Reklama

Kowalcze: Adwent i pragnienie

Opublikowano: pon, 9 gru 2013 07:06
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Przeczytaj najnowszy felieton Mieczysława Kowalcze



Przeczytaj najnowszy felieton Mieczysława Kowalcze


Adwent i pragnienie

Spotkanie 13 grudnia z panem Janem Karandziejem, współzałożycielem Wolnych Związków Zawodowych, a później "Solidarności", przyniosło dwa ważne spostrzeżenia. Pierwsze: ciągle warto i po prostu należy spotykać ludzi, którzy, jak to podsumowali młodzi uczestnicy, są źródłem żywej informacji, prawdziwych emocji, jakie noszą w sobie w związku ze sprawami, w których brali udział. Można też porozmawiać, popytać, a nawet, jak w przypadku pana Jana, spotkać się z poglądami i oczywiście z argumentami na ich poparcie, które różnią się od tych utrwalonych, stereotypowych medialnych gotowców. Na przykład taki fragment rozmowy z młodymi ludźmi: czy wejście Sowietów nie stałoby się wielką narodowa smutą? A tu odpowiedź odwrotna: scaliłoby nas, mimo ofiar, stworzyłoby twardy naród. Jaruzelski umiejętnie rozbił społeczeństwo represjami, wykorzystał nasz, długo przygotowywany i przez państwo, i przez Kościół, polski pacyfizm. I do dzisiaj to rozbicie trwa. Drugie spostrzeżenie: wzięte już ze spotkania po spotkaniu w nieco innym gronie, my Polacy mamy bardzo odmienne podejście do wydarzeń, postaw, osób, a przede wszystkim ocen przeszłości, a to natychmiast w innym świetle ustawia teraźniejszość. Skąd się to bierze wyjaśnić dość łatwo, ale jak umiejętnie jest wykorzystywane, np. przez rządzących, to na dzisiaj sprawa o wiele istotniejsza. Bo mimo upływu 32 lat od wojny jaruzelskiej nie umiemy dostrzec i wypunktować po obywatelsku tego, jak władza korzysta ze swoich narzędzi - propaganda, manipulacja, uzależnienie, jakieś mniejsze lub większe konfitury itp. Do dzisiaj w paru sferach trwa społeczny stan wojenny. Łatwo się dzielimy, za łatwo. Do okrągłych, dzisiaj, mimo demokracji, znacznie mniej okrągłych, stołów nadal dosiadają się częściej ludzie wskazani i wybrani przez rządzących niż inni. Takie wnioski! W czasie spotkania z młodzieżą usłyszeliśmy też pytanie, w którym momencie nastąpiła ta chwila, że, ze strajku przeciw wyrzuceniu śp. Anny Walentynowicz z pracy, protest stał się wydarzeniem krajowym, ważnym? Pan Jan potwierdził, że to kobiety (m.in. Anna Walentynowicz i Alina Pieńkowska) zatrzymały rozchodzących się strajkujących argumentem, że nie można odpuszczać w chwili, kiedy swoje sprawy się załatwiło, a wokół strajkują inne zakłady. Potrzebna jest zwykła solidarność z nimi, wsparcie. A pragnienie, żeby wspólnie coś zrobić dalej było w ludziach ogromne. To samo pragnienie, o którym tak znakomicie śpiewa, wymieniany już w tych tekstach, Daniel Landa. Polecam. W refrenie ten czeski bard przekonuje: pragnienie, przyjacielu, to cud. Mamy w sobie tego typu społeczne pragnienie/pragnienia? Może się obudzi/obudziło? Czas sprzyja.

Pan Jan Karandziej był internowany w obozie w Strzebielinku.

Mieczysław Kowalcze*

*O autorze

Polonista, historyk, dziennikarz, pedagog w pracy i życiu. Od wielu lat związany z Zespołem Szkół Społecznych oraz Kłodzkim Towarzystwem Oświatowym. Autor i współtwórca wydawnictw i publikacji. Działacz Klubu Otwartej Kultury. Niemożliwe jest go nie znać, taki z niego społecznik. Lubiany i szanowany przez wszystkich. Ale skromny, więc na tyle o nim wystarczy.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy