REKLAMA

Goodbye kryształy

Robię kilka zdjęć wyburzanej Huty Szkła Kryształowego Sudety. Jakiś przechodzień, starszy pan, macha z rezygnacją ręką mówi mi, że to koniec dawnej Szczytnej. On też pracował w Sudetach, ale nie chce o tym opowiadać. - Nie mogę, bo od razu coś mnie za serce chwyta, a jestem już w takim wieku, że na zdrowie lepiej uważać - mówi łamiącym się głosem i odchodzi zrezygnowany. Morze gruzu Kierując się drogowskazami, idę w stronę huty. Przez otwartą na oścież bramę widać spychacz i koparkę wyburzające i wyrównujące teren. Po zakładzie, w którym pracowały całe rodziny, niewiele już zostało. Dokumentuję gruzowisko moim Canonem. Wtedy podchodzi jakiś budowlaniec. Pewnie mnie przegoni, bo wlazłem na teren prywatny - przewiduję. Okazuje się jednak, że mężczyzna jest przyjaźnie usposobiony. - Wiem, że wyburzam symbol miasta, że tu pracowały całe rodziny, ale takie jest życie - stwierdza prawie filozoficznie. Mówi, że właściciela huty nie ma na miejscu, że jest gdzieś daleko, prawdopodobnie w Warszawie. - A moja firma dostała zlecenie, aby to wyburzyć. Wszystko jest zgodnie z prawem, mamy pozwolenia - dodaje i odchodzi do swojej koparki. Stoję jeszcze chwilę i patrzę na pobojowisko. Uświadamiam sobie, że widziałem piece hutnicze w polanickiej Barbarze i strońskiej Violetcie, a tych ze Szczytnej nigdy. Smutne jest to, że już ich nie zobaczę. Pozostał sklepik Zaledwie pięćdziesiąt metrów od bramy wyburzanej huty Sudety znajduje się przyzakładowy sklepik z kryształami. Kieliszki i karafki, wazony i patery, talerzyki i popielniczki. Pytam czy to wyroby z miejscowej huty. - Większość - odpowiada ekspedientka. Ona też, zanim trafiła do sklepu, przepracowała w hucie 35 lat. Była zdobnikiem. - Na przykład ten piękny, bogato zdobiony wazon może pan kupić za 320 zł. To wyrób z nieistniejącej już huty - pokazuje. Kobieta przyznaje, że żal jest jej patrzeć na wyburzanie, bo to przecież historia miasta, choć z drugiej strony od roku nic już w Szczytnej nie produkowano. - Jeśli te budynki miałyby stać puste i przez lata zamieniać się w ruinę to chyba lepiej, że je wyburzono, bo jak będzie pusty plac to może pojawi się jakaś inna firma i da ludziom pracę - mówi. Przyjeżdżali, teraz wyjeżdżają Wychodząc ze sklepiku trafiam na Jana Lisowskiego. On też przepracował w Sudetach 35 lat. Był wytrawiaczem. Oszlifowane kryształy polerował chemicznie w kwasie chlorowodorowym, aby nabrały odpowiedniego połysku.

Więcej w najnowszym wydaniu Gazety Kłodzkiej nr 253.

Dodaj komentarz

Komentarze dla artykułu (1): Goodbye kryształy

Obrazek użytkownika ryś
  • ryś
  • 19-11-2015

Haniebna decyzja władz lokalnych za przyzwoleniem konserwatora zabytków o rozbiórce jedynego znaku rozpoznawczego Szczytnej jakim była zabytkowa huta szkła jest typowa dla ignorancji i ciemnoty panującej we władzach lokalnych w całej Polsce. Największa tragedia tego kraju to tępaki i niewykształceni głupcy we władzach lokalnych pozbawieni jakiegokolwiek poszanowania dla dziedzictwa kulturalnego swojego terenu. Do zamiatania ulic a nie rządzenia ciemniaki!!! Jedyne na co ich stać to na niszczenie. Na miejscu huty pewnie Biedronka lub inny supermarket powstanie! Albo starostwo powiatowe w partnerstwie publiczno - prywatnym z burakiem-właścicielem wybuduje to co ludziom w Szczytnej i okolicach jest najbardziej potrzebne czyli basen, pływalnie, spa, fitness center lub coć podobnego. Ale też jest inny aspekt sprawy, niemniej dołujący i depresyjny, a mianowicie inercja, apatia i brak solidarności lokalnej społeczności do poczucia się gospodarzem tego terenu. I to jest największa porażka 25 lat - brak społeczeństwa obywatelskiego. Zamiast zebrać się kupą i przegonić bydlaka z koparkami i postawić strajk i zwołać media i naglośnić sprawę i do organizacji pozarządowych się po pomoc udać to tylko gderają, narzekają, lamentują i 'olaboga' wołają. Równa ciemnota co u władz. Jedyne co teraz powinny władze zrobić to blokowac jakiekolwiek plany budowy czegokolwiek przez buraka-właściciela w tym miejscu, aby sobie z pustym placem siedział.

Trwa rekrutacja do służby w policji. Szczegółowe informacje można uzyskać na stronie internetowej oraz pod numerem telefonu 74 647 32 35, a także osobiście w Komendzie Powiatowej Policji w Kłodzku.

Była szefową noworudzkiego biura poselskiego Michała Dworczyka, została prezesem Uzdrowiska Lądek – Długopole. O przyszłości uzdrowiska, jego problemach i zmianach jakie nastąpią rozmawiamy z Joanną Walaszczyk.

Zamów reklamę

Skontaktujemy się z Tobą

Interesujesz się reklamą w gazecie? Może chcesz wynająć billboard lub promować się na tym portalu internetowym. Uzupełnij poniższe dane, a uzyskasz ofertę dostosowaną do Twoich potrzeb.
Formularz został wysłany.
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×