reklama

Makabryczne kulisy tragedii motocyklisty. Droga zablokowana przez wiele godzin

Opublikowano:
Autor:

Makabryczne kulisy tragedii motocyklisty. Droga zablokowana przez wiele godzin - Zdjęcie główne

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościPo tragicznym wypadku motocyklisty w Nowej Rudzie droga była zablokowana przez wiele godzin. Jak wynika z naszych ustaleń, największy problem pojawił się już po zakończeniu kluczowych czynności na miejscu tragedii. Służby i instytucje miały przez wiele godzin ustalać, kto powinien usunąć z jezdni makabryczne ślady wypadku. Ostatecznie druhowie z OSP Drogosław wykonali tę pracę w około 10 minut.
reklama

Tragiczny wypadek młodego motocyklisty

Do śmiertelnego wypadku doszło na ul. Piłsudskiego w Nowej Rudzie.

Jak wynika ze wstępnych ustaleń policji, 24-letni kierujący motocyklem nie zachował bezpiecznej odległości od poprzedzającego pojazdu. Motocykl z dużą siłą uderzył w tył samochodu, a siła uderzenia wyrzuciła młodego mężczyznę na pobocze.

Tam motocyklista uderzył jeszcze w kolejny, zaparkowany pojazd.

Obrażenia okazały się śmiertelne. Pomimo podjętej na miejscu reanimacji życia 24-letniego mieszkańca Raszkowa nie udało się uratować.

Kierujący motocyklem nie zachował bezpiecznej odległości od pojazdu poprzedzającego, co doprowadziło do tragicznego w skutkach zdarzenia – potwierdza asp. Tobiasz Fąfara z Komendy Powiatowej Policji w Kłodzku.

reklama

Jak wynika z informacji przekazanych przez policję, czynności na miejscu trwały od godz. 18:36 do godz. 3:00.

Droga była zablokowana przez wiele godzin

Po tragedii ul. Piłsudskiego została wyłączona z ruchu w obu kierunkach. Na miejscu pracowali policjanci, prokurator oraz służby zabezpieczające teren.

Takie działania po śmiertelnym wypadku są konieczne. Trzeba zabezpieczyć ślady, wykonać oględziny, sporządzić dokumentację i ustalić przebieg zdarzenia.

Problem pojawił się jednak później.

Jak wynika z relacji naszego informatora, po zakończeniu najważniejszych czynności procesowych na jezdni nadal znajdowały się makabryczne ślady tragedii. Służby drogowe miały próbować zasypać je sorbentem, ale po przejechaniu kilku samochodów ślady ponownie stały się widoczne.

reklama

Według naszych informacji obecny na miejscu prokurator miał zażądać zmycia plamy z asfaltu. Wtedy rozpoczął się wielogodzinny spór o to, kto powinien to zrobić.

„Straż nie jest od tego”. Zaczęło się przerzucanie odpowiedzialności

Według naszego informatora, dyżurny stanowiska kierowania miał odmówić skierowania straży pożarnej do takich działań, wskazując, że nie leży to po stronie straży i że sprawą powinien zająć się zarządca drogi.

Problem w tym, że zarządcy drogi miało nie być na miejscu.

Dyżurny Stanowiska Kierowania kategorycznie odmówił, twierdząc, że straż pożarna „nie jest od tego” i odesłał sprawę do zarządcy drogi. Problem w tym, że zarządcy drogi nigdzie nie było. Była godzina 22:20, czyli około cztery godziny po wypadku – twierdzi nasz informator.

reklama

W tym czasie droga wciąż była zablokowana.

Jak relacjonuje nasz rozmówca, sytuacja była tym bardziej absurdalna, że w pobliskim Słupcu doszło do kolejnego zdarzenia drogowego. Potrzebna była tam pilna interwencja drogówki, ale policjanci mieli pozostawać na miejscu tragedii w Nowej Rudzie.

Telefony do służb i urzędów

Z relacji świadków i osób znających przebieg działań wynika, że przez kolejne godziny trwały próby ustalenia, kto powinien podjąć decyzję i wysłać odpowiednie służby do usunięcia plamy z jezdni.

Telefonowano wszędzie: do KW PSP we Wrocławiu, do centrum zarządzania kryzysowego, zabrakło już tylko telefonu do papieża – ironizuje nasz informator.

reklama

Ostatecznie sprawa trafiła do Urzędu Miasta w Nowej Rudzie.

Około godziny 1:30 w nocy telefon odebrała kierownik referatu zarządzania kryzysowego Urzędu Miasta w Nowej Rudzie.

Około godziny 1:30 odebrałam telefon od policjanta, który poprosił o usunięcie plamy krwi z ul. Piłsudskiego. Nie chciałam budzić burmistrza, samodzielnie podjęłam decyzję o wysłaniu OSP – mówi kierownik referatu zarządzania kryzysowego UM Nowa Ruda.

Około godziny 2:00 na miejscu pojawili się druhowie z OSP Drogosław.

Według naszych informacji usunięcie plamy i przywrócenie bezpiecznego przejazdu zajęło im około 10 minut.

Sześć godzin czekania, 10 minut pracy

To właśnie ten element sprawy budzi największe emocje.

Z jednej strony mamy śmiertelny wypadek, zabezpieczanie miejsca tragedii i konieczne działania prokuratury oraz policji. Z drugiej — wielogodzinny paraliż po zakończeniu zasadniczych czynności i pytanie, kto odpowiada za doprowadzenie drogi do stanu, w którym można bezpiecznie przywrócić ruch.

Dziesięć minut realnej pracy druhów z OSP Drogosław pokazuje, że sam problem techniczny nie był skomplikowany.

Najwięcej czasu miało zająć ustalenie, kto powinien wydać decyzję i kto ma wykonać zadanie.

Policja: droga była zamknięta do godziny 3:00

Do sprawy odniosła się Komenda Powiatowa Policji w Kłodzku.

Policjanci realizowali czynności związane z zabezpieczeniem miejsca wypadku drogowego oraz wykonywali czynności procesowe. Droga była wyłączona z użytkowania w obu kierunkach na czas ich wykonywania w godz. 18:36–3:00 – informuje podinsp. Wioletta Martuszewska, rzeczniczka kłodzkiej policji.

Oznacza to, że jedna z ważnych dróg w Nowej Rudzie była zablokowana przez wiele godzin.

Urząd Miasta: wcześniej nikt się nie kontaktował

Inaczej sprawę przedstawia Urząd Miasta w Nowej Rudzie.

Odpowiadając na nasze pytania, Krzysztof Czajka z UM w Nowej Rudzie przekazał, że przed godz. 1:30 w nocy nikt nie kontaktował się z urzędem w sprawie usunięcia plamy krwi.

Po zakończeniu czynności dochodzeniowych prowadzonych przez policję oraz prokuraturę, Zespół Zarządzania Kryzysowego podjął decyzję o skierowaniu strażaków Ochotniczej Straży Pożarnej z Drogosławia. Strażacy zostali oddelegowani, aby zająć się usunięciem plamy, co też uczynili w możliwie najkrótszym czasie. Działania były zgodne z procedurami, które wymagają uprzedniego zakończenia czynności dochodzeniowych, zanim usuniemy dowody z miejsca wypadku – ocenił rzecznik prasowy miasta.

Procedury czy zdrowy rozsądek?

Tragedia w Nowej Rudzie pokazuje nie tylko dramat młodego człowieka i jego rodziny, ale również problem, który może dotyczyć każdego podobnego zdarzenia.

Kto po zakończeniu czynności ma odpowiadać za usunięcie śladów wypadku z drogi? Kto wydaje decyzję? Kto ma przyjechać na miejsce? I dlaczego w praktyce miało to trwać wiele godzin, skoro sama praca zajęła druhom około 10 minut?

To pytania, na które mieszkańcy mają prawo oczekiwać jasnych odpowiedzi.

Bo jeśli po tragicznym wypadku służby i instytucje przez wiele godzin spierają się o zakres odpowiedzialności, to problem nie dotyczy już tylko jednej ulicy i jednego zdarzenia.

Dotyczy całego systemu reagowania w sytuacjach kryzysowych.

reklama
Artykuł pochodzi z portalu nowaruda24.pl. Kliknij tutaj, aby tam przejść.
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo