REKLAMA

W ciszy

Mój ulubiony dziennikarz-komentator namawiał od piątkowego wieczora do refleksji, bo ustawowa cisza. Niech będzie. Usta zamknięte, ale myśleć jeszcze nie zabronili

Słucham go, bo należy do tych, którzy pozostają profesjonalistami. Rozmawiają, nie narzucają swoich tez. Wątpicie? Trudno uwierzyć, prawda? Do tego dołożyła się znajoma - obejrzyj „Kalwarię”. Coś tam wcześniej o tym irlandzkim filmie słyszałem. Nic więc innego tylko skorzystać z pomysłu. W ciszy. Warto było. Nie chcę manipulować (!) ewentualnymi widzami, ale muszę od razu, asekuracyjnie, dać dwa zastrzeżenia przed oglądaniem - pierwsze: temat film ma bardzo trudny, drugie: sam w sobie jest dobrym kinem popularnym. Tak przygotowani możemy, już po obejrzeniu, parę spraw przemyśleć. Rzecz dotyczy odpowiedzialności Kościoła (instytucji) za niegodziwości księży pedofili, ale przesuniętej do odpowiedzialności indywidualnej, jeden do jednego. Oto do spowiednika w konfesjonale przychodzi mężczyzna, który ogłasza mu wyrok śmierci - za tydzień zabiję księdza za molestowanie, jakiego dopuszczał się na mnie przed laty inny, nieżyjący już kapłan. Ojciec James zaskoczony przyjmuje KS, nie ma wyjścia. Podsumowuje więc życie. Od tej pory akcja filmu koncentruje się na pokazaniu tego, w jaki sposób robi w ciągu tygodnia „przegląd” parafian, gości, własnej rodziny, hierarchii kościelnej, politycznej, a wszystko przede wszystkim po to, żebyśmy mogli pomyśleć, jakie wnioski możemy z tych spotkań i rozmów wysnuć. Nie są to pozytywne myśli. Ani o stanie Kościoła, ani o stanie wiary, ani wreszcie o stanie życia społecznego. Powierzchowność, lenistwo, poddawanie się, zapewne z wygody, manipulacji i modom, ogromna wzajemna wrogość i brak tolerancji. To tylko część sugestii. To nie wszystko, bo najtrudniejsze jest to „bezinteresowne” odgrywanie się na ludziach wierzących. Za co? Za ich prawdziwe przewiny, owszem, ale i za to, że odważnie mówią (jak o. James), jakich zasad należy się trzymać, żeby życie nieco lepiej wyglądało. Czy daleko nam do takiego myślenia? Możemy oszacować. Twardo. Naturalnie, jak to film popularny, „Kalwaria” korzysta z przejrzystych sytuacji, z prostych kontrastów, z budowania postaci na zasadzie czarne-białe, ale stawia tak ważne pytania, że nie sposób ich ominąć łukiem. Jedno z nich, które pojawia się w rozmowie księdza ze skazanym mordercą, sparafrazowane za papieżem Franciszkiem może brzmieć: a kimże ja jestem, żeby ich tak oceniać? A usłyszy w odpowiedzi: dość tego, ile jeszcze mamy was słuchać, koniec z waszą nadętą wiarą, z waszym pouczaniem. Jak często chcemy je sami zadać? Najczęściej już je zadaliśmy i mamy własne odpowiedzi. Ojciec James w ciągu siedmiu dni „pozałatwiał” mnóstwo spraw, dał ludziom wiele do myślenia, choć sam przy okazji zebrał niezłe cięgi. Siódmego dnia - w niedzielę - ginie zastrzelony. Umiera za… No właśnie. Za jakie winy? W ciszy warto o tym pomyśleć.

Dodaj komentarz

Komentarze dla artykułu (0): W ciszy

Bardzo wysoką karę może zapłacić osoba, która bezprawnie wcięła cztery ośmiometrowe świerki w Dusznikach.

Policja zatrzymała kolejną osobę, która kierowała samochodem pomimo sądowego zakazu.

Zamów reklamę

Skontaktujemy się z Tobą

Interesujesz się reklamą w gazecie? Może chcesz wynająć billboard lub promować się na tym portalu internetowym. Uzupełnij poniższe dane, a uzyskasz ofertę dostosowaną do Twoich potrzeb.
Formularz został wysłany.
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×