Reklama

Czechy. stan wyjątkowy z godziną policyjną i totalnym lockdownem

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

Czechy. stan wyjątkowy z godziną policyjną i totalnym lockdownem - Zdjęcie główne

Monika Plaskova, kłodzczanka która od 11 lat mieszka w Czechach

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Jak Czesi radzą sobie z epidemią koronawirusa i wprowadzonym tam dwa tygodnie temu stanem wyjątkowym?

Czechy. U naszych południowych sąsiadów trwa stan wyjątkowy z godziną policyjną i totalnym lockdownem. Czesi, choć są już bardzo zmęczeni pandemią i coraz dotkliwszymi obostrzeniami, humoru nie stracili. W większych miastach można poczuć klimat rodem z Nowego Jorku z okresu prohibicji. O czeskim sposobie na koronawirusa opowiedziała nam Monika Plaskova, kłodzczanka, która od 11 lat mieszka i pracuje w Suche Górnej w powiecie karwińskim. Od 1 marca w Czechach wszystko, z wyjątkiem sklepów spożywczych, aptek i drogerii, jest zamknięte, ale... - Jeśli znasz hasło to wejdziesz do zamkniętej knajpy i napijesz się piwa. Te knajpki otwierane są wieczorami, jak jest ciemno. Zgaszone światła, pełna konspira, milczący kelnerzy, zupełnie jak podczas prohibicji w Chicago, czy Nowym Jorku – śmieje się Monika Plaskova. - Jest jak w filmach gangsterskich: przy drzwiach mówisz hasło, wchodzisz i siadasz w ciemnościach. Dostajesz piwo i masz namiastkę normalności, choć jest też spory dreszcz emocji, a nawet strach, bo gdyby wpadła policja... – dodaje.

Kara razy dwa

W związku z tym, że w Czechach obowiązuje stan wyjątkowy wszystkie kary są wymierzane tam podwójnie. Za wykroczenie drogowe, za które normalnie dostaje się 500 koron mandatu i 1 punkt karny teraz czescy struże prawa wlepiają tysiąc koron i dwa punkty. - Jednego mężczyznę skazano ostatnio za kradzież butelki wódki na dwa lata więzienia. W tej sprawie interweniowała nawet Amnesty International. Od 21.00 trwa godzina policyjna, a własnego domu można wyjść na spacer nie dalej, jak na 500 metrów – wyliczy obostrzenia mieszkająca w Czachach kłodzczanka. - Nie można też wyjechać poza swój powiat – dodaje.

 

 

 

Każda fala inna

Kiedy przyszła pierwsza fala koronawirusa Czesi zmobilizowali się. Wszyscy szyli maseczki. - W szkole, w której pracuję, pokój nauczycielski zamienił się w szwalnię. Wszyscy szyliśmy maseczki, a potem rozdawaliśmy je ludziom – wspomina Monika Plaskova. - W drugą falę nikt tak naprawdę nie wierzył, bo lato było w miarę normalne. Przy trzeciej wszyscy jesteśmy zmęczeni, bo brakuje nam normalności. Ja trochę normalności złapałam, przyjeżdżając na dwa dni do Kłodzka. Udało mi się się przekroczyć granicę, bo miałam polski dowód i aktualny wynik testu. Kiedy będę wracać posłużę się czeskim dowodem, bo mam podwójne obywatelsko – dodaje. Ta normalność, którą Plaskova dostrzegła w Klodzku, to np. galeria handlowa i myjnia samochodowa, które były otwarte, a w Czechach od 1 marca już nie są.

Żartują i śmieją się

Pomimo wyjątkowo trudnej sytuacji Czesi humoru nie tracą. Żartują i śmieją się z koronwirusa, swojego rządu i wszyscy chcą się zaszczepić. Chcą zdążyć, zanim ich rząd sprowadzi rosyjskiego Sputnika. - O skuteczności Sputnika krąży już dowcip. Rosjanie, aby pokazać jego siłę, zaszczepili zmumifikowane ciało Lenina. I co się stało? Na następny dzień Lenin zwołał konferencję prasową – opowiada Plaskova. - Takich dowcipów i memów jest w necie bardzo dużo. Myślę, że w ten sposób próbujemy sobie radzić z tą wyjątkowo trudną sytuacją – dodaje.

 

 

 

 

 

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy