Reklama

Jakubczyk: Złodziejska telewizja

Opublikowano: śr, 18 gru 2013 07:36
Autor:

Jakubczyk: Złodziejska telewizja - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Przeczytaj najnowszy felieton Zygmunta Jakubczyka


Przeczytaj najnowszy felieton Zygmunta Jakubczyka


Niniejszy felieton Dyrekcji ZOZ Kłodzko dedykuję.

ZŁODZIEJSKA TELEWIZJA

 

Wielu z nas, któregoś dnia dotyka doświadczenie bycia szpitalnym pacjentem. Borykamy się wówczas nie tylko z dolegliwościami choroby, ale także ze wszech obecną nudą. W sukurs przychodzi nam tu System Telewizji Szpitalnej, który bardzo szybko pozbawia nas ostatnich złudzeń, że w tym dobrodziejstwie lecznictwa zamkniętego, niczego nie ma za darmo. Przyznam, że od dawna mnie to irytowało. Natomiast nigdy przedtem tak, jak obecnie. Znosiłem to, gdy samemu przyszło mi być pacjentem, choć i tu doświadczyłem obserwacji szczególnych. W sali leżało nas 4 osoby. Pierwszy zdecydowany oglądać telewizję, szybko doszedł do wniosku, że lepiej jest hurtem wrzucić kilka dwuzłotówek, bo taka wrzutka promowana jest dodatkowym czasem. Później dopiero dowiaduje się, że zapłacony czas biegnie od chwili wrzucenia. Oglądać nie musisz. Często najzwyczajniej nie możesz, bo zabieg. Za to płacić musisz. Od razu zyskujesz prawo do posiadania pilota. Jedyna to chyba chwila, gdy sala szpitalna mieszkanie przypomina. Pilot w ręku, to niemal synonim władzy. Wszystko jest dobrze, gdy trafisz na tzw. normalnego. Nie daj Boże, na nawiedzonego lub dewota trafić. Taki, jak dorwie pilota, to cały dzień z telewizją „Trwam” masz zapewniony. Ostatni przyszło mi odwiedzać chorą wnuczkę. Z tych obserwacji pracę doktorską dałoby się napisać. Tu zachęcam do uwzględnienia psychiki dziecka, a już w szczególności biegającego po sali z wierszykiem „moja mama zapłaciła, a twoja nie”. To naprawdę bardzo poważny problem nie tylko natury społecznej, socjologicznej, czy psychologicznej. Pytać o dobro pacjenta – nie warto. Tu czegoś takiego nie ma. Tu jest łupienie. Nawet dla dzieci litości nie ma.

A nie można tak, jak w ząbkowickim szpitalu? Jest telewizja, są kanały i płatności nie ma. Można? Jak widać można, tylko chcieć trzeba. Tu chcę zwrócić uwagę szczególną na Oddział Dziecięcy kłodzkiego szpitala. Przestańcie łupić małego pacjenta!. Nie dość, że nie ma tu sensownej oferty programowej kierowanej do tej grupy wiekowej, to jeszcze mamy do czynienia z najzwyczajniejszym naciąganiem rodzica. Zanim sprawdzi, czy są tam bajkowe kanały, to już parę złotych poleciało. Nie wątpię, że przedstawiony proceder, jest opłacalny dla operatora szpitalnej telewizji. Czas pomyśleć o dobru pacjenta. Na oddziale dziecięcym - szczególnie.

W tym miejscu muszę zwrócić uwagę na występującą w przestrzeni społecznej rzecz, o której mówić przykro i trudno - sferze ubóstwa. Nie jest żadną dziś tajemnicą, że wielu rodziców po prostu nie stać na umilenie czasu pobytu swoim pociechom na szpitalnej sali. Wybór pomiędzy wrzutką paru złotych na telewizor lub zakup niezbędnych artykułów nie należy do łatwych. Czasem bywa upokarzający.

Skoro Dyrekcja szpitala decyduje o doborze operatora, równie dobrze może postawić warunek. Oddział Dziecięcy pod ochroną i nadzorem specjalnym, a nawet szczególnym. Zarówno pod względem oferty programowej, jak i zwolnienia z opłaty. Proszę nie mówić, że się nie da. Przed rokiem 1995 też mówiono, że nie jest możliwym wpuszczenie rodzica na salę szpitalną przez cała dobę. Moja (wówczas posła) interwencja w Komitecie Ochrony Praw Dziecka we współpracy z Przewodniczącym tegoż Komitetu spowodowała, że do dnia dzisiejszego normalnością jest pozostawanie rodzica, wraz z dzieckiem na szpitalnej sali i to przez całą dobę. Oczywiście nie wszyscy byli z takiego rozwiązania zadowoleni. Na pewno skorzystały na tym dzieci.

Dyrekcjo szpitala! Warto pochylić się nad przedstawioną kwestią. Warto przede wszystkim dlatego, aby na zarzut bezduszności nie być narażanym. Rozważcie prymat dobra pacjenta - najmniejszego, bo ten ważniejszy, niżby największy operator systemu telewizji szpitalnej.

Zygmunt Jakubczyk*


*Autor był posłem na Sejm RP od 1993 do 1997 roku z ramienia Unii Pracy. Podczas stanu wojennego został wyrzucony z Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Był również członkiem NSZZ "Solidarność".

 

Poglądy przedstawione w powyższym tekście są subiektywną opinią autora i mają na celu wyłącznie zarysowanie proponowanych przez niego idei. Wszelka pojawiająca się w nim krytyka dotyczy działań i opinii, nie osób.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy