REKLAMA

Leśnicy o odstrzałach

Afrykański pomór świń jeszcze do nas nie dotarł – uspokajają leśnicy.

Nasze dziki są od niego wolne. Jak zatem będzie wyglądał u nas ich odstrzał i czy w ogóle jest potrzebny? O to pytamy nadleśniczych z Nadleśnictwa Zdroje i Jugów.

Temat odstrzału dzików od kilkunastu dni nie schodzi z pierwszych stronach gazet. Dla jednych to konieczność, dla innych barbarzyństwo i przelewanie krwi. Jak oceniają to nasi leśnicy? - Dzików jest dużo. Mamy mnóstwo zgłoszeń od kół łowieckich, które informują o szkodach spowodowanych przez dziki. Koła łowieckie muszą wówczas wypłacać rolnikom odszkodowania – mówi Przemysław Zwaduch, nadleśniczy Nadleśnictwa Zdroje. – Poza tym panuje strach przed dzikami. W Polanicy-Zdroju zryły przystanek PKS-u. Są słabsze zimy i nie ma naturalnej selekcji tych zwierząt – dodaje. Podobnie problem ocenia Jan Lenart z Nadleśnictwa Jugów. - Mówi się powszechnie, że minister nakazał wybicie 200 tys. sztuk dzików. Natomiast 200 tys. to jest roczny (tak określają to leśnicy) plan pozyskania dzików. Jest on zbliżony do tego, który obowiązywał na przestrzeni kilku ostatnich lat – tłumaczy Lenart. – On jest tylko trochę zwiększony ze względu na ASF. W dodatkowym strzelaniu, nagłaśnianym przez media, będzie to 10 -15 tys. dzików, ale w całej Polsce – dodaje. Dziki są rozsadnikiem afrykańskiego pomoru świń. Dzik jednak nie wchodzi do chlewni i nie przenosi choroby do chlewu. Przenosi ją człowiek. - Ostatnim ogniwem jest człowiek. Dzik roznosi ją, a człowiek styka się z odchodami ptaków, drapieżników czy z martwym dzikiem. Dzik jak padnie to żywią się nim kruki, lisy lub inne drapieżniki. Dlatego często droga ta przecina się z drogą człowieka, a ten przenosi to wszystko do chlewni – tłumaczy Lenart. - U nas nie ma ASF, ale ta choroba tu dojdzie. Nie wiadomo tylko kiedy. Prawdopodobnie tym później, im mniej będzie dzików i możliwości jej przenoszenia – dodaje nadleśniczy. - U nas ASF nie ma. Nie było jeszcze zachorowań. Jednak pojedyncze przypadki tej choroby wystąpiły u Czechów, a to niedaleko – zauważa Przemysław Zwaduch, nadleśniczy Nadleśnictwa Zdroje.

Dodaj komentarz

Komentarze dla artykułu (7): Leśnicy o odstrzałach

Obrazek użytkownika Edek
  • Edek
  • 28-01-2019

Szkoda zwierzaczka
Obrazek użytkownika Lks
  • Lks
  • 30-01-2019

Czy niema innego sposobu tylko mord niewinnego zwierzaka .
Obrazek użytkownika Lks
  • Lks
  • 30-01-2019

Czy niema innego sposobu tylko mord niewinnego zwierzaka .
Obrazek użytkownika Lks
  • Lks
  • 30-01-2019

Czy niema innego sposobu tylko mord niewinnego zwierzaka .
Obrazek użytkownika Lks
  • Lks
  • 30-01-2019

Czy niema innego sposobu tylko mord niewinnego zwierzaka .
Obrazek użytkownika Lks
  • Lks
  • 30-01-2019

Czy niema innego sposobu tylko mord niewinnego zwierzaka .
Obrazek użytkownika rozalka
  • rozalka
  • 03-02-2019

mieszkam od 60 lat w Polanicy Zdroju, nigdy dotychczas nie było tak dużo dzików w okolicy. Ryją na łąkach i w ogrodach, a ogrodzenie nie jest dla nich przeszkodą. W tej sytuacji wszystkie ścieżki rowerowe i spacerowe nie mają sensu, goście przyjeżdżający do miasta i mieszkańcy są zagrożeni, nawet w centrum i w parku wyrządzają szkody. Nie chodzę już do lasu, bo się boję. Czy to jest problem nie do rozwiązania ?

2 miliony, siedem, a może jeszcze więcej?. Czy i jakie odszkodowanie uderzy w kłodzki samorząd?

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji w ramach podziału środków na usuwanie skutków klęsk żywiołowych przyznało pieniądze dla trzech dolnośląskich samorządów.

Zamów reklamę

Skontaktujemy się z Tobą

Interesujesz się reklamą w gazecie? Może chcesz wynająć billboard lub promować się na tym portalu internetowym. Uzupełnij poniższe dane, a uzyskasz ofertę dostosowaną do Twoich potrzeb.
Formularz został wysłany.
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×