REKLAMA

Ping-pong niekompetencji

Mieszkańcy ul. Żeromskiego w Kłodzku od roku nie mogą się doprosić, aby urzędnicy zlecili wycinkę chaszczy, które zasłaniają im słońce. Samorządowcy, zamiast zająć się sprawą, cynicznie grają w biurokratyczny ping-pong

W styczniu ubiegłego roku pan Krzysztof, mieszkaniec ul. Żeromskiego (nazwisko do wiadomości redakcji), napisał do burmistrza Michała Piszko w sprawie dżungli, przez którą on i jego sąsiedzi mieszkają w ciągłym cieniu. - Po przeciwnej stronie ulicy, na skarpie wzdłuż potoku Jawornik, istnieje swego rodzaju dżungla. To efekt samoistnego rozsiewania się klonów i nie tylko – pisze do burmistrza mieszkaniec ul. Żeromskiego. - Od wiosny do jesieni zarośla tworzą taką gęstwinę, że w ogóle nie przebijają się przez nią promienie słoneczne. Dotkliwie odczuwają to mieszkańcy parteru i pierwszego piętra, których okna wychodzą na północno-zachodnią stronę – dodaje. Mieszkańcy proszą w piśmie o oczyszczenie skarpy z nadmiaru samosiejek. Pod listem podpisało się 15 osób. Z magistratu do starostwa Odpowiedź Wiesława Tracza, wiceburmistrza Kłodzka, jest natychmiastowa. Tyle tylko, że na papierze. Samorządowiec sprawę przesłał 5 lutego do starostwa, bo działka, na której rosną samosiejki, należy do skarbu państwa. - Drzewa i krzewy osiągnęły znaczące rozmiary. Rosną w nadmiernym zagęszczeniu, powodując zacienienie budynków od 8 do 16. Korony drzew ograniczają dostęp światła dziennego do mieszkań, co jest uciążliwe dla mieszkańców – przyznaje w piśmie wiceburmistrz Tracz. - Ponadto korony drzew wrastają w linię energetyczną, co stwarza dodatkowe zagrożenie – dodaje samorządowiec i prosi starostę Macieja Awiżenia o oczyszczenie koryta potoku Jodłownik z samosiejek. Kłodzki starosta też nie zwlekał z papierkową odpowiedzią. 29 lutego ubiegłego roku poinformował burmistrza Kłodzka, że samosiejki rosną nie tylko na działce należącej do skarbu państwa (odpowiada za nie starostwo), ale także na dwóch innych, należących do miasta. Poza tym stwierdził, że samosiejki na działce nr 36 tworzą zieleń miejską i nie stanowią zagrożenia dla mieszkańców. 

Więcej przeczytasz w najnowszym wydaniu Gazety Kłodzkiej nr 390 

Dodaj komentarz

Komentarze dla artykułu (2): Ping-pong niekompetencji

Obrazek użytkownika 1234509876
  • 1234509876
  • 17-03-2017

Tak postępują kolesie z PO. Czas ich rozliczyć w 2018 roku. Mieszkańców mają za lumpenproletariat Szlachta. Grunt że wokół ratusza i starostwa posprzątane. Mieszkańcy niech sobie radzą sami. A miał być burmistrz i starosta dla ludzi.
Obrazek użytkownika Zorban
  • Zorban
  • 20-03-2017

Wszędzie krzaczory są wycinane, to chyba info jest nieaktualne?!?

fot. P. Ziemacki

W nocy z 17/18 kwietnia wybuchł pożar składowiska odpadów plastikowych w Opuszczonych Zakładach Przemysłu Lniarskiego Lech w Ołdrzychowicach Kłodzkich. Więcej informacji na temat tego zdarzenia w piątkowym wydaniu Gazety Kłodzkiej.

Zamów reklamę

Skontaktujemy się z Tobą

Interesujesz się reklamą w gazecie? Może chcesz wynająć billboard lub promować się na tym portalu internetowym. Uzupełnij poniższe dane, a uzyskasz ofertę dostosowaną do Twoich potrzeb.
Formularz został wysłany.
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×