REKLAMA

Piłka nożna

Faworytem byli piłkarze Nysy, bo zespół Arkadiusza Albrechta przegrał ostatnie trzy spotkania, tracąc w nich łącznie 14 goli. - Nie mamy zbyt szerokiej kadry i to jest głównym powodem ostatnich niepowodzeń. Aby cokolwiek zrobić w tej klasie rozgrywkowej potrzebna jest kadra licząca 16-17 zawodników. My mamy troszeczkę mniej zawodników. Do tego dochodzą kartki - powiedział szkoleniowiec Iskry, Arkadiusz Albrecht. W meczu z Nysą nie mógł zagrać, pauzujący za czerwoną kartkę, bramkarz Marcin Kuraś, którego między słupkami zastąpił junior Damian Dawiec.

Po pierwszej bezbramkowej połowie nic nie wskazywało, że Nysa wywiezie z Kamieńca Ząbkowickiego komplet punktów. To Zamek był bliżej strzelenia gola. Jednak Zabrzeński i Bierut nie wykorzystali stuprocentowych okazji, które sprokurowali kłodzcy obrońcy. Dodatkowo zespół Pawła Adamczyka od 55. minuty grał w osłabieniu, gdy drugą żółtą (za zagranie piłki ręką), a w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył Michał Stopa. W 68. minucie siły się wyrównały, gdy Grzegorz Rychter także musiał opuścić plac gry (również za dwie żółte).

Do nowego sezonu przygotowania rozpoczynają zespoły występujące w B-klasie. Wśród nich jest Sparta Stary Waliszów. Drużyna mimo kłopotów przystąpi do rozgrywek. - Klub utrzymuje się jedynie z dotacji urzędu gminy. Wiadomo, że te środki nie są wystarczające do normalnego funkcjonowania. Musimy sami dokładać do zespołu, ponieważ nie mamy żadnych sponsorów – mówi prezes Daniel Kruk. W drużynie były chęci, zgłoszenia się do pucharu Polski na szczeblu podokręgu kłodzkiego, ale zrezygnowano, aby nie ponosić dodatkowych kosztów.

Juniorski turniej rozegrano w niedzielę, 29 czerwca, w Starym Wielisławiu w gminie Kłodzko. Sześć drużyn podzielono na dwie grupy. Faworyzowani ząbkowiczanie trafili do grupy razem z Włókniarzem Kudowa-Zdrój i LZS-em Stary Wielisław. W pierwszym meczu (grano 2 x po 20 minut) gospodarze z Wielisławia ulegli Włókniarzowi 0:3, w drugim przegrali z Orłem 1:2. O tym, która z drużyn zagra w finale zdecydował mecz pomiędzy Orłem a Włókniarzem. W bezpośrednim starciu lepsi okazali się piłkarze z przygranicznego uzdrowiska, którzy pokonali ząbkowiczan 1:0.

Do walki stanęli trzej mistrzowie. Nysa Kłodzko – najlepszy zespół kłodzkiego podokręgu, Victoria Świebodzice – mistrz podokręgu świdnickiego oraz triumfujący w lidze wałbrzyskiej Górnik Wałbrzych. W pierwszym spotkaniu Nysa uległa 1:3 Górnikowi Wałbrzych. W drugim wygrała 3:1 z Victorią . W ostatnim pojedynku wałbrzyszanie nie dali żadnych szans zespołowi ze Świebodzic, gromiąc go 8:0.

Tego nikt się nie spodziewał. Ostatni mecz sezonu trwał w Kamieńcu Ząbkowickim tylko 3 minuty. Został przerwany, bo pseudokibice z Nowej Rudy zrobili zadymę. - Przechodząc z jednej strony boiska na drugą zaczęli rzucać petardami i racami. Podeszli do kibiców Zamkovii i zaczęła się zadyma - opowiada Andrzej Albrecht, kierownik drużyny Zamku Kamieniec Ząbkowicki. W stronę kibiców drużyny z Kamieńca poleciały butelki. - Jeden z naszych kibiców został poważnie poturbowany. Wezwaliśmy karetkę, która przewiozła go do szpitala - dodaje Albrecht.

Spotkanie świetnie rozpoczęło się dla Nysy, która w 20 minucie wyszła na prowadzenie za sprawą Gawędy. Napastnik Nysy otrzymał długie podanie od Dędysa, z dużą łatwością minął Kurasia i wpakował piłkę do siatki. Emocje i dramaturgia rozpoczęła się na dobre w drugiej połowie, w dużej mierze za sprawą arbitra, który w niespełna minutę pokazał dwie żółte kartki Jarosławowi Dędysowi. Kłodzczanie nie dość, że stracili zawodnika to dodatkowo bramkę, która padła bezpośrednio z rzutu wolnego podyktowany za wspomniany faul.

Do zawodów, oprócz dwóch drużyn Nysy, stanęły ekipy Piasta Nowa Ruda, Victorii Świebodzice, Lechii Dzierżoniów, Orła Ząbkowice Śląskie, Bielawianki Bielawa, Śląska Wrocław i Polonii Game Wrocław. Najpierw rozegrano fazę grupową w trzech grupach, z których zespoły zajmujące pierwsze miejsca i dwie ekipy z najlepszym bilansem z drugich miejsc awansowały do „ligi mistrzów”, a pozostałe rywalizowały w „lidze europejskiej”. W grupie walczącej o medale znalazły się dwie kłodzkie drużyny. Nysa I na początek zremisowała 1:1 z Bielawianką, a Nysa II pokonała 3:0 Victorię.

Tylko jeden piłkarz rezerwowy zasiadł na ławce Nysy w meczu z liderem z Żarowa. Z rożnych powodów brakowało Macieja Kaletki i Oskara Jaśkowa. W ostatniej chwili ze składu wypadł Marcin Syper, ale na szczęście gotowy do gry był Łukasz Gawęda, chociaż jeszcze dzień przed meczem jego występ był wykluczony z powodu urazu. Jak ważny to jest piłkarz dla Nysy pokazał niedzielny mecz. Zawodnik stwarzał największe zagrożenie pod bramką rywali, zdobył gola dla miejscowych i na koniec mógł Nysie zapewnić punkt. Od początku meczu zaatakowali rywale i w 9 minucie mogli cieszyć się z gola.

Żadne powyższe założenie nie zostało spełnione. Lider zremisował 2:2 w Dusznikach-Zdroju. Pogoń dwukrotnie obejmowała prowadzenie w meczu za sprawą Wesołowskiego oraz Staniszewskiego, ale rywale za każdym razem doprowadzali do remisu. Dwa gole dla Włókniarza zdobył grający trener Paweł Matecki. Unia Bardo rozgromiła 5:0 Sudety Międzylesie. Trzy punkty z Ożar przywiozła bystrzycka Polonia, która wygrała 3:1. Dwie bramki zdobył Dawid Wizimirski, a raz do siatki trafił Mateusz Grudzień. Taki sam wynik padł w Domaszkowie, gdzie Śnieżnik pokonał 3:1 Czarnych Braszowice.

Zamów reklamę

Skontaktujemy się z Tobą

Interesujesz się reklamą w gazecie? Może chcesz wynająć billboard lub promować się na tym portalu internetowym. Uzupełnij poniższe dane, a uzyskasz ofertę dostosowaną do Twoich potrzeb.
Formularz został wysłany.
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×