REKLAMA

Majowa równowaga

Mieczysław Kowalcze o maju

Wiadomo, śliczny miesiąc. Pełen wrażeń, kolorów, emocji i świętowania. No bo właśnie na piąty miesiąc roku przypada niepoliczalna wręcz ilość wydarzeń. Z każdej sfery i poziomu. Patronów także ma solidnych i licznych. Za chwilę (sobota) przypomni jeszcze o sobie święty Florian i nagrodzi strażaków. Można tak długo wyliczać. Niewątpliwie jednak najważniejsze w tym maryjnym miesiącu są: Pierwsza Komunia Święta i sakrament bierzmowania. Ważne bez wątpienia. I na wszelkie sposoby już omawiane. Na przykład z punktu skomercjalizowania pierwszej z wymienionych uroczystości. I to nużące już stałe pytanie o próbę zachowania równowagi między ceną prezentów (opodatkowanych zresztą), a podkreślaniem, że może jednak duchowe, wspólnotowe przeżycie jest ważniejsze. Na pierwszy rzut oka komercja wygrywa. A może jednak nie? A co z bierzmowaniem? Nawet potoczna pisownia, jak widać, podkreśla ważność pierwszej, a niesprawiedliwie skrywaną istotę drugiej, sakramentowej uroczystości majowej. Powody? Zapewne jednym z nich jest to, że długo i cierpliwie trzeba się do samego przyjęcia sakramentu przygotowywać. Inny to ten, że katolicy nie kładą zbyt wielkiego nacisku ani na rytuały inicjacyjne, ani na „ciężar” odpowiedzialności młodych, świeckich za sprawy Kościoła. A przecież Sobór Watykański II zaliczył bierzmowanie zarówno do jednego z trzech sakramentów inicjacyjnych, a zaproponowana wtedy formuła, wypowiadana w trakcie celebracji brzmi zobowiązująco ze wszech miar: Bym wiarę mężnie wyznawał, bronił jej i według niej żył. Gdyby tak, a jest to marzenie felietonisty, udało się dojść do równowagi obu uroczystości, wiele spraw mogłoby się wyprostować.
Wiadomo, że i Pierwsza Komunia, i Bierzmowanie to dobry, sympatyczny powód do rodzinnych spotkań. To także okazja do rozmów. Na bardzo wiele tematów. Szczególnie, jeśli rodzina rozproszyła się po świecie. A przecież teraz to stan niemal naturalny. Wśród wątków tych rozmów usłyszałem i takie: nie było mnie w Kłodzku cztery lata, słuchaj, tutaj się nie poprawia, mam wrażenie, że się pogarsza. Ludzie smutniejsi, biedniejsi, więcej opuszczonych przez dobry los. A jechałem tutaj, do was, przez kawał Polski koleją. Drogo, brzydko, nieuprzejmie, jakoś tak obco. Odwiedzą rodzinę, poświętują, pójdą do kościoła. Porozmawiają z nami, posłuchają, usiądą przy stole, popatrzą na to, co wokół. Wrócą na następne maje? Zostaną tam, gdzie wyjechali?

Dodaj komentarz

Komentarze dla artykułu (0): Majowa równowaga

W Mielniku na dzień dobry obszczekał mnie pies Marian. Potem było całkiem sympatycznie. Mieszkańcy mili i życzliwi, choć mają też problemy.

Policja prosi o pomoc. Ustala, kto skrzywdził szczeniaka.

Zamów reklamę

Skontaktujemy się z Tobą

Interesujesz się reklamą w gazecie? Może chcesz wynająć billboard lub promować się na tym portalu internetowym. Uzupełnij poniższe dane, a uzyskasz ofertę dostosowaną do Twoich potrzeb.
Formularz został wysłany.
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×