debile z zapałkami = pożary traw

Suche przedwiośnie + debile z zapałkami = pożary traw

Zdecydowanie najwięcej, bo aż 100 pożarów suchej trawy odnotowano w gminie wiejskiej Kłodzko. O szczególnej aktywności podpalaczy można mówić w pasie Trzebieszowice – Ołdrzychowice – Żelazno – Krosnowice. Jeden z największych pożarów traw w mijającym tygodniu wybuchł w Starym Wielisławiu. W poniedziałek, 10 marca, ogień zaczął podchodzić z jednej strony pod las, z drugiej pod domy. Momentami płomienie sięgały kilku metrów. W akcji gaśniczej wzięły udział cztery wozy straży pożarnej. Następnego dnia nie było lepiej. Przy wjeździe do Starego Wielisławia od strony Kłodzka, ktoś podpalił łąkę, na której luzem leżały baloty siana. W efekcie spaliło się ich kilkanaście. Jedyną gminą w powiecie kłodzkim, w której, od początku roku do 11 marca, nie odnotowano pożaru trawy, jest Lewin Kłodzki. Wypalanie traw stwarza duże zagrożenie dla zabudowań. Wiosną 2010 roku, w Starkowie pożar trawy przeniósł się na stodołę. Budynek spłonął doszczętnie. Ogień z łąki, szczególnie przy wietrznej pogodzie, może też łatwo zająć las. Tak stało się między innymi wiosną 2006 roku. - Wezwano nas do palących się traw. Byliśmy bliscy opanowania sytuacji, gdy zerwał się porywisty wiatr. Kilka silnych podmuchów przeniosło ogień do lasu. Płomienie przemieszczały się tak szybko, że w pewnym momencie musieliśmy zostawić gaszenie i uciekać. Do akcji ściągnięto wtedy około tuzina wozów strażackich – wspomina Łukasz Dokładański z Ochotniczej Straży Pożarnej w Ołdrzychowicach. Ogień niszczy nie tylko lasy, ale także zabija zwierzęta. - W miniony poniedziałek, w czasie gaszenia pożaru koło naszej wsi, zauważyłem w trawie poparzonego młodego zająca (małe zdjęcie). Miał z prawej stronynadpaloną sierść. Polałem go wodą mineralną z butelki, którą miałem ze sobą. Dałem mu też się napić z ręki. Jak tylko odzyskał siły, uciekł. Mam nadzieję, że przeżył – opowiada Mariusz Bieruta z OSP w Jaszkowej Dolnej.

Więcej w najnowszym wydaniu "Gazety Kłodzkiej" nr 233.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy