Jakie produkty będzie można znaleźć podczas targów?
Będzie naprawdę bardzo różnorodnie. Pojawią się sery z mleka koziego, krowiego i owczego – zarówno świeże, jak i dojrzewające. Nie zabraknie też naturalnego nabiału: jogurtów, maślanek, zsiadłego mleka, twarogów czy fety.
Goście znajdą także wyroby z mięsa wołowego i wieprzowego, wędliny, pasztety, salceson czy kaszankę. Będą kiszonki, również kiszone owoce i zioła, a także wiele rodzajów octów.
Na stoiskach pojawi się pieczywo, kwasy chlebowe, soki, dżemy, powidła i syropy. Nie zabraknie miodów, pyłku kwiatowego, pierzgi czy świec z wosku pszczelego. Będzie również jagoda kamczacka i jej przetwory, między innymi galaretki.
Ponieważ zaczyna się sezon, pojawią się też nowalijki, rozsady i świeże warzywa. Do tego oleje, jaja, słodkości, domowe wypieki oraz wyroby garmażeryjne. Będzie można spróbować lokalnego piwa i zjeść coś na miejscu. Najlepiej jednak przyjść i zobaczyć wszystko samemu.
Dlaczego sery rzemieślnicze wracają dziś do łask?
Myślę, że cały czas uczymy się dobrych polskich serów. Sery rzemieślnicze to wciąż stosunkowo nowy trend. Jeszcze kilkanaście lat temu praktycznie nie było serowarni takich jak nasza. Pierwsze zaczęły powstawać około 10 lat temu, a na Dolnym Śląsku jest ich dziś wyjątkowo dużo na tle całego kraju.
To właściwie jedyna możliwość dostępu do prawdziwego nabiału. Trzeba sobie uświadomić, że producentów mleka jest coraz mniej. Coraz trudniej zobaczyć krowy na pastwiskach, mimo że żyjemy na terenach typowo rolniczych. Owszem, jest bydło, ale głównie mięsne, od którego nie pozyskuje się mleka. Problem z dostępnością mleka i zanikiem jego produkcji to temat na osobną rozmowę.
Poza tym sery rzemieślnicze są po prostu wyjątkowo smaczne. Potrafią zaskoczyć aromatem i jakością. Polskie sery zdobywają dziś nagrody na arenie międzynarodowej. Przykładem jest Sernica Dolnośląska, która regularnie gości na naszych targach.
Jak zmieniają się nawyki żywieniowe Polaków w ostatnich latach?
To bardzo złożony proces. Z jednej strony rośnie świadomość żywieniowa. W przedszkolach i szkołach wprowadza się dobre nawyki, organizowane są programy edukacyjne, kulinarne i zdrowotne. Powstają aplikacje, programy telewizyjne i warsztaty, które pomagają ludziom lepiej rozumieć, czym jest dobre jedzenie.
Z drugiej strony żyjemy coraz szybciej. Wygoda zakupów w marketach, promocje i brak czasu sprawiają, że często odżywiamy się nieprawidłowo. Dobre jedzenie z jakościowych surowców staje się czymś „od święta”. Nie można też zapominać o wpływie wielkich koncernów spożywczych.
Jednocześnie obserwujemy coraz więcej osób, które świadomie wybierają lokalnych producentów. Ludzie przyjeżdżają do nas i mówią, że nie kupują jedzenia w marketach, tylko mają sprawdzonych dostawców, sami uprawiają ogródki czy przygotowują własne przetwory. Takich osób jest coraz więcej. Na targach wyraźnie widać też pojawianie się nowych grup klientów.
Czy widzicie większe zainteresowanie żywnością naturalną i lokalną?
Zdecydowanie tak. Z roku na rok jest ono coraz większe.
Jakiej atmosfery mogą spodziewać się uczestnicy targów?
Przede wszystkim sielskiej, swobodnej i rodzinnej atmosfery. Chcemy, żeby każdy czuł się tutaj dobrze. Planujemy także dmuchańca dla dzieci – oczywiście jeśli pozwoli pogoda. Na najmłodszych czeka również piaskownica.
Będzie można zjeść coś na miejscu, odpocząć przy chłodzących napojach, lokalnych piwach i po prostu spędzić czas w miłej atmosferze. Bardzo możliwe, że pojawi się też pan z antykami, którego nasi goście już dobrze znają.
Czy będzie możliwość degustacji produktów?
Oczywiście. Zawsze częstujemy naszymi wyrobami. W sklepiku przy serowarni codziennie można spróbować naszych serów, a inni rzemieślnicy również chętnie częstują swoimi produktami. Jestem przekonana, że wiele osób zachwyci się tymi smakami.
Jak można zostać wystawcą lub partnerem wydarzenia?
Wystarczy zadzwonić pod numer 661 783 435. Staramy się nie dublować stoisk z podobnym asortymentem, ale jesteśmy otwarci na współpracę i nowe osoby.
Co daje Pani największą satysfakcję przy organizacji takich wydarzeń?
Ludzie i rozmowy z ludźmi. Uwielbiam spotkania z naszymi gośćmi. Po targach wracam zawsze pełna energii i endorfin. Ogromną radość daje mi to, że ludzie do nas wracają, opowiadają, co się u nich zmieniło, jak dorastają ich dzieci. Jeszcze niedawno były na rękach u rodziców, a dziś przyjeżdżają do nas same na rowerach.
To także świetna okazja do spotkań z dawnymi znajomymi ze szkoły czy studiów. Dzięki rozmowom jestem na bieżąco z tym, co dzieje się zarówno lokalnie, jak i w szerszym świecie.
Czuję się ambasadorką Dolnego Śląska. Lubię mówić o sobie „Dolnoślązaczka” i mam poczucie, że to, co robię, jest małą cegiełką w budowaniu atrakcyjności naszego regionu i pokazywaniu go światu.
Razem z moją mamą, Stanisławą Pasternak, jesteśmy także żywym przykładem przedsiębiorczości kobiet na terenach wiejskich.
Co chcielibyście przekazać osobom, które jeszcze nigdy nie były na targach zdrowej żywności?
Serdecznie zapraszamy. Warto odwiedzić naszą „wioskę na końcu świata” i odkryć jej klimat. Teraz pięknie kwitną rzepaki, więc można przy okazji podziwiać wyjątkowe krajobrazy naszego regionu.
Chciałabym też bardzo podziękować wszystkim za wsparcie w promocji targów. Państwa polecenia, rekomendacje, udostępnienia i obecność mają ogromne znaczenie i to właśnie dzięki nim wydarzenie cieszy się tak dużą frekwencją.
Dziękuję również Gminie Stoszowice oraz organizacjom ząbkowickim i wrocławskim za pomoc w promocji wydarzenia.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.