777 zwierząt przed interwencją, 738 po jej zakończeniu
Jednym z najważniejszych tematów konferencji zorganizowanej 20 października przed ZOO Łączna była liczba zwierząt, które znajdowały się w ogrodzie przed rozpoczęciem działań służb.
Według przedstawionej dokumentacji 12 października na terenie placówki przebywało 777 osobników. Po zakończeniu czynności prokuratury, kiedy pracownicy ponownie weszli do ogrodu i sprawdzili stan zwierząt, odnotowano 738 osobników, w tym dwa martwe.
Różnica między tymi zestawieniami wynosi 39 zwierząt. Nie oznacza to jednak, że wszystkie 39 osobników zaginęły. Część została przewieziona do innych ogrodów zoologicznych i placówek zajmujących się opieką nad zwierzętami.
Podczas konferencji podkreślono, że pełne wyjaśnienie losu wszystkich zwierząt pozostaje jednym z priorytetów osób zajmujących się obecnie ogrodem.
Gdzie trafiły zwierzęta? Przedstawiono szczegółowe informacje
Na podstawie zgromadzonych i publicznie dostępnych informacji przedstawiciele ZOO Łączna ustalili miejsca pobytu części wywiezionych zwierząt.
Według zaprezentowanego zestawienia do Holandii przewieziono 21 osobników. Wśród nich wymieniono tygrysa bengalskiego, trzy kangury rude, walabię Bennetta, dwa tukany toko, cztery sajmiri wiewiórcze, sześć surykatek, arę araraunę i trzy czubacze zmienne.
Podczas konferencji wskazano również, że do innych placówek trafiły samica serwala z młodymi, żółw pustynny, dwa pancerniki włochate oraz dwa ptaki.
Jednocześnie poinformowano o zwierzętach, których dalszego losu nie udało się ustalić. Wymieniono dwa bażanty diamentowe, dwa daniele zwyczajne, muflona, dwie pigmejki oraz pawia złotego.
Potwierdzono także odnalezienie dwóch martwych ptaków – arasari czarnoszyjego i majny złotolicej. W trakcie przedstawionego wystąpienia nie wskazano wyników badań pozwalających jednoznacznie określić przyczyny ich śmierci.
Warto zaznaczyć, że jest to zestawienie zaprezentowane przez przedstawicieli ogrodu. Prokuratura informowała wcześniej o 33 zwierzętach przewiezionych do innych placówek. Pełne uzgodnienie wszystkich transportów, powrotów oraz zwierząt pozostających na terenie zoo nadal wymaga wyjaśnienia.
Dwa serwale wróciły do Łącznej. Marta Zając-Ossowska mówi o decyzji fundacji
Kolejnym tematem konferencji był powrót dwóch serwali, które wcześniej zostały zabrane z ogrodu przez Fundację Klekusiowo.
Marta Zając-Ossowska potwierdziła, że zwierzęta zostały ponownie przyjęte do ZOO Łączna. Sporządzono notatkę z ich przekazania, którą skierowano do prokuratury. Serwale znajdują się obecnie pod opieką lekarki weterynarii i przechodzą diagnostykę.
Zając-Ossowska przedstawiła również swoje stanowisko dotyczące sposobu, w jaki zwierzęta wróciły do ogrodu.
Według jej relacji fundacja zdecydowała się na ich przekazanie z pominięciem postanowienia prokuratury. Zaznaczyła, że może to rodzić kwestie wymagające wyjaśnienia pod względem prawnym, ale osoby zajmujące się ogrodem nie mogły pozostawić zwierząt bez opieki.
Zapytana, czy na decyzję fundacji mógł wpłynąć hejt kierowany pod jej adresem, odpowiedziała: „Myślę, że tak”.
Nie jest to jednak potwierdzenie rzeczywistych powodów decyzji Fundacji Klekusiowo. Przedstawiona ocena oraz zastrzeżenia dotyczące formalnego przekazania zwierząt są stanowiskiem Marty Zając-Ossowskiej.
Pracownicy wrócili do pracy. Trwa ustalanie finansowania wynagrodzeń
Podczas konferencji poruszono również sytuację pracowników ogrodu.
Marta Zając-Ossowska poinformowała, że załoga została przywrócona do pracy, ale nadal ustalany jest sposób finansowego zabezpieczenia wynagrodzeń.
Jak podkreśliła, jest to jeden z jej najważniejszych priorytetów, zaraz po zapewnieniu odpowiedniej opieki zwierzętom.
Odniosła się również do swojej roli w obecnej sytuacji. Wyjaśniła, że tymczasowo zarządza bieżącą organizacją pracy ogrodu i zespołu, ale nie jest jego właścicielką ani osobą, która formalnie przejęła działalność jako instytucję.
Nie wiadomo jeszcze, jak długo będzie wykonywała te zadania i na jakich zasadach zostanie uregulowane dalsze funkcjonowanie placówki.
Prawnicy Marcina Nowaczyka odpowiadają na konferencję prokuratury
20 października głos zabrali także adwokaci Łukasz Opaliński i Przemysław Duda, reprezentujący Marcina Nowaczyka.
Odnieśli się do stanowiska przedstawionego dzień wcześniej przez Prokuraturę Okręgową w Świdnicy.
Prawnicy przekazali, że według ich relacji nie otrzymali dotychczas dokumentów ani uzasadnień prawnych pozwalających szczegółowo ocenić przeprowadzone działania.
Twierdzili również, że przedstawiciele właściciela nie byli dopuszczani do udziału w czynnościach prowadzonych przez służby.
Adwokaci skrytykowali sposób zorganizowania interwencji i wyrazili opinię, że odpowiedzialność za jej niepowodzenie powinna być rozpatrywana także w odniesieniu do osób, które ją planowały i prowadziły.
Ich zdaniem konieczne jest dokładne wyjaśnienie przebiegu całej akcji i ewentualnych nieprawidłowości.
Są to zarzuty przedstawicieli jednej ze stron postępowania. Nie oznaczają one, że ustalono niezgodne z prawem działania prokuratorów lub funkcjonariuszy.
Spór o opinie biegłych i bezpieczeństwo ogrodu
Prawnicy wskazali również na, ich zdaniem, niespójność w komunikatach prokuratury.
Z jednej strony śledczy informują o możliwości ponownego otwarcia ogrodu, z drugiej przedstawiają poważne zastrzeżenia dotyczące warunków utrzymywania zwierząt.
Adwokaci odnieśli się także do informacji o nieprawidłowościach w instalacjach elektrycznych i zabezpieczeniach przeciwpożarowych.
Według ich wiedzy do tej pory na terenie zoo pracowali biegli z zakresu zoologii i dobrostanu zwierząt. Prawnicy zwrócili uwagę, że nie przedstawiono im informacji o ekspertyzach sporządzonych przez specjalistów z zakresu pożarnictwa.
Do opinii biegłych odniosła się także Marta Zając-Ossowska, która wyraziła chęć bezpośredniej rozmowy z ekspertami oceniającymi warunki w ogrodzie.
Zwróciła uwagę na znaczenie doświadczenia w pracy ze zwierzętami egzotycznymi oraz znajomości wymagań dotyczących ich utrzymywania.
Podczas konferencji powiedziała:
„Jeżeli ktoś miał w domu tylko psa i kota, to absolutnie nie ma żadnych kompetencji, żeby podważać tutaj to, co robią pracownicy ogrodu zoologicznego”.
Wypowiedź ta wyraża jej wątpliwości dotyczące przygotowania ekspertów, ale sama w sobie nie potwierdza, że powołani biegli nie mają odpowiednich kwalifikacji.
Warto przypomnieć, że 19 października prokuratura poinformowała o uzyskaniu trzech wstępnych opinii biegłych oraz jednej pełnej opinii z czynności przeprowadzonych 13 i 14 października.
Według śledczych dokumenty wskazują na poważne nieprawidłowości dotyczące stanu zdrowia i warunków utrzymywania zwierząt, w tym temperatury, przestrzeni życiowej, dostępu do światła oraz sposobu żywienia.
Opinie stanowią materiał dowodowy w trwającym postępowaniu. Nie są prawomocnym rozstrzygnięciem o odpowiedzialności podejrzanych.
Prokuratura wszczęła nowe śledztwo. Chodzi o ujawnienie informacji i utrudnianie działań
Jedną z najważniejszych informacji z 20 października jest oficjalna decyzja Prokuratury Okręgowej w Świdnicy o wszczęciu nowego śledztwa.
Postępowanie dotyczy podejrzenia utrudniania sprawy karnej związanej z ZOO Łączna poprzez przekazanie informacji o planowanych czynnościach służb.
Śledczy będą wyjaśniać, czy wcześniejsze ujawnienie planów zabezpieczenia i przewożenia zwierząt mogło stanowić pomoc osobom podejrzanym w uniknięciu odpowiedzialności karnej.
Drugim wątkiem nowego postępowania jest podejrzenie celowego uszkadzania ogrodzeń i siatek zabezpieczających zwierzęta oraz podejmowania innych bezprawnych działań utrudniających prowadzenie czynności procesowych i transport zwierząt.
Oba wątki prokuratura bada w kierunku art. 239 § 1 Kodeksu karnego, dotyczącego utrudniania lub udaremniania postępowania karnego.
To ważna zmiana w rozwoju sprawy. Wcześniej prokuratorzy informowali o podejrzeniach dotyczących zakłócania działań służb. Teraz oficjalnie potwierdzono wszczęcie odrębnego śledztwa.
Komunikat nie wskazuje jednak osób odpowiedzialnych za ujawnienie informacji ani uszkodzenia zabezpieczeń. Nie podano również informacji o przedstawieniu zarzutów w ramach tego nowego postępowania.
Kto formalnie prowadzi ZOO Łączna? Prokuratura wskazuje na rolę pełnomocnika
Tego samego dnia Prokuratura Okręgowa w Świdnicy wydała kolejny komunikat, tym razem dotyczący formalnych zasad prowadzenia działalności ogrodu zoologicznego.
Według śledczych z publicznych wpisów w CEIDG wynika, że Marcin Nowaczyk nie prowadzi działalności ogrodu zoologicznego pod adresem Łączna 25 we własnym imieniu, lecz działa tam jako pełnomocnik.
Prokuratura podkreśliła, że działalność ma status aktywny, a osoba formalnie ją prowadząca nie ma orzeczonego zakazu prowadzenia działalności ani udzielania pełnomocnictw.
Komunikat nie wskazuje jednak nazwiska osoby figurującej w ewidencji jako prowadząca działalność.
Śledczy zapowiedzieli ponadto zbadanie relacji pomiędzy podmiotami funkcjonującymi pod adresem Łączna 25, ze szczególnym uwzględnieniem fundacji WILD AND SAFE.
Prokuratura nie przedstawiła przy tym konkretnych nieprawidłowości przypisywanych fundacji ani wyników zapowiadanych czynności.
Samo wymienienie organizacji w komunikacie nie oznacza, że jej przedstawicielom postawiono zarzuty.
Czy wywiezione zwierzęta wrócą do Polski?
Podczas konferencji poruszono również temat przyszłości zwierząt przewiezionych do innych placówek.
Zapytana o możliwość ich powrotu Marta Zając-Ossowska wskazała, że sama prokuratura wcześniej dopuściła taki scenariusz.
Podkreśliła jednak potrzebę podjęcia bezpośrednich rozmów z właściwymi organami, zamiast prowadzenia publicznej wymiany stanowisk.
Jak zaznaczyła, obecnie przedstawiciele zoo organizują własne konferencje, prokuratura własne, a obie strony polemizują ze sobą za pośrednictwem mediów.
Nie ma jednak oficjalnej decyzji o przewiezieniu zwierząt z Holandii bezpośrednio do Łącznej ani terminu ewentualnego transportu.
Czy ZOO Łączna zostanie ponownie otwarte?
Kwestia przyszłości ogrodu pozostaje otwarta.
W komunikacie z 19 października prokuratura poinformowała, że nie zastosowała środków stanowiących podstawę do zamknięcia placówki dla zwiedzających.
Nie oznacza to jednak, że ZOO Łączna faktycznie zostało już otwarte. Wcześniej przedstawiciele ogrodu zapowiadali zamknięcie do odwołania.
Nadal nierozwiązane pozostają kwestie finansowania opieki nad zwierzętami, wynagrodzeń pracowników, przyszłości wywiezionych osobników oraz dalszych decyzji administracyjnych dotyczących działalności zoo.
Dodatkowo śledczy prowadzą postępowanie dotyczące podejrzenia znęcania się nad zwierzętami, a od 20 października również odrębne śledztwo w sprawie możliwego utrudniania działań służb.
Fundacja Klekusiowo wyjaśnia powrót serwali. Nowe informacje o stanie zdrowia samicy
20 października pojawiło się również stanowisko Fundacji Klekusiowo, która wcześniej przyjęła pod tymczasową opiekę dwa serwale z ZOO Łączna. Wyjaśnienia organizacji przytoczył portal Bolec.Info.
Według fundacji zwierzęta zostały przyjęte 13 października w związku z prowadzoną interwencją. Ich powrót do Łącznej nastąpił 18 października, po uzyskaniu informacji o stabilizacji sytuacji w ogrodzie i ponownym przejęciu opieki przez dotychczasowych pracowników.
Klekusiowo zapewnia, że serwale przekazano opiekunom w obecności lekarki weterynarii, a z czynności sporządzono odpowiednią notatkę. Organizacja zaprzecza, aby zwierzęta zostały pozostawione bez opieki przed wejściem do zoo.
Fundacja przekazała także nowe informacje dotyczące stanu zdrowia samicy serwala. Początkowo podejrzewano, że zwierzę może być ciężarne. Przeprowadzone badania nie potwierdziły jednak ciąży. Wykazały natomiast nieprawidłowości w obrębie jamy brzusznej, które wymagają dalszej diagnostyki.
Według Klekusiowa informacje o wynikach badań zostały przekazane lekarce weterynarii zajmującej się zwierzętami w ZOO Łączna.
Fundacja zadeklarowała również, że nie zamierza obciążać ogrodu ani innych osób kosztami tymczasowej opieki nad serwalami.
Stanowisko to pojawiło się po konferencji prasowej z 20 października, podczas której Marta Zając-Ossowska stwierdziła, że przekazanie zwierząt nastąpiło z pominięciem postanowienia prokuratury. Zasugerowała również, że wpływ na decyzję fundacji mogła mieć fala internetowej krytyki.
Klekusiowo jako powód zwrotu wskazuje jednak poprawę sytuacji w zoo i powrót opiekunów. Samo oświadczenie fundacji nie rozstrzyga, czy sposób przekazania serwali był zgodny z postanowieniami prokuratury.
Źródło informacji o Fundacji Klekusiowo : Bolec.Info, 20 października 2026 r. – stanowisko Fundacji Klekusiowo.
Redakcja Klodzko24.eu będzie aktualizować materiał wraz z pojawianiem się kolejnych potwierdzonych informacji dotyczących sytuacji w ZOO Łączna.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.