Reklama

Nie milkną echa pandemii

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

Nie milkną echa pandemii - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Koronawirus wciąż jest tematem nr 1. Polacy muszą nosić w przestrzeni publicznej maseczki. Czy one szkodzą, czy pomagają? Czy na szczepionkę, rzeczywiście musimy tak długo czekać? O to m.in. pytamy dr Tadeusza Stępkowskiego z Nowej Rudy, który teraz jest ordynatorem oddziału wewnętrznego kłodzkiego szpitala.

Od czwartku, 16 kwietnia mamy nakaz noszenia maseczek. Czy w perspektywie zbliżających się coraz cieplejszych dni będą one dobrym rozwiązaniem? Teraz nikt do końca nie wie jak epidemia będzie przebiegać. Mniej więcej się prognozuje, ale jak będzie naprawdę, to tego nie wie nikt. Podoba mi się to, co zostało powiedziane w Czechach, gdzie również są różne obostrzenia, że wszystko będzie modyfikowane wraz z ustępowaniem choroby. Więc ja bym tak kategorycznie nie mówił, jak powiedział profesor Szumowski, że maseczki będziemy nosić do momentu wynalezienia szczepionki, bo nie wiemy jak będzie. Poza tym jedne maseczki są takie, że rzeczywiście trudno się w nich oddycha, a w innej oddycha się lepiej. Wszystko zależy od materiału. Jednak jest to jakiś uznany sposób ochrony, nie tylko u nas. Światowa Organizacja Zdrowia mówi nie noście maseczek, gdy jesteście zdrowi. Minister Szumowski najpierw też odradzał, ale dzisiaj każe nam je nosić. Maseczki szkodzą, czy pomagają? One są takim trochę złem koniecznym, a prawda jak zawsze jest pośrodku. Czekamy na szczepionkę. Od dawna też słyszy się, że są leki, które wspomagają leczenie czy wręcz leczą koronawirusa. Czy rzeczywiście, gdy cały świat czeka na szczepionkę i lek musimy tak bardzo trzymać się procedur związanych z atestami, skoro podawane leki pomagają? Gdybym na podstawie posiadanej na dany temat wiedzy miałbym zadecydować o tym, że skoro umiera mi tyle ludzi i ja mam szczepionkę, której testowanie trwało powiedzmy cztery miesiące, to ja wybrałbym życie. Zaszczepił tych ludzi, żeby zatrzymać żniwo śmierci. Nikt nie będzie wiedział jakie kiedyś będą tego skutki, bo tego dowiemy się dopiero po iluś latach. Było wiele leków, super przebadanych, które były podawane chorym, a po latach okazało się, że np. źle działały na serce. Tak samo jest tu. Tylko tu trzeba podjąć decyzję. Czy w tym momencie my ratujemy tysiące istnień ludzkich, czy czekamy jeszcze kilka lat kiedy tych ludzi już nie będzie. Na razie koronawirus tak trochę nasz powiat omija. Liczba chorych jeszcze nie przeraża. A jakie są nastroje wśród pracowników i pacjentów kłodzkiego szpitala? Każdy normalny człowiek, tak samo lekarz, ratownik, czy pielęgniarka nie że się boi i trzęsie się jak osika, ale każdy z nas ma w sobie ten niepokój. Ci którzy lubią ten zawód, zdecydowali się na niego świadomie to mądrze się zabezpieczają i starają się pracować tak jak powinno się pracować. Teraz zaczyna się stygmatyzować ludzi pracujących w szpitalach, że to oni roznoszą wirusa i są potencjalnym źródłem zakażenia itd. Owszem, tylko, że powinno się ich szanować, bo narażają swoje życie. A pamiętajmy też, że mamy przecież nosicieli bezobjawowych...każdy z nas jest więc potencjalnym zakażonym. Dziękujemy za rozmowę

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy