Reklama

dr Ilczyszyn: Jak zmienić turystykę na Ziemi Kłodzkiej

Opublikowano: wt, 12 mar 2013 06:48
Autor:

dr Ilczyszyn: Jak zmienić turystykę na Ziemi Kłodzkiej - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości O kłodzkim przemyśle turystycznym, bezrobociu oraz Bornholmie.


dr Marek Ilczyszyn tym razem o przemyśle turystycznym na Ziemi Kłodzkiej, bezrobociu i Bornholmie, który powinien być dla nas wzorem.

Zadziwił mnie Portal Biznesu Ziemi Kłodzkiej, który na pierwszym miejscu donosi o konferencji: „Szanse i zagrożenia rozwoju przedsiębiorstw w powiecie kłodzkim, która odbędzie się 15 grudnia 2011 r. w Kłodzku w Hotelu Korona, ul. Noworudzka 1”. Zamiast notatki o pożytkach płynących z konferencji mamy dawno nieaktualne ogłoszenie napisane gładkim językiem, który równie dobrze może opisywać wysiłki zmierzające do rozwiązywania realnych problemów, jak i zaklinanie rzeczywistości. Moje kolejne zdziwienie wywołuje brak na tym portalu informacji odnoszących się do przemysłu turystycznego Ziemi Kłodzkiej, który powinien pełnić rolę wiodącą w naszej gospodarce.

Dla porządku warto powołać się na definicję przemysłu turystycznego. W „Gospodarce turystycznej” pod redakcją A. Panasiuka (PWN, Warszawa 2008) został on określony jako "kompleks powiązanych ze sobą przedsiębiorstw oraz innych organizacji zaangażowanych w produkcję dóbr i usług, która nie miałaby racji bytu, gdyby nie popyt zgłaszany przez uczestników ruchu turystycznego lub też turyści nie mogliby bez niej zaspokoić swoich podstawowych potrzeb turystycznych." Zatem podstawowe znaczenie ma tu m.in. powiązanie i skoordynowanie działań różnych podmiotów działających w branży turystycznej. Przyjmuję, że taką rolę integrującą bądź też tylko inspirującą w tym zakresie powinno pełnić Starostwo Powiatowe, dlatego moje dalsze dociekania zaprowadziły mnie na stronę internetową tejże instytucji, a tam do działu „turystyka i wypoczynek” w Strategii Powiatu Kłodzkiego na lata 2008-2015.

W warstwie opisowej i diagnostycznej tej turystycznej części Strategii znajduję treści, których większość aprobuję (o istotnych wyjątkach za chwilę), natomiast zdecydowanie brakuje mi na stronie Starostwa dodatkowej, „równoległej” analizy, ukazującej wdrażanie w życie tejże Strategii, która przecież powstała już dość dawno temu. Np. czytam w Strategii o „braku konsolidacji środowisk działających na rzecz rozwoju turystyki”, czyli o braku w 2008 roku kluczowego elementu przemysłu turystycznego! Stąd pytania, kto dzisiaj pełni rolę takiego koordynatora i czy na Ziemi Kłodzkiej mamy przemysł turystyczny, czy tylko działające obok siebie firmy i instytucje turystyczne?

W innym miejscu Strategii czytam o słabości kłodzkiej turystyki, jaką jest „brak miejscowego folkloru, tradycji, rzemiosła, pamiątek regionalnych oraz charakterystycznego dla regionu produktu turystycznego”. Początkiem i końcem tej wyliczanki zajmę się oddzielnie, natomiast w tym miejscu pragnę zakwestionować diagnozę o braku rzemiosła i pamiątek. Według mnie ona powinna być sformułowana zupełnie inaczej: brak wystarczających informacji o miejscowym rzemiośle i pamiątkach regionalnych. Tu nie chodzi o grę słów, ale o prawidłową diagnozę oraz o właściwe działania. Pierwsza diagnoza, ta zapisana w Strategii, prowadzi do wniosku, że nasz teren przypomina pustynię, którą zagospodarować można tylko poprzez ściąganie bogatych inwestorów. Z kolei moja teza kładzie nacisk na potrzebę wspierania miejscowej aktywności gospodarczej i artystycznej, przede wszystkim poprzez pełną i czytelną informację dla turystów i nas samych oraz poprzez reklamę. W ten sposób powinniśmy dowiadywać się o naszym regionalnym szkle artystycznym, kowalstwie artystycznym i innej twórczości. Dorzuciłbym do tego informacje o producentach regionalnej żywności czy też o prywatnych kolekcjach i galeriach. Dla ilustracji tych uwag pragnę przywołać festyn działkowy na obrzeżach Wrocławia w 2009 roku, na którym znalazło się stoisko z wyrobami regionalnymi z Ziemi Kłodzkiej. Tylko tam, zupełnie przypadkowo dowiedziałem się o producencie pysznych przetworów z aronii oraz mleka koziego…

Teza zawarta w Strategii o braku tradycji i miejscowego folkloru jako kolejnej, istotnej przeszkodzie w rozwoju turystyki budzi mój kolejny sprzeciw. Nie za bardzo rozumiem, dlaczego atrakcyjność kulturowa Ziemi Kłodzkiej ma być mierzona w kategoriach cepeliowskich. Śmiem twierdzić, że jest to błędne myślenie, że prawidłowa diagnoza powinna głosić, że żyjemy na niezwykle ciekawym kulturowo terenie, tylko nie potrafimy tego „sprzedać”. W pierwszej kolejności sami powinniśmy zauważyć to nasze dziedzictwo – m.in. temu tematowi poświęciłem swój poprzedni artykuł.

Kolejna teza Strategii, brak charakterystycznego dla regionu produktu turystycznego, również warta jest osobnego potraktowania. Kiedy w przeszłości myślałem na ten temat, to przyszedł mi do głowy przykład Bornholmu, gdzie w odróżnieniu od Ziemi Kłodzkiej stworzono przemysł turystyczny ze sztandarowym „produktem” w postaci turystyki rowerowej. Warto podkreślić, że „środek ciężkości” nie leży tam po stronie turystyki wyczynowej, ale rekreacyjnej, co decyduje o jej masowości oraz sukcesie gospodarczym. Tam przyjeżdżają całe rodziny, turyści chętnie kupują wyroby artystyczne oraz regionalne wyroby spożywcze. Moim zdaniem nasza kotlina jest ciekawsza od Bornholmu, ale u nas nie ma zintegrowanego systemu ścieżek rowerowych (tworzą je oddzielnie poszczególne gminy), oznakowanych w sposób jednolity. Brakuje zwłaszcza tras poprowadzonych po niższych partiach kotliny, łączących różne gminy i oddzielonych od dróg samochodowych. W tej sprawie konieczne są działania na poziomie powiatu oraz śmiałe pomysły dostosowane do ciągle rozwijającego się rynku. Moją propozycją jest trasa rowerowa z Kłodzka do Stronia Śląskiego w miejscu martwej linii kolejowej, bądź równolegle do niej, a dalej poprzez Sienną, przełęcz Puchaczówkę, aż do Międzygórza – np. na Bornholmie niektóre trasy rowerowe powstały na nieczynnych szlakach kolejowych. Niedawno oglądałem stacyjki na wspomnianej trasie, towarzysząc starszej córce, która przymierza się do doktoratu z architektury kolejowej Ziemi Kłodzkiej. W Stroniu zwiedziłem zabudowania dworcowe cudownie zrekonstruowane i przystosowane do celów kulturalno-oświatowych (wielkie brawa dla władz tej gminy!). Inne, kiedyś przepiękne stacyjki tej linii popadły w ruinę, a przecież mogłyby odżyć nie tylko jako zaplecze turystyczne, ale również jako ważny element naszego dziedzictwa kulturowego (bagactwo, jakie posiadamy w postaci przeróżnych urządzeń kolejowych to temat na osobne opracowanie!). W tej sprawie warto się spieszyć, żeby uniknąć nieodwracalnych zmian. Np. mówiono mi, ze władze Lądka Zdroju planowały (planują?) dom opieki społecznej w budynku dworca kolejowego... Innym pomysłem na kłodzką specjalność turystyczną, ale już na okres zimowy, może być stworzenie i rozreklamowanie tras do turystyki narciarskiej. Nie chodzi mi o narty biegowe, ale typu back country, które pozwalają na przemieszczanie się po szlakach turystycznych. Nasze tereny doskonale nadają się do tego rodzaju wędrówek, np. góry Bystrzyckie, a intuicja podpowiada mi, że ten segment turystyczny może się dynamicznie rozwijać.

Trudno nie zgodzić się z podstawowym celem zapisanym w Strategii, jakim jest przeciwdziałanie bezrobociu. Życzmy sobie, aby w ślad za tymi słowami szły energiczne i racjonalne działania wspierane przez krytyczną weryfikację Strategii oraz bieżącą ocenę jej realizacji.

dr hab. Marek Ilczyszyn*

 

 

*Autor jest pracownikiem naukowym na Wydziale Chemii Uniwersytetu Wrocławskiego. - Od urodzenia jestem związany z Kłodzkiem, a obecnie z Wrocławiem i Polanicą - napisał o sobie Ilczyszyn.

 

Tekst przesłany na [email protected]

O kłodzkim przemyśle turystycznym, bezrobociu oraz Bornholmie.


Zadziwił mnie Portal Biznesu Ziemi Kłodzkiej, który na pierwszym miejscu donosi o konferencji: „Szanse i zagrożenia rozwoju przedsiębiorstw w powiecie kłodzkim, która odbędzie się 15 grudnia 2011 r. w Kłodzku w Hotelu Korona, ul. Noworudzka 1”. Zamiast notatki o pożytkach płynących z konferencji mamy dawno nieaktualne ogłoszenie napisane gładkim językiem, który równie dobrze może opisywać wysiłki zmierzające do rozwiązywania realnych problemów, jak i zaklinanie rzeczywistości. Moje kolejne zdziwienie wywołuje brak na tym portalu informacji odnoszących się do przemysłu turystycznego Ziemi Kłodzkiej, który powinien pełnić rolę wiodącą w naszej gospodarce.

Dla porządku warto powołać się na definicję przemysłu turystycznego. W „Gospodarce turystycznej” pod redakcją A. Panasiuka (PWN, Warszawa 2008) został on określony jako "kompleks powiązanych ze sobą przedsiębiorstw oraz innych organizacji zaangażowanych w produkcję dóbr i usług, która nie miałaby racji bytu, gdyby nie popyt zgłaszany przez uczestników ruchu turystycznego lub też turyści nie mogliby bez niej zaspokoić swoich podstawowych potrzeb turystycznych." Zatem podstawowe znaczenie ma tu m.in. powiązanie i skoordynowanie działań różnych podmiotów działających w branży turystycznej. Przyjmuję, że taką rolę integrującą bądź też tylko inspirującą w tym zakresie powinno pełnić Starostwo Powiatowe, dlatego moje dalsze dociekania zaprowadziły mnie na stronę internetową tejże instytucji, a tam do działu „turystyka i wypoczynek” w Strategii Powiatu Kłodzkiego na lata 2008-2015.     

            W warstwie opisowej i diagnostycznej tej turystycznej części Strategii znajduję treści, których większość aprobuję (o istotnych wyjątkach za chwilę), natomiast zdecydowanie brakuje mi na stronie Starostwa dodatkowej, „równoległej” analizy, ukazującej wdrażanie w życie tejże Strategii, która przecież powstała już dość dawno temu. Np. czytam w Strategii o „braku konsolidacji środowisk działających na rzecz rozwoju turystyki”, czyli o braku w 2008 roku kluczowego elementu przemysłu turystycznego! Stąd pytania, kto dzisiaj pełni rolę takiego koordynatora i czy na Ziemi Kłodzkiej mamy przemysł turystyczny, czy tylko działające obok siebie firmy i instytucje turystyczne?

W innym miejscu Strategii czytam o słabości kłodzkiej turystyki, jaką jest „brak miejscowego folkloru, tradycji, rzemiosła, pamiątek regionalnych oraz charakterystycznego dla regionu produktu turystycznego”. Początkiem i końcem tej wyliczanki zajmę się oddzielnie, natomiast w tym miejscu pragnę zakwestionować diagnozę o braku rzemiosła i pamiątek. Według mnie ona powinna być sformułowana zupełnie inaczej: brak wystarczających informacji o miejscowym rzemiośle i pamiątkach regionalnych. Tu nie chodzi o grę słów, ale o prawidłową diagnozę oraz o właściwe działania. Pierwsza diagnoza, ta zapisana w Strategii, prowadzi do wniosku, że nasz teren przypomina pustynię, którą zagospodarować można tylko poprzez ściąganie bogatych inwestorów. Z kolei moja teza kładzie nacisk na potrzebę wspierania miejscowej aktywności gospodarczej i artystycznej, przede wszystkim poprzez pełną i czytelną informację dla turystów i nas samych oraz poprzez reklamę. W ten sposób powinniśmy dowiadywać się o naszym regionalnym szkle artystycznym, kowalstwie artystycznym i innej twórczości. Dorzuciłbym do tego informacje o producentach regionalnej żywności czy też o prywatnych kolekcjach i galeriach. Dla ilustracji tych uwag pragnę przywołać festyn działkowy na obrzeżach Wrocławia w 2009 roku, na którym znalazło się stoisko z wyrobami regionalnymi z Ziemi Kłodzkiej. Tylko tam, zupełnie przypadkowo dowiedziałem się o producencie pysznych przetworów z aronii oraz mleka koziego…

Teza zawarta w Strategii o braku tradycji i miejscowego folkloru jako kolejnej, istotnej przeszkodzie w rozwoju turystyki budzi mój kolejny sprzeciw. Nie za bardzo rozumiem, dlaczego atrakcyjność kulturowa Ziemi Kłodzkiej ma być mierzona w kategoriach cepeliowskich. Śmiem twierdzić, że jest to błędne myślenie, że prawidłowa diagnoza powinna głosić, że żyjemy na niezwykle ciekawym kulturowo terenie, tylko nie potrafimy tego „sprzedać”. W pierwszej kolejności sami powinniśmy zauważyć to nasze dziedzictwo – m.in. temu tematowi poświęciłem swój poprzedni artykuł.  

            Kolejna teza Strategii, brak charakterystycznego dla regionu produktu turystycznego, również warta jest osobnego potraktowania. Kiedy w przeszłości myślałem na ten temat, to przyszedł mi do głowy przykład Bornholmu, gdzie w odróżnieniu od Ziemi Kłodzkiej stworzono przemysł turystyczny ze sztandarowym „produktem” w postaci turystyki rowerowej. Warto podkreślić, że „środek ciężkości” nie leży tam po stronie turystyki wyczynowej, ale rekreacyjnej, co decyduje o jej masowości oraz sukcesie gospodarczym. Tam przyjeżdżają całe rodziny, turyści chętnie kupują wyroby artystyczne oraz regionalne wyroby spożywcze. Moim zdaniem nasza kotlina jest ciekawsza od Bornholmu, ale u nas nie ma zintegrowanego systemu ścieżek rowerowych (tworzą je oddzielnie poszczególne gminy), oznakowanych w sposób jednolity. Brakuje zwłaszcza tras poprowadzonych po niższych partiach kotliny, łączących różne gminy i oddzielonych od dróg samochodowych. W tej sprawie konieczne są działania na poziomie powiatu oraz śmiałe pomysły dostosowane do ciągle rozwijającego się rynku. Moją propozycją jest trasa rowerowa z Kłodzka do Stronia Śląskiego w miejscu martwej linii kolejowej, bądź równolegle do niej, a dalej poprzez Sienną, przełęcz Puchaczówkę, aż do Międzygórza – np. na Bornholmie niektóre trasy rowerowe powstały na nieczynnych szlakach kolejowych. Niedawno oglądałem stacyjki na wspomnianej trasie, towarzysząc starszej córce, która przymierza się do doktoratu z architektury kolejowej Ziemi Kłodzkiej. W Stroniu zwiedziłem zabudowania dworcowe cudownie zrekonstruowane i przystosowane do celów kulturalno-oświatowych (wielkie brawa dla władz tej gminy!). Inne, kiedyś przepiękne stacyjki tej linii popadły w ruinę, a przecież mogłyby odżyć nie tylko jako zaplecze turystyczne, ale również jako ważny element naszego dziedzictwa kulturowego (bagactwo, jakie posiadamy w postaci przeróżnych urządzeń kolejowych to temat na osobne opracowanie!). W tej sprawie warto się spieszyć, żeby uniknąć nieodwracalnych zmian. Np. mówiono mi, ze władze Lądka Zdroju planowały (planują?) dom opieki społecznej w budynku dworca kolejowego... Innym pomysłem na kłodzką specjalność turystyczną, ale już na okres zimowy, może być stworzenie i rozreklamowanie tras do turystyki narciarskiej. Nie chodzi mi o narty biegowe, ale typu back country, które pozwalają na przemieszczanie się po szlakach turystycznych. Nasze tereny doskonale nadają się do tego rodzaju wędrówek, np. góry Bystrzyckie, a intuicja podpowiada mi, że ten segment turystyczny może się dynamicznie rozwijać.

            Trudno nie zgodzić się z podstawowym celem zapisanym w Strategii, jakim jest przeciwdziałanie bezrobociu. Życzmy sobie, aby w ślad za tymi słowami szły energiczne i racjonalne działania wspierane przez krytyczną weryfikację Strategii oraz bieżącą ocenę jej realizacji.

   

 




 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy