Reklama

Kłodzko. Władze i strażnicy przymykają oko na kierowców

Opublikowano:
Autor: | Zdjęcie: Fot. Redakcja

Kłodzko. Władze i strażnicy przymykają oko na kierowców - Zdjęcie główne

Kierowcy ignorują znak zakazu | foto Fot. Redakcja

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Kierowcy nagminnie łamią zakazy ruchu drogowego i parkują swoje bryki pod ratuszem. Co na to nasza władza?

Kłodzko. Najciemniej pod latanią. To stare porzekadło idealnie pasuje do kłodzkiego rynku, na którym stoi ratusz, a w nim urzędują władze miasta i straż miejska. Są ustawione znaki zakazu wjazdu, a z kamienic czujnym okiem patrzą kamery monitoringu. Problem w tym, że władze i strażnicy przymykają oko na kierowców, którzy nagminnie łamią zakazy ruchu drogowego i parkują swoje bryki pod ratuszem. Parkują, bo też pewnie wiedzą, że w Kłodzku najciemniej pod... ratuszem Pani Danuta mieszka w kamienicy przy rynku. - Pod moimi oknami bez przerwy jeżdżą auta, jakby to była jakaś główna droga powiatowa, a nie centrum starówki – mówi kłodzczanka. - To zaczyna się o 4.00 rano i trwa do późnych godzin wieczornych. Czasami zaparkowanych na rynku i ul. Armii Krajowej aut jest tyle, że pieszym trudno się przecisnąć – dodaje. W piątek, 28 maja, po rozmowie z kłodzczanką postanowiliśmy sprawdzić, ile aut stoi w centrum miasta. Po godz. 11.00 na rynku było ich 15, na ul. Armii Krajowej doliczyliśmy się do 8.

Będą zbierać podpisy

Mieszkanka Kłodzka ma już tak serdecznie dość wolnej amerykanki, że postanowiła wspólnie z sąsiadką zacząć zbierać podpisy pod petycją w sprawie rzeczywistego ograniczenia ruchu na starówce. - Tu wszyscy parkują, bo nie trzeba płacić. Z rynku zrobiono bezpłatny parking. Widziałam już jak autami przyjeżdżali pod ratusz radni albo właściciele sklepów, ale nie z dostawą towaru, tylko żeby zobaczyć jak interes się kręci – wymienia pani Danuta. Mieszkanka Kłodzka nie jest jedyną osobą narzekającą na to, co dzieje się w centrum miasta. Kilka zdjęć obrazujących, to co wyprawia się pod latarnią, czyli ratuszem nadesłał nam pan Dominik. - Dość często spaceruję po starówce. Z miesiąca na miesiąc jest coraz gorzej. Straż miejska niby jest, ale nic nie robi. Monitoring niby jest, ale nie wiem, czy coś z tego wynika. Na ulicach jest brudno, a samochody parkują dosłownie wszędzie – relacjonuje mieszkaniec Kłodzka.

Nowa miotła

W listopadzie ubiegłego roku władze miasta zapowiedziały zmiany w funkcjonowaniu straży miejskiej. Wielu mieszkańców przyjęło tę wiadomość z nadzieją, że będzie lepiej, że skończy się marazm, że strażnicy będą bardziej widoczni, bo wiadomo nowa miotła, czyli nowy komendant. Taka organizacyjna zmiana miała nastąpić na początku tego roku. Jest czerwiec, a zmian, jak nie było tak nie ma, choć w międzyczasie pojawiły się nawet dwa nazwiska na nowego komendanta. - Potrzebujemy jeszcze trochę czasu, aby do tych zmian dostosować regulamin funkcjonowania urzędu. Sądzę, że nastąpią one w połowie roku – zadeklarował dwa miesiące temu Michał Piszko, burmistrz Kłodzka. W ubiegłym roku w SM w Kłodzku zatrudnionych było 15 strażników i 3 osoby do obsługi administracyjnej. Koszty jej funkcjonowania, pokrywane z budżetu miasta, wynosiły ok. 1 mln zł rocznie. W tym roku jeden ze strażników – ten który chciał zmian w funkcjonowaniu kłodzkiej formacji - odszedł do Bystrzycy Kłodzkiej. Został komendantem reaktywowanej w tym mieście formacji.

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy