Reklama

Nie było partyjnych podziałów

Opublikowano: śr, 15 kwi 2020 22:00
Autor:

Nie było partyjnych podziałów  - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Trzydzieści lat temu odbyły się w Polsce pierwsze wybory samorządowe. O początkach demokracji lokalnej w Kłodzku, z Ryszardem Wójcikiem rozmawia Romuald Piela.

Jak zapamiętał Pan pierwsze wybory samorządowe, które przeprowadzono w 1990 roku? Szczerze mówiąc to nie pamiętam tych wyborów. Być może pracowałem, czego nie jestem pewien, w obwodowej komisji wyborczej. Sporo pracowników urzędu brało udział w pracach poszczególnych komisji. Jak doszło do tego, że w 1991 roku został Pan burmistrzem? Pierwszym samorządowym burmistrzem Kłodzka został śp. Wojciech Matuszewski sprawując tę funkcję do kwietnia 1991 r. Ja w tym czasie pracowałem w urzędzie miejskim jako szef wydziału inżynierii. Składałem przed Radą Miejską na jednej z sesji informacje z zakresu swojej działalności, przy dużym zainteresowaniu radnych. Być może ten fakt zdecydował o skierowaniu uwagi na moją osobę, bo po wielu rozmowach przedstawiono mi propozycję objęcia funkcji burmistrza, co potem przyjęto chyba jednogłośnie. Dla przypomnienia w tamtych czasach burmistrza wybierali radni. Jeszcze jedna ciekawostka z tamtych czasów - nie było partyjnych podziałów, bo prawie wszyscy radni wywodzili się z Komitetu Obywatelskiego. Pierwsza decyzja podjęta jako burmistrz? Pierwszą moją decyzją było zrezygnowanie z zastępcy burmistrza. Przez blisko pół roku sprawowałem funkcję burmistrza samodzielnie. W tej kadencji rady, jak i w następnej, decyzje majątkowe podejmował kilkuosobowy (wybrany spośród radnych) Zarząd Miasta. Pierwsze moje działania miały głównie na celu ograniczenie wydatków, które bezpośrednio wynikały z moich kompetencji kierownika urzędu. W następnych kadencjach postępowano chyba dokładnie odwrotnie. Była pan burmistrzem przez niecałą kadencję (1991-1994). Co pozostawił po sobie burmistrz Wójcik? Starałem się robić wszystko to, czego oczekiwali ode mnie radni, reprezentujący swoich wyborców oraz spełnić wymogi określone przepisami w randze ustaw sejmowych. Było tego w pierwszej kadencji mnóstwo: formowanie przepisów prawa lokalnego, przeprowadzenie komunalizacji majątku miasta (tu ciekawostka: centralna ciepłownia była wtedy własnością miasta), sprywatyzowanie większości sklepów i idąc za ciosem rozpoczęcie budowy hali targowej. Wszystko po to, żeby stworzyć handlowcom możliwości rozwoju oraz pośrednio dla zapewnienia miastu warunków rozwoju. Wówczas było to możliwe dzięki dużemu potencjałowi ówczesnych radnych, że wspomnę tu o Andrzeju Mikusiu, przewodniczącym rady, śp. Leszku Woźniaku, moim późniejszym zastępcy oraz Edwardzie Osowskim. Przywołuję te nazwiska, bo to oni jako prawnicy stworzyli podstawy prawne i majątkowe funkcjonowania miasta i jego służb. W krótkim okresie sprawowania urzędu rozpoczęto m.in zabudowę pierzei północnej rynku, połączono komunikacyjnie os. Kruczkowskiego z miastem, przeprowadzono pierwsze remonty ulic. Dlaczego w 1994 roku wycofał się Pan z kandydowania o fotel burmistrza na kolejną kadencję? Wybory 1994 były już wyborami upartyjnionymi, co dla mnie jako osoby bezpartyjnej tworzyło pewną nową sytuację. Prawdą jest, że mógłbym skutecznie kandydować, ale wizja ciągłych zatargów z grupami radnych forsujących swoje, często partyjne, racje nie dawały szans na normalną pracę z pożytkiem dla miasta. Jak Pan ocenia 30 lat demokracji lokalnej w Polsce? Generalnie należy stwierdzić, że wprowadzone zmiany ustrojowe wpłynęły zdecydowanie na poprawę wizerunku naszych miast i wsi. Czy wszystko można przypisać tym zmianom, nigdy się nie dowiemy, bo czas też robi swoje i wszystko szło do przodu. Ale jest zdecydowanie lepiej. Natomiast co moim zdaniem nie wyszło. Brak prawdziwego nadzoru finansowego nad działalnością gmin. Regionalnym Izbom Obrachunkowym nie dano kompetencji skutecznego nadzoru nad finansami gmin. Zaskutkowało to ogromnymi zadłużeniami gmin (są i widma bankructw). Diety radnych powinny mieć charakter symboliczny, bo niby dlaczego wysokość diet ma zależeć od kondycji finansowej gminy. Zminimalizowanie i ujednolicenie diet być może zmieniłoby nastawienie kandydatów na radnych do sprawowania tej funkcji. Odrębnym problemem jest powierzenie samorządom prowadzenie oświaty bez odpowiednio wysokiej subwencji. A w Kłodzku? Minione lata zdecydowanie wpłynęły na wygląd miasta - widać na co dzień jak mieszkańcy sami dążą do poprawy wyglądu kamienic, w których zamieszkują, ponosząc koszty tych zmian. Jest to zjawisko zdecydowanie nowe. Miasto się zmieniło i zmienia się nadal. Jest kilka zagadnień problemowych, znane są ich powody, niestety nic nie wskazuje na możliwość poprawy sytuacji. Pierwszy - spadek ilości mieszkańców i to od wielu lat, co moim zdaniem spowodowane jest niemożliwością zaspokojenia dążeń części mieszkańców do zapewnienia sobie oczekiwanych warunków do życia. Nie udało się ulokować inwestora, który gwarantowałby zdecydowane zwiększenie zatrudnienia. Nawet gdyby to się udało, zawsze będzie parcie na życie w dużych miastach. Jest to zjawisko o charakterze ogólnoludzkim powszechnie występujące. Natomiast ze spraw miejskich nie nadano właściwej rangi sprawie odprowadzenia wód deszczowych. Zmarginalizowanie tego problemu jest możliwe z uwagi na cięgle zmniejszającą się ilość opadów. Ale to nie będzie trwało wiecznie. Jedno oberwanie chmury wykaże wszelkie zaniedbania w tym zakresie, ale to tak na marginesie. Korzystając z okazji, życzę mieszkańcom i władzom jak największej ilości dni pogodnych.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.