Reklama

Julia Kuczała: Dzięki Wam udało mi się zawalczyć o życie

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor: | Zdjęcie: Fot. Marta Ladyca-Leja

Julia Kuczała: Dzięki Wam udało mi się zawalczyć o życie - Zdjęcie główne

Julia miała 18 lat, gdy usłyszała przerażającą diagnozę | foto Fot. Marta Ladyca-Leja

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Miała 18 lat, gdy usłyszała przerażającą diagnozę. To właśnie wtedy rozpoczęła walkę, w której pomogła Jej cała Armia Aniołów. Dziś Julia Kuczała ma 19 lat i pokazała, że w drobnej nastolatce drzemie potężna siła i chęć życia. To właśnie o tej sile, okrutnym wejściu w dorosłość, ale i niezwykłych ludziach, którzy okazali się być Jej aniołami na ziemi, z Julią rozmawiała Karolina Golak

Dziś najgorsze masz już za sobą, ale ten dzień kiedy usłyszeliście diagnozę będziesz pamiętać chyba już zawsze?

Pamiętam. To był najgorszy dzień w moim życiu. Mówi się, że taka diagnoza to wyrok.

Ty też tak myślałaś?

Zawsze miałam nadzieję i wiarę, że uda się zwalczyć tą okrutną chorobę. W jakim momencie Twojej choroby pojawiła się Twoja Armia Aniołów? Ludzie o wielkich sercach, moi Aniołowie pojawili się w czasie zbiórki. To było cudowne, czułam ich olbrzymie wsparcie. Dali mi siłę do walki i możliwość, aby ja podjąć.

Wierzyłaś, że się uda zebrać 2 miliony zł?

Zaczynając zbiórkę nie posiadaliśmy kosztorysu. Opieraliśmy się na kosztorysie innych dzieci. W momencie kiedy go otrzymaliśmy miałam 18 lat, a kwota okazała się dużo wyższa niż przypuszczaliśmy. Przeżyliśmy szok. Piękne było to, że po chwili załamania wszyscy ruszyli do boju ze zdwojoną siłą i udało się!

A gdy usłyszałaś, że potrzebne jest aż 8 milionów, co wówczas pomyślałaś?

Przeżyłam szok, ale byłam pełna nadziei.

A jednak się udało. Jak minęła Wam podróż za ocean i jakie było Twoje pierwsze odczucie, gdy wysiadłaś z samolotu?

Podróż, która odbywała się po powikłaniach po ostatniej chemii, minęła bardzo szybko. We wtorek wyszłam ze szpitala w CZD. W czwartek już leciałyśmy z mamą do St.Louis. Przespałam cały lot. Na lotnisku przywitał nas pracownik służby granicznej, który ze łzami w oczach powiedział „Będzie wszystko dobrze. W tym szpitalu, do którego jedziesz uratowali moją córkę, była ciężko chora”. To mocno podniosło mnie na duchu.

Jak wyglądało Twoje leczenie?

Prosto z lotniska trafiłyśmy z mamą do szpitala. Zrobiono mi pierwsze badania i okazało się, że potrzebuję osocza, ponieważ parametry krwi
były słabe. Odbyłam rozmowę z lekarzem prowadzącym i zostałyśmy oprowadzone po szpitalu. Następnego dnia rozpoczęłam serie badań przygotowujących do transplantu. Wszystko wyszło dobrze i rozpoczęłam serie 3 transplantów. Mój organizm udźwignął 3 ogromne chemie i 3 towarzyszące transplanty, które niosły duże ryzyko powikłań, ale udało się. Po 1,5-miesięcznej przerwie przyszedł czas na naświetlania protonami. Przeszłam przez 30 naświetlań głowy i 20 rdzenia kręgowego. Powikłania przyszły z końcem protonów i trwają do dziś. Nadal potrzebuję przetoczeń osocza.

A jak oceniasz tamtejszą służbę zdrowia?

W USA wygląda to inaczej. Wszyscy mają dla ciebie czas i czujesz, że oni są tu dla ciebie. Badania są wykonywane jedno po drugim. Wszystko odbywa się szybko. Nacisk stawiają na pobyt pacjenta w domu, gdzie w domowej atmosferze chory zdecydowanie szybciej się regeneruje. Masz porównanie, daleko nam do tamtych standardów? Ciężko jest porównywać, ponieważ są to dwa różne kraje dwa różne kontynenty.

A może teraz coś z innego zestawu pytań - udało Ci się coś zwiedzić? Jak jest w Stanach?

Tak pojechaliśmy do Chicago po tatę. Tata przyleciał do nas na święta. To było cudowne. Mogliśmy spędzić ten ważny czas razem. W Chicago gościła nas fundacja Dar Serca. To cudowni ludzie, którzy przyjęli nas, jak własną rodzinę.

A co poczułaś po powrocie do ojczyzny?

Radość. Bardzo się ucieszyłam, że wróciłam do Polski, do mojego rodzinnego Radkowa i przede wszystkim do moich bliskich. Była to długo wyczekiwana chwila.

Jak dziś się czujesz?

Mój organizm mocno ucierpiał w ciągu ostatniego roku. Nadal borykam się z niskimi parametrami. Problemem są płytki krwi. Muszę mieć przetoczenia osocza. Jest to duży problem, ponieważ w bankach brakuje krwi. Proszę o oddawanie krwi nie tylko z donacją na mnie, ale dla wszystkich, ponieważ to ratuje życie.

I na koniec - Ty wygrałaś, co powiesz innym, którzy tak jak kiedyś Ty dziś walczą o życie?

Tak mnie się udało, dzięki Wam wszystkim zawalczyć o swoje życie. Udało się pokonać chorobę, a teraz trzymajcie proszę wszyscy za mnie kciuki, wspomnijcie w modlitwie, aby tak już zostało, aby każdy rezonans, który będzie wykonywany co 3 miesiące był dobry. Z całego serca dziękuję.

 

 

Czytaj także:

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy