REKLAMA

Problem władz. Dwa razy

Dzisiaj pierwszy. W paru miejscach, czasem w bardzo odległych kontekstach i od różnych osób ułyszałem, że problem, o którym rozmawimy, czasem bardzo emocjonalnie, jest tak naprawdę problemem władz. I tylko ich. Nie naszym. Stary podział: my-oni.

To taki upraszczający klucz, może raczej wytrych, którym chętnie się posługujemy. Bo ułatwia, kiedy brakuje argumentów albo kiedy lenistwo bierze nad nami górę.
Kilka dni publicznie rozmawialiśmy lub słyszeliśmy o prośbie z Syrii. O przyjęcie tych, którzy przeżywają (jeśli) prześladowania i wszystkie możliwe ludzkie biedy. Jak się sprawa rozwinie, jak się potoczy? Uda się odpowiedzieć na prośbę i mądrze wspomóc? Pozostanie to tylko problemem władz? A może słowa siostry Małgorzaty Chmielewskiej z wywiadu w "Tygodniku Powszechnym" staną się ogólniej ważne! O okropnej, trwającej już niemiłosiernie długo wojnie w Syrii dowiadujemy się tylko tyle, ile pozwolą nam usłyszeć liczne cenzurujące wiadomości instytucje, ciała i siły - wojskowe, polityczne, medialne wreszcie. Dopowiemy, zapewnie słusznie, że komuś (komu?) wyraźnie zależy na podtrzymywaniu bezsensownego mordowania. Przez chwilę połudzimy się, że wyjście znajdą sami mieszkańcy tamtych terenów, że pospolite ruszenie Hashd al Shaabi upora się zarówno z Państwem Islamskim, jak i z wojną syryjską. No bo skoro nie udało się wielkim tego świata, czyli problem przekroczył możliwości władzy, to zaczyna to być sprawa "zwykłych" ludzi. No ale dość politykowania.
W naszym konkretnym kontekście i w konkretnym miejscu warto przypomnieć, że kilka dni temu (9 czerwca) minęło święto świętego Efrema Syryjczyka. Niech jego biografia/hagiografia pokaże, z jaką tradycją wiary mamy (możemy mieć) do czynienia, gdyby wśród przyjętych w Polsce Syryjczyków byli także chrześcijanie. Efeem urodził się na początku IV w., około 306 r. w Nissibis, czyli na samym początku wieku, który pozostawił mnóstwo solidnych podstaw do dzisiejszego rozumienia zarówno wspólnoty, jak i naszych indywidualnych zadań czy zobowiązań, gdy się pozostaje chrześcijaninem. Także w takich, coraz częstszych chwilach, gdy musisz uzasadniać swoją wiarę. Bo Efrem umiał i lubił porządnie dyskutować.
Gdy jego miasto zdobyli Persowie, wyemigrował do Edessy. Mógł. Dzisiejsi Syryjczycy na razie nie mogą. Założył szkołę, stał się kaznodzieją i pisarzem. Prowadził chór katedralny. Od czasu do czasu praktykował samotną medytację, ascetycznie pokutował. Ba, był zainteresowany niełatwą sytuacją Kościoła i chrześcijan w innych częściach świata. Cieszył się takim szacunkiem i czcią, że zaraz po śmierci jego grób stał się miejscem pielgrzymek. Papież Benedykt XV ogłosił go Doktorem Kościoła. Ten sam Ojciec Święty, który miano bazyliki mniejszej nadał katedrze świętego Stanisława i świętego Władysława w Wilnie.
To kilka biograficznych przesłań Efrema, pozostają jeszcze inne. Był także wybitnym egzegetą i kaznodzieją. Dobrym poetą. Pozostawił sporo dzieł poetyckich. Jego hymny przetłumaczono m. in. na grecki, ormiański, łaciński, także polski. Dołącza do tych myślicieli i praktyków mówienia o Bogu, którzy dobrze wiedzą, że do ludzkiego opisu Jego znaczenia nadają się tylko metafory. W ikonografii św. Efrem przedstawiany jest w stroju mnicha lub diakona. Co znaczące, nieczęsto występuje w sztuce zachodniej. Zapomniany. Lekceważony. Jak Syryjczycy dzisiaj. Z jego literackiego bogactwa dwa krótkie fragmenty:

Panie, spraw, abym wrócił do Twoich pouczeń: chciałem wycofać się przed nimi, lecz zdałem sobie sprawę z mojego zubożenia. Dusza nie czerpie bowiem żadnego dobrodziejstwa poza czasem, w którym jest zwrócona ku Tobie. Ilekroć rozmyślałem o Tobie, otrzymałem od Ciebie prawdziwy skarb.

I drugi:

Niechaj w Twej opiece wznoszą się Kościoły
z troską strzeż pokoju, pojednaj walczących.
Świętych zamieszkanie, spójrz na nasze domy,
gdzie chleb dzielą z głodnym, bo Ty sam w Nim mieszkasz.

Wspominamy braci, którzy powiedzieli:
"Pomnijcie na nas, kiedy się modlicie".
Wejrzyj na nich Panie, Ojcze miłosierdzia,
według bogatego skarbca miłości i łaski.

Skoncentrowaliśmy się na sobie, a trudne sytuacje ma za nas rozwiązywać władza. To jej problem! Panie i Panowie, więcej wspólnoty, więcej samodzielnego, wspólnego działania, także w sprawie Syryjczyków.

Dodaj komentarz

Komentarze dla artykułu (0): Problem władz. Dwa razy

Zakończyła się sprawa, jakiej jeszcze nie było. Na ławie oskarżonych zasiadało 36 osób.

Nie mają sklepu, ani przystanku autobusowego. Przez wioskę przejeżdżają pociągi, ale się w niej nie zatrzymują. Zabłocie, wioska leżąca zaledwie kilometr od Bystrzycy Kłodzkiej, to zupełnie inny świat...

Zamów reklamę

Skontaktujemy się z Tobą

Interesujesz się reklamą w gazecie? Może chcesz wynająć billboard lub promować się na tym portalu internetowym. Uzupełnij poniższe dane, a uzyskasz ofertę dostosowaną do Twoich potrzeb.
Formularz został wysłany.
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×