Reklama

Głuszyca. Śmierć na torach. Ten pociąg miał nie nadjechać

Opublikowano: ndz, 12 gru 2021 16:27
Autor: | Zdjęcie: Fot. Pixabay

Głuszyca. Śmierć na torach. Ten pociąg miał nie nadjechać - Zdjęcie główne

Dwoje młodych ludzi szło lewym torem (przyjmując usytuowanie osoby poruszającej się do przodu), a więc torem, który co do zasady był przeznaczony dla pociągów jadących w kierunku Głuszycy. | foto Fot. Pixabay

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Nie było trzymania się za rękę. Nie było chęci wspólnego umierania. Nie było samobójstwa. Był nieszczęśliwy wypadek. Tego na 99% pewny jest prokurator, który prowadzi śledztwo w sprawie śmierci nastolatków, których zabił pociąg. O szczegółach śledztwa i ustaleniach śledczych opowiedział na, Marcin Witkowski, szef wałbrzyskiej Prokuratury Rejonowej.

W niedzielę, 14 listopada pod kołami pociągu zginęło dwóch młodych mieszkańców Głuszycy sąsiadującej z Nową Rudy. Potrąceni zostali przez pociąg relacji Ludwikowice-Głuszyca. Pociąg zabił 15-letnią dziewczyną i 16-letniego chłopaka. Kolejarze zapytani o przyczynę tragedii mówili, że w miejscu do tego nie przeznaczonym, na torach znalazły się dwie osoby w chwili, kiedy przejeżdżał pociąg relacji Wałbrzych-Kłodzko. Tragedię przeżyli nie tylko bliscy nastolatków, którzy zginęli pod kołami pociągu. Przeżył ją też maszynista, który prowadził pociąg. Po tym tragicznym zdarzeniu wziął kilka dni wolnego. Do pracy wrócił dopiero w piątek, 19 listopada.

<>

Co do tej pory udało się ustalić?

W toku postępowania zgromadziliśmy dość obszerny materiał dowodowy. Przeprowadziliśmy też eksperyment procesowy z wykorzystaniem tego samego składu pociągu, który brał udział w zdarzeniu. Śledztwo nie zostało jeszcze całkowicie zakończone, jednak wydaje się, że na etapie, na którym jesteśmy teraz można z dużym prawdopodobieństwem określić prawdopodobne przyczyny tego zdarzenia. Ustalenia śledczych wskazują, że mamy do czynienia z nieszczęśliwym wypadkiem i należy wykluczyć samobójstwo. 

Co wykazał przeprowadzony eksperyment procesowy związany z nadjeżdżającym pociągiem?

Ustaliliśmy, że dwoje młodych ludzi szło lewym torem (przyjmując usytuowanie osoby poruszającej się do przodu), a więc torem, który co do zasady był przeznaczony dla pociągów jadących w kierunku Głuszycy. A więc czysto teoretycznie byłby to pociąg, który nadjechałby z naprzeciwka w stosunku do poruszających się osób. Pociąg, który jechałby w drugim kierunku, czyli z tyłu, poruszałby się prawym torem. Od 8 listopada przez prawie dwa tygodnie prawy tor był wyłączony z ruchu i pociągi w obu kierunkach poruszały się tylko i wyłącznie torem lewym. A więc tym torem, którym szli młodzi ludzie. Kolejną ważną okolicznością jest fakt zmiany rozkładu jazdy pociągów, który był związany z zamknięciem prawego toru. Z naszych ustaleń wynika, że rozkład jazdy był dobrze znany przynajmniej jednej z osób, które zginęły.

Co to oznacza?

Że jedna z tych osób wiedziała, że pomiędzy godz. 11:00 a 11:20 powinny przejechać po torach dwa pociągi. Jeden w kierunku Głuszycy, drugi od Głuszycy i później przez długi czas tamtędy nie powinien jechać żaden pociąg. Taka informacja została przekazana jednej osobie przez drugą. Była to oczywiście prawda, ale do 8 listopada. Bo rozkład jazdy został zmieniony w związku z tym, że był tam do wykorzystania tylko jeden tor. W oparciu o te wszystkie ustalenia możemy mówić o tym, że te młode osoby były przekonane o tym, że w chwili gdy poruszają się lewym torem, to żaden pociąg nie powinien nadjechać, bo wszystkie pociągi już pojechały, a kolejny miał być dopiero za ok. 2 godziny. Po drugie pociąg, który miałby teoretycznie nadjechać, miałby nadjechać z naprzeciwka, a więc powinien być dla nich doskonale widoczny. Tych dwoje młodych ludzi zostało uderzonych przez pociąg z tyłu. Nie jest tak jak było podawane w mediach, że osoby zostały uderzone przez pociąg nadjeżdżający jakby w kolizji z ich kierunkiem poruszania się. Dysponujemy też nagraniem z tego zdarzenia i to nagranie absolutnie nie pozwala przyjąć, że mamy do czynienia z umyślnym pozostaniem na torze. 

Znaczenie ma miejsce, w którym doszło do tragedii?

W tym tragicznym czasie młodzi ludzie poruszali się po zakręcie. Dość ostrym zakręcie. Ten zakręt ograniczał widoczność zarówno im jak i w sposób istotny maszyniście. On dostrzegł osoby znajdujące się na torach w odległości kilkudziesięciu metrów przed sobą. Nie było możliwości, aby maszyna jadąca z dozwoloną prędkością mogła się zatrzymać. Maszynista użył sygnału ostrzegawczego, który miał uświadomić osobom znajdującym się na torach, że jedzie pociąg. Ich reakcja nie była wystarczająca, bo spodziewali się oni pociągu nadjeżdżającego z za zakrętu, ale z naprzeciwka, a on nadjechał z tyłu. Na to wskazują wszystkie materiały dowodowe.

Co nastolatkowie robili na torach?

Spacerowali. Oni umówili się na spotkanie. To były osoby, które chciały się bliżej poznać i szły torami na spacer.

To prawda, że maszynista bardzo przeżył to, co się stało?

Tak. Było to dla niego bardzo ciężkie przeżycie. Widać było dużą bezsilność, bo maszynista wiedział, że nie jest w stanie zatrzymać pociągu, bo był to zbyt krótki odcinek, aby taka możliwość była. Pociąg poruszał się z dopuszczalną prędkością. Zatrzymał się 200 metrów dalej od miejsca zdarzenia. Nie mamy tu do czynienia z jakimkolwiek złamaniem zasad bezpieczeństwa. Zaraz po dostrzeżeniu osób znajdujących się na torach maszynista użył sygnału dźwiękowego i to właściwie było wszystko, co ten człowiek mógł zrobić. Próbował hamować, ale bezskutecznie, bo pociąg potrzebuje dość długiego dystansu, aby się zatrzymać.

Nastolatkowie mieli jakąkolwiek szansę, by z torów uciec?

Oni słyszeli syrenę. To wynika z nagrania i ich reakcji. Ale spodziewali się pociągu, który nadjedzie z naprzeciwka. Mogli podjąć bardziej zdecydowaną reakcję na sygnał ostrzegawczy, ale według nas to zbieg kilku bardzo niedobrych okoliczności. Miejsce zdarzenia, a więc zakręt, bo gdyby to było na prostej i gdyby sygnał mógł być użyty wcześniej, być może byłoby inaczej. Tu na reakcję mieli kilka sekund, a widać było, że obserwując co się dzieje z naprzeciwka zaczynali powoli schodzić z torów. Dlatego w naszej ocenie nie ma mowy o samobójstwie.

Nie zamykacie jeszcze śledztwa?

Próbujemy zgromadzić jeszcze bardziej bogaty materiał dowodowy. Chcemy jeszcze dotrzeć do wiadomości, które te osoby sobie przekazywały. To o czym rozmawialiśmy to jest to, co można uznać za wersję najbardziej prawdopodobną na chwilę obecną. Według nas niemalże całkowicie można wykluczyć samobójstwo. Jednak mając na uwadze charakter tej tragedii próbujemy jeszcze zweryfikować, czy rzeczywiście nie ma gdzieś jeszcze czegoś, czego nie poznały organy ścigania. To co do tej pory udało się ustalić pozwala nam uważać, że był to nieszczęśliwy wypadek i pozwala wykluczyć samobójstwo. Wersję z samobójstwem uznajemy za wysoce nieprawdopodobną. Ale to potwierdzimy jeszcze po zakończeniu śledztwa. w niedzielę, 14 listopada pod kołami pociągu zginęło dwóch młodych mieszkańców Głuszycy sąsiadującej z Nową Rudy. Potrąceni zostali przez pociąg relacji Ludwikowice-Głuszyca. Pociąg zabił 15-letnią dziewczyną i 16-letniego chłopaka. Kolejarze zapytani o przyczynę tragedii mówili, że w miejscu do tego nie przeznaczonym, na torach znalazły się dwie osoby w chwili, kiedy przejeżdżał pociąg relacji Wałbrzych-Kłodzko. Tragedię przeżyli nie tylko bliscy nastolatków, którzy zginęli pod kołami pociągu. Przeżył ją też maszynista, który prowadził pociąg. Po tym tragicznym zdarzeniu wziął kilka dni wolnego. Do pracy wrócił dopiero w piątek, 19 listopada.

A.Góralczyk

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.