Reklama

Dwa dna powiatowej dziury

Opublikowano: czw, 4 kwi 2013 18:00
Autor:

Dwa dna powiatowej dziury - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Dziurawe drogi bronią magistratu wycelowaną w starostwo.


"Dziurą w starostę Awiżenia" - krzyczy wielki tytuł w samorządowym miesięczniku związanym z kłodzkim magistratem. Pod nim zdjęcie dziurawej drogi i drugie przedstawiające olbrzymi baner, na którym podano informację, kto odpowiada za fatalny stan szosy. Ostra uzasadniona krytyka, tylko czy w tym przypadku kocioł nie przyganiał garnkowi? - zastanawia się Romuald Piela

Z tekstu w samorządowej gazecie nie można dowiedzieć się, o którą powiatową drogę chodzi i gdzie, rzekomo zdenerwowani, mieszkańcy zawiesili banery odsyłające kierowców do starostwa i Zarządu Dróg Powiatowych. Wydawać by się mogło, że jeśli pisze o tym Kurier Kłodzki, typowo miejska gazeta, to chodzi o szosę w Kłodzku. Okazuje się jednak, że dwa banery przytwierdzono do ogrodzeń przy drodze powiatowej w Jugowie, 25 km od Kłodzka.

Wkurzeni ludzie, czyli pierwsze dno

Droga powiatowa w Jugowie jest rzeczywiście w fatalnym stanie: dziura na dziurze. Można po niej jeździć z prędkością 30-40 km/h. Jadąc szybciej, ryzykuje się złamaniem resora lub urwaniem koła. Mieszkańcy wioski liczą na to, że te dwa wywieszone banery przyspieszą remont szosy.

- Z tego co wiemy to wójt się zdenerwował i kazał je zrobić, bo kierowcy bez przerwy z pretensjami dzwonili do niego - mówią. - Kto tylko może, omija główną drogę i wybiera objazdy przez Ludwikowice albo Wolibórz - dodają.

Maciej Awiżeń, starosta kłodzki, wie o zawieszonych banerach. - Remont drogi w Jugowie jest ujęty w tegorocznych planach. Nie możemy go jednak rozpocząć, bo wciąż trwa zima - mówi starosta. - Te banery trochę mnie zaskoczyły, jeszcze bardziej kolejny atak w samorządowym Kurierze Kłodzkim - dodaje.

Kocioł garnkowi, czyli drugie dno

Zaskakujące jest to, że o dziurawą drogę w Jugowie walczy samorządowa, miejska gazetka z Kłodzka. Czy rzeczywiście przejęła się losem kierowców z odległej o 25 km wioski, czy może po raz kolejny chciała dowalić Awiżeniowi, politycznemu przeciwnikowi burmistrza Szpytmy? O to chcieliśmy zapytać Wojciecha Kaczorowskiego, redaktora naczelnego Kuriera Kłodzkiego. Telefon do niego jest jednak utajniony, nie można do niego zadzwonić i zapytać. T o pierwszy przypadek dziennikarza, który nie chce rozmawiać z czytelnikami i ma zastrzeżony numer telefonu.


UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy