aig

sobota, 19 maja 2012

Imieniny obchodzą Augustyn, Celestyn, Iwo.

Egzorcyści potrzebni

  • PDF
 

Mieczysław Kowalcze: Przed laty zaprzyjaźniony franciszkanin ostro zareagował na palące się w moim domu kadzidełka. Ciekawe, z jakiego opakowania wyciągnął swoje sejmowe kadzidełka szef Ruchu?

Tydzień stycznia od wielu lat zajmuje nam próba spotkania oraz wspólna modlitwa o jedność chrześcijan. A przecież kilka, może lepiej napisać kilkanaście odmian chrystianizmu spotkamy na Ziemi Kłodzkiej bez kłopotu. Więc jest się z kim spotykać. Znalazłem dla potrzeb tego felietonu wspólną, a właściwie nigdy nie wyliczaną, cechę. Bo to, że wspólnie wierzymy w Jezusa, to truizm. Że ufamy w zbawienie to także łączący nas pewnik. Wreszcie, że w Chrystusie zwycięstwo, to pogląd jednoczący nas jeszcze bardziej. A cóż takiego łączy nas tak mniej dobitnie? I tutaj przypomniałem sobie homilie, które mówił do nas w czasie rekolekcji adwentowych w kościele Podwyższenia Krzyża Świętego w Kłodzku ksiądz Aleksander z białoruskiej parafii. Wśród wielu spraw i problemów, jakie pomagał nam rozwikływać ze współczesnej cywilizacji ważne miejsce zajęło opętanie. Rekolekcjonista ma w tej dziedzinie swoje spore doświadczenie. Sam jest egzorcystą. Jak dowodził na konkretnych przykładach działania złych duchów są coraz częstsze, bo skarb wiary (tak tak coraz rzadszy skarb!) kusi do działania, do zagarnięcia go. Bo wierzący są godni ataku!

A cała sprawa rozumowego traktowania każdego objawu naszego życia i naszej aktywności to zasadnicza trudność. Bo jeszcze oświeceniowe postawienie rozumu ponad wszystkim do dziś nie daje nam spokoju. Bo co tu kryć? Nie mówimy poważnie o szatanie, o złych duchach, opętaniu. To są wyłącznie metafory. Sceptycyzm połączony z racjonalizmem i… w żaden sposób nie możemy wziąć na poważnie tych średniowiecznych „przesądów” o uleganiu złym duchom. Tak więc rozum odrzuca, bo wyszkolony, media jeszcze dołożą do tego sympatyczną historię ubraną w sprawny scenariusz i nie ma siły, żebyśmy mogli poważnie rozmawiać o potrzebie rozważnego traktowania sił pętających naszą wolną, dobrą wolę.

Ksiądz Aleksander dodaje, że nieprzecenioną rolę we wzroście liczby opętań odgrywa Internet, który oprócz izolacji od ludzi i wspólnoty, daje, nadmiernym użytkownikom, poczucie władzy nad wieloma przestrzeniami, w tym nad swoją psychiką. I tutaj dodatek – praca egzorcysty jest poprzedzona solidną robotą psychiatry. Bo to, co dzieje się z kimś to mogą być przecież problemy psychiczne. Trzeba je starannie zbadać. I wreszcie na porządne zakończenie fragmentów z przekazów katolickiego białoruskiego egzorcysty: podstawa wiary dla rozdzielonych dziś (jeszcze) chrześcijan, czyli ewangelia, zawiera opisy skutecznych, jeśli idzie o wyleczenie, spotkań Jezusa z opętanymi. Chrystus nie tylko pracuje z nimi, modli się za nich, ale ani jeden raz nie zaprzecza istnieniu takiego nieszczęścia ludzkiego. No więc wracam do tego, nieczęsto wspominanego, łącznika chrześcijan różnych wyznań – otóż każde z nich ma, szanuje i wykorzystuje umiejętności egzorcystów.  W czasie spotkania przy kolacji ksiądz Aleksander niespokojnie spoglądał na maski, zawieszone nad kominkiem w domu gospodarzy, a w którymś momencie nie wytrzymał i zaczął o nie rozpytywać. Skończyło się ich spaleniem, po modlitwie przeciw opętaniu.

Z tych samych regionów inne doświadczenie: przed laty zaprzyjaźniony franciszkanin ostro zareagował na palące się w moim domu kadzidełka. Dlaczego? Twierdził, że wcale nie wiemy, czy napisy na opakowaniu to nie modlitwy. Może do złych duchów? Ciekawe, z jakiego opakowania wyciągnął swoje sejmowe kadzidełka szef Ruchu?

Mieczysław Kowalcze*

*O autorze

Polonista, historyk, dziennikarz, pedagog w pracy i życiu. Od wielu lat związany z Zespołem Szkół Społecznych oraz Kłodzkim Towarzystwem Oświatowym. Autor i współtwórca wielu wydawnictw i publikacji. Zupełnie od niedawna działacz Klubu Otwartej Kultury. Niemożliwe jest go nie znać, taki z niego społecznik. Lubiany i szanowany przez wszystkich. Ale skromny, więc na tyle o nim wystarczy.


Komentarze (4)Add Comment
0
Egzorcyści to szalbierze...
Napisane przez Gappa, luty 16, 2012
Poważne mówienie o istnieniu szatana i opętaniu przez złe duchy umysłu i ciała człowieka lub zwierzątka, bo i tak bywa, każdorazowo powinno być sytuowane w domenie psychiatrii. I tylko tam. Natomiast tych wszystkich czarowników, którzy w związku z tym, chcą nad „opętanymi” nieszczęśnikami odprawiać jakieś zabobony i gusła powinno się karać.
Jeśli złożę uroczystą przysięgę, że w domu moim mieszkają krasnoludki a domowe skrzaty przynoszą mi kapcie a zamiast gorzałki wodę święconą, to w najlepszym razie uznany zostanę z alkoholika w końcowym stadium delirium tremens. Natomiast, jeśli będę twierdził, że od czasu do czasu Bóg lub Matka jego do mnie przemawia, to w żadnym razie, nie będzie to schizofrenia, tylko metafizyka. Zadziwiające jest to, jak wielu ludzi, także nieźle wykształconych, dało się omamić religii, która z logiką ma niewiele wspólnego. Człowiek, gdy tylko z szedł z drzewa i w zamian za utratę ogona zyskał świadomość, zrozumiał jak potwornie samotną jest egzystencja człowieka. Zrozumiał, że życie to tylko chwilka. Mgnienie oka. Nie mogąc pogodzić się z bezpowrotnym przemijaniem, aby nie zwariować i nadać jakiś sens swojemu życiu stworzył w swojej głowie Boga. Stworzył go po to, aby zagłuszyć strach i zyskać nadzieję, że śmierć to nie koniec. I nie ma w tym nic złego. Problem pojawił się w chwili, gdy owładnięci rządzą władzy szarlatani wyznań wszelkich, wypaczyli sens pierwotnej idei i w imię wymyślonego, jedynie ze strachu przed znikaniem Boga, poczęli czynić coraz więcej zła. Egzorcyzm jest właśnie jednym z najbardziej wyrafinowanych przejawów zła. Egzorcyści to oszuści, którzy powinni być ścigani z mocy prawa.
Gappa.
0
do Gappa
Napisane przez @człowiek, luty 16, 2012
Czy wszystko co definiujesz w swoim życiu, rozpoznajesz lub nadajesz mu sens musisz najpierw potraktować organoleptycznie?
smilies/grin.gif
0
Do człowieka...
Napisane przez Gappa, luty 16, 2012
Niestety, z Twojego punktu widzenia oczywiście, chodzi o to niestety, każdy z nas, także i Ty, w swoim życiu doczesnym polega na zmysłach. Tylko i wyłącznie na nich. Nie lekceważ, zatem zmysłów. Doznania duchowe, bowiem, na których tak wszystkim ludziom wierzącym zależy, odbierasz niczym innym tylko właśnie posiadanymi zmysłami. Najogólniej rzecz ujmując układem nerwowym. Mózg, także i Twój, jest niczym innym tylko organem odbierającym i przetwarzającym wszystko to, co dostarczą mu doznania, jak to naukowo ująłeś, organoleptyczne. Mogą być one, te doznania, odbierane tylko i wyłącznie za pomocą oczu, nosa, dotyku, słuchu i kubków smakowych. Załóżmy, że urodziłeś się ślepy, głuchy i bez paluszków u rączek. Bywa różnie. Stwórca z perspektywy człowieka bywa często szalony w swoich zamierzeniach. Sukienkowi twierdzą a frajerzy w to wierzą, iż są to niezbadane wyroki Boskie. Niezbadane, ale na pewno dobre. Więc załóżmy, że tak się stało. Dobrze czy źle to już dialektyka. Stało się i już. Jak zatem poznawałbyś świat Cię otaczający? Ten fizyczny i ten duchowy. Organoleptycznie. To pewne. Jednakże, czy za pomocą węchu i smaku, który Ci okrutny w tym przypadku Stwórca jedynie do dyspozycji pozostawił, mógłbyś zdefiniować pojęcie Boga lub Szatana? Dobra lub zła? Miłości lub nienawiści? Piękna lub brzydoty? Czy liżąc i wąchając Biblię twój umysł odkryłby Boga, Matkę Boską i wszystkich Świętych? Jaką w ten sposób zdobyłbyś wiedzę o życiu i śmierci Jezusa Chrystusa oraz o jego pięknej idei odkupienia grzechów i wędrówce po kres wszechświata nieśmiertelnej duszy, czyli o tak zwanej duchowości? Powiedz proszę, jaka byłaby to wiedza i w jaki sposób mając z pogardzanych zmysłów do dyspozycji jedynie kaleki dotyk, niemy język i załóżmy, że genialny nawet nos, cokolwiek o Twoich doznaniach duchowych moglibyśmy się dowiedzieć. Nie mając, zatem wiedzy o Twoich doznaniach moglibyśmy posądzić Cię oto, że ich nie masz. I co wtedy. Nie lekceważ zmysłów, bo to one tworzą z zygoty człowieka i całą jego duchowość. A tak na marginesie. Jak definiujesz duchowość i skąd ona się w człowieku bierze?
Gappa.
0
...
Napisane przez @człowiek, luty 16, 2012
Duchowość to zbiór odczuć nadnaturalnych mających źródło w wychowaniu, przeżyciach i doświadczeniach osobistych.
Bierze się ona z potrzeby tłumaczenia rzeczy niezrozumiałych bez podziału na stany jakie jej towarzyszą.
To najkrócej jak potrafię o duchowości.
Co do,, organoleptyka" bez rąk i innych zmysłów ?
To raczej dobry przykład osoby potrzebującej odczuwania nadnaturalnego nie zaś li tylko zdanej na potęgę umysłu.
smilies/wink.gif

Napisz komentarz
mniej miejsca | więcej miejsca

busy