REKLAMA

Kowalcze: Franciszek, Camus i Castro

Przeczytaj najnowszy felieton Mieczysława Kowalcze.



Przeczytaj najnowszy felieton Mieczysława Kowalcze.


- Tak będzie i tym razem. Znów odrobina komentarza do paru jego wypowiedzi z ubiegłych dni. Konkretnie do dwóch. Pierwsza dotyczy moralizowania. - napisał Mieczysław Kowalcze w najnowszym felietonie.


Wiadomo PT Czytelniczkom i Czytelnikom, że dość często w tym miejscu przywołuję i komentuję słowa papieża Franciszka. Tak będzie i tym razem. Znów odrobina komentarza do paru jego wypowiedzi z ubiegłych dni. Konkretnie do dwóch. Pierwsza dotyczy moralizowania. Kto z nas tego nie doświadcza: czy jest wierzący, czy nie. My moralizujemy i inni nas umoralniają. W wielu miejscach i sytuacjach jest to uzasadnione. Bez dwóch zdań. W rodzinie, w szkole, w kościele, w stosunku do trudnych sąsiadów. Mamy też do tego trochę narzędzi, służb (choć te często znajdują różne wymówki, nie będę przytaczał przykładów!). Nie dałoby się żyć społecznie bez wspólnej odrobiny zasad. Franciszek przygaduje nam celnie. Wszystkim, żyjącym obok tego, co wygłaszamy. W dobrym samopoczuciu kogoś, kto osiągnął „doskonałość”, a teraz jest arbitrem dla każdego. Nigdy dla siebie. Proste? Znane? No pewnie, ale wciąż do przypominania. I wcale nie musimy w tym miejscu podawać przykładów polityków. O co proszę. Bo to za łatwe, jak zwykle. Sięgnijmy lepiej po znany cytat Alberta Camus, a propos 7 listopada minie setna rocznica jego urodzin. Pisarza, noblisty, egzystencjalisty z tej grupy, która ogłosiła śmierć Boga, a wierzyła wyłącznie w Życie. To właśnie autora „Dżumy” publicyści i badacze nazywają Moralizatorem bez moralizowania. Pomarzyć o takich osobach i takich autorytetach! A cytat taki: Pewność, że Bóg istnieje, pewność, która nadaje sens życiu, jest znacznie bardziej pociągająca niż możność czynienia zła bezkarnie. Szacunek.

Druga uwaga Franciszka dotyczy zamykania kościołów. Tego statystycznego ze względu na rozwiązanie parafii, brak kapłana itd., ale też w szerszym kontekście. Metaforycznie, bo Kościół zamyka się na wiele sposobów. Papież dostrzega taki prosty fakt: zamknięty Kościół/kościół, to także zamknięcie, uwięzienie Jezusa wewnątrz świątyni. Nie wychodzi On wtedy do świata, trzymamy Go niczym w więzieniu. Do głębszego przemyślenia, nieprawdaż? Dane mi było właśnie odwiedzić kilka kościołów w Hiszpanii, w Castro Urdiales. Oprócz widocznych natychmiast różnic między nami w religijności, to dało się zauważyć coś, co wprost, roboczo i praktycznie komentuje wypowiedź Franciszka. Jeden z kościołów piękny, zabytkowy, z bogatym wyposażeniem, ale trudny do odwiedzenia. Stale zamknięty właściwie. Niełatwo trafić na chwilę otwarcia. Drugi nowszy, skromny, z wielkim, znaczącym freskiem zamiast głównego ołtarza, otwarty stale. Swoją drogą malowidło przedstawia Jezusa wśród mieszkańców, wśród ich zajęć. Na zewnątrz, na ulicach miasta. Otwarty, bo parafianie w nim, są, dyżurują, organizują odmawianie modlitw, teraz właśnie różańca. Wiadomo, Hiszpanie gremialnie porzucili Kościół, nie tylko za sprawą rządów Zapatero. Jak się sprawy potoczą u nas?


Mieczysław Kowalcze*

*O autorze

Polonista, historyk, dziennikarz, pedagog w pracy i życiu. Od wielu lat związany z Zespołem Szkół Społecznych oraz Kłodzkim Towarzystwem Oświatowym. Autor i współtwórca wydawnictw i publikacji. Działacz Klubu Otwartej Kultury. Niemożliwe jest go nie znać, taki z niego społecznik. Lubiany i szanowany przez wszystkich. Ale skromny, więc na tyle o nim wystarczy.











Dodaj komentarz

Komentarze dla artykułu (45): Kowalcze: Franciszek, Camus i Castro

Obrazek użytkownika Tadeusz .
  • Tadeusz .
  • 21-10-2013

Pewność że Bóg istnieje ,pewność która nadaje sens życia, jest znacznie pociągająca niż możność czynienia zła bezkarnie .Szacunek . Nic dodać. Jak się sprawy potoczą u nas ? Kościoły pustoszeją ? czyja wina ? moim zdaniem i wielu duchownych na każdym szczeblu zapomniało o misji służenia Bogu i jego owczarni a zaczęło służyć mamonie ? dla wielu duchownych szary wierzący ,kto to jest ? dla nich ktoś wielki z pierwszych stron gazet się liczy i pierwszy jest przyjmowany na audiencjach mimo kolejki i siedzących tam zwykłych ludzi.Kościoły przemieniono w tuby wyborcze przychylnych polityków którzy jakiś judaszowy grosz sypną .Kościół to dom Boży ,dom rozmowy z Bogiem a nie arena wyborcza ,gdzie jest w tym momencie Pan Jezus na drugim planie jako trampolina do sukcesu ludzi którzy pod przykrywką wiary idą po sukces nie kościoła i wzmocnienia wiary , idą po własny sukces i łatwe życie bo oni służą dwóm panom Bogu i mamonie , świętość czym że dla nich jest ? Duchowni w pogoni za nowoczesnością zatracają siebie i kościół ,ludzie chcą się modlić czy to tak dużo , modlić do Boga a nie nowych Bożków władzy . Cieszy postawa Ojca św.Franciszka i daje nadzieje przywrócenie kościołów jako domu Bożego ,domu modlitwy i rozmowy z Bogiem a nie areny, ringu politycznego dzielącego społeczeństwo ,kościół ma łączyć a nie dzielić . Zostawcie Bogu co Boskie , a politykę zostawcie tam gdzie jej miejsce . Dalsza taka praktyka sprawi pustoszenie kościołów zamykanie Pana naszego Jezusa .
Obrazek użytkownika nowa_era
  • nowa_era
  • 21-10-2013

Kościoły pustoszeją, bo na Zachodzie wielu ludzi nie odczuwa już potrzeby religii, co pokazuje jak nam jeszcze do Zachodu daleko. Kościoły przerabiane są na potrzebniejsze instytucje, jak muzea, biblioteki, centra kulturalne, czy na przykład hospicja. Ale mogą służyć także jako mieszkania. Już teraz kilka z nich przerobiono na apartamenty. Dzisiaj Kościół Katolicki jest tylko reliktem minionej epoki, takim żyjącym dinozaurem. Nie ma on żadnej misji do spełnienia, nie przynosi żadnych korzyści społeczeństwu, nie ma nic do zaproponowania. Z uwagi na tak destrukcyjną działalność kościoła powinna ona być bardzo mocno ograniczona w sferze publicznej tak jak to się stało na zachodzie europy. Tylko takie działanie może naszemu krajowi zapewnić godne miejsce w nowoczesnej Europie. Bez zabobonu, ksenofobi, nacjonalizmu i kościelnego monopolu na prawdę. Jeśli religia umiera w wyniku naturalnego procesu braku nawróceń lub niepowodzenia w odtworzeniu samej siebie, państwo powinno zachować całkowitą neutralność, nie wnikając czy jest to dobre, czy złe. Tak naprawdę umiera też każda kultura, cywilizacja itd. Wszystko co żyje umiera. Też żyjemy w takim okresie gdzie pewna cywilizacja umiera, traci na znaczeniu i odchodzi w niebyt. Dokładnie zresztą w ten sam sposób jak 1500 lat temu umarła cywilizacja rzymska. Tylko wierzący ufają, że ich religia jest wieczna. Zapewne gdyby cofnąć się w czasie i zapytać głęboko wierzącego Rzymianina jak sobie wyobraża świat za lat tysiąc to nie przyjdzie mu do głowy, że nie będzie już wyznawców Jowisza i Merkurego.
Obrazek użytkownika nowa_era
  • nowa_era
  • 21-10-2013

[i]„Kościół winien być oddzielony od państwa, nie wolno mu zajmować się kształceniem młodzieży. Naród powinien być panem własnego losu i jego prawa powinny być nadrzędne wobec praw Kościoła. Żadna religia nie może im przeczyć, odwołując się do prawa boskiego, przeciwnie, każda religia powinna być posłuszna prawom ustanowionym przez naród” [/i] Tego nie powiedział Marks, Engels czy Zapatero. To słowa Tadeusza Kościuszki z memoriału do Księcia Adama Czartoryskiego. Memoriał został napisany w 1815 roku, podczas obrad Kongresu Wiedeńskiego. Ostre słowa krytyki pod adresem kościoła napisał Kościuszko prawie 200 lat temu a jakże są one dziś aktualne. Jest to dowód, że i 200 lat temu kościół działał równie destrukcyjnie na społeczeństwo jak dziś i co światlejsze umysły tamtej epoki to dostrzegały. Polska jest chyba ostatnim społeczeństwem wolnej Europy gdzie jeszcze te demony mają się dobrze. Moim skromnym zdaniem ostatecznie - za 100, 1000 a może i o wiele więcej lat, ludzkość osiągnie taki poziom rozumienia świata, że odrzuci wszystkie religie, zabobony i gusła i pośle je tam, gdzie jest ich miejsce - w niebyt. Uważam, że jest to nieuniknione i jest tylko kwestią czasu; jeśli tylko ludzkość przetrwa wystarczająco długo, aby uświadomić sobie czym w istocie jest religia - schorzeniem umysłu, równie groźnym i niszczącym dla człowieka jak chciwość, okrucieństwo, żądza władzy czy pogarda.
Obrazek użytkownika nowa_era
  • nowa_era
  • 21-10-2013

Mam nadzieję, że jeśli chodzi o trend zamykania kościołów to po Francji, Niemczech, Holandii i Hiszpanii przyjdzie wreszcie i kolej na Polskę. Byle tylko nie zamieniono ich na meczety, bo to by było jak spadnięcie z deszczu pod rynnę.
Obrazek użytkownika Gappa
  • Gappa
  • 21-10-2013

Od kąd Piotr wyjechał uprawiacie na tym portalu socjalistyczną prostytucję. Nie publikujecie polemicznych tekstów. Żadnych!!! Wysłałem do Was - trzykrotnie artykuł polemiczny do poglądów Mieczysław ale Wam zabrakło odwagi aby go opublikować. Nie jest wam głupio, że jedynym Waszym tekściarzem jest ortodoksyjny katolik. Z wyrazami szacunku Mirosław Rudziński – Gappa.
Obrazek użytkownika J.M
  • J.M
  • 22-10-2013

Bracia: Przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, i w ten sposób śmierć przeszła na wszystkich ludzi, ponieważ wszyscy zgrzeszyli. Jeżeli przestępstwo jednego sprowadziło na wszystkich śmierć, to o ileż obficiej spłynęła na nich wszystkich łaska i dar Boży, łaskawie udzielony przez jednego Człowieka, Jezusa Chrystusa. Jeżeli bowiem przez przestępstwo jednego śmierć zakrólowała z powodu jego jednego, o ileż bardziej ci, którzy otrzymują obfitość łaski i daru sprawiedliwości, królować będą w życiu z powodu Jednego: Jezusa Chrystusa. A zatem, jak przestępstwo jednego sprowadziło na wszystkich ludzi wyrok potępiający, tak czyn sprawiedliwy Jednego sprowadza na wszystkich ludzi usprawiedliwienie dające życie. Albowiem jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wszyscy stali się grzesznikami, tak przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi. Gdzie się jednak wzmógł grzech, tam się jeszcze obficiej rozlała łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego.
Obrazek użytkownika rynioS
  • rynioS
  • 22-10-2013

przestań chłopie, wyjdź i dotleń mózg, albo szukaj doktora Tutaj miłosierdzia nie zna nikt.
Obrazek użytkownika nowa_era
  • nowa_era
  • 22-10-2013

[quote]Wysłałem do Was - trzykrotnie artykuł polemiczny do poglądów Mieczysław ale Wam zabrakło odwagi aby go opublikować.[/quote] Mam lepszy pomysł. Weź lepiej załóż bloga i tam pisz, a tu wrzucać linki, bo prędzej się doczekasz zstąpienia Latającego Potwora Spaghetti niż publikacji. Anegdota. Idzie Jasio ulicą i niesie koszyk z małymi kotkami. Spotyka księdza, który się go pyta: - Co robisz Jasiu? - Niosę katolickie kotki na targ. Na drugi dzień to samo. Trzeciego dnia znów się spotykają i ksiądz pyta: - Znów niesiesz katolickie kotki na targ? - Nie. Dzisiaj to już są ateistyczne kotki. - Dlaczego już są ateistyczne? - Bo im się oczy otworzyły.
Obrazek użytkownika Tadeusz .
  • Tadeusz .
  • 22-10-2013

Nowa era pisze o rozdziale kościoła od państwa ,to jest zapisane w konstytucji ,to politycy szukający głosów elektoratu kościoła idą całują w pierścienie wyższych rangą duchownych jak nadskakując groszem judaszowym zwykłych kapłanów by zwrócić na siebie uwagę ,jaki to ja wierzący ,niektórzy to nawet po pięć razy przyjmowali sakramenty by tylko dojść do władzy i kasy ? to wina słabych ludzi wiary , ludzi których kusi wygoda i życie ponad stan zapominających o misji posługi Bogu w utrzymaniu owczarni ,dla nich ważniejszy stało się pokaz z politykami i fotki z nimi , msza stała się areną wyborczą chwały polityka i rozdzierania kościoła na dwie części , ale tego nie widzą ludzie którzy minęli się z powołaniem ich zgubny czyn sprawia że kościół pustoszeje , bo ludzie chcą się modlić a nie politykować, mają tego dość na ulicy w telewizji radiu ,prasie . Pozwólcie w zadumie spokoju rozmawiać z Bogiem w jego domu. ero szanuje twoje poglądy masz prawo do tego ,ale i ty uszanuj nasze poglądy wiary że Bóg jest ,tak jest i działa nawet w tobie .
Obrazek użytkownika nowa_era
  • nowa_era
  • 22-10-2013

Mam pytanie do wierzących - czy szanujecie poglądy i wierzenia, powiedzmy scjentologów, takie jak historia Xenu, galaktycznego tyrana, który 75 milionów lat temu woził statkami wyglądającymi jak Douglas DC-8 bomby wodorowe, walec drogowy kierowany przez marsjańskiego biskupa, międzygalaktycznego morsa, który zginął spadając z latającego talerza? Tysiące ludzi na świecie w to wierzą, więc pytam. Całkiem poważnie.
Obrazek użytkownika nowa_era
  • nowa_era
  • 22-10-2013

Jeśli wasza odpowiedź brzmi ''tak'', to w porządku. Jeżeli zaś uważacie to za bzdury, to zastanówcie się, czy domagając się szacunku do swoich wierzeń nie popadacie w lekką hipokryzję.
Obrazek użytkownika m
  • m
  • 22-10-2013

Mieczysław Kowalcze nigdy nie przebije się ze swoimi tematami na tym forum. Bo to tak ,jak by w BURDELU próbował mówić o moralności. Tu odbywa się tylko BICIE PIANY i większość forumowiczów pisze tu bzdury nikomu nieprzydatne, ale anonimowo pozwala "wyżyć się" i odreagować kompleksy !
Obrazek użytkownika r
  • r
  • 22-10-2013

Większość na tym forum to filozofowie z bajki o ateistycznym poglądzie na bieg zdarzeń uwarunkowanych historycznie. Ludzi nie interesują dzisiaj zasady czy jakiekolwiek odniesienia do nich. ps.Cyfry nas niszczą.;D I ma to wiele wspólnego z burdelem.
Obrazek użytkownika nowa_era
  • nowa_era
  • 22-10-2013

Drodzy przedmówcy. Zasady i moralność da się udowodnić na gruncie naukowym bez odnoszenia się do boga i mitycznych opowieści. Kluczem do zagadki są tak zwane neurony lustrzane, które odkryto stosunkowo niedawno. Podczas rejestrowania zachowań mózgów małp wykonujących określone czynności skierowane na osiągnięcie celu. Dla przykładu, w chwili gdy małpa sięgnęła po orzeszek ziemny, pewien neuron w obszarze przedruchowym (w płacie czołowym) uaktywniał się. Inny neuron uaktywniał się, kiedy małpa wciskała guzik, a jeszcze inny, kiedy ciągnęła za dźwignię. Istnienie takich „rozkazujących" neuronów, które kontrolują celowe czynności, było znane od lat. Zdumiewające jest to, że podzbiór tych neuronów ma pewną dodatkową, unikatową cechę. A mianowicie, neuron nie tylko wtedy wysyłał sygnał, kiedy małpa sięgała po ziemny orzeszek, lecz również wtedy, gdy małpa obserwowała, jak inna małpa sięga po fistaszek. Była to niezwykła obserwacja, ponieważ implikowała, że neuron (lub bardziej poprawnie, sieć, której neuron jest częścią) nie tylko generował ściśle specyficzne rozkazy („sięgnij po orzeszek"), lecz także był zdolny adaptować punkt widzenia innej małpy. Neuron ten wykonywał pewien rodzaj wewnętrznej symulacji wirtualnej tego, co druga małpa robiła, aby wydedukować, co tamta może „knuć". W skrócie, był to neuron „czytający w myślach". Neurony w przedniej obręczy pasa kończyn lewej półkuli mózgowej reagują, jeśli pacjent jest kłuty igłą; neurony te nazywane są neuronami czuciowymi bólu. Godne uwagi jest to, że badacze z uniwersytetu w Toronto odkryli, iż neurony te wykazują aktywność również wtedy, kiedy pacjent obserwuje jak inni są kłuci igłą. Nazywam te neurony „neuronami empatii" lub „neuronami Dalaj-Lamy", ponieważ niwelują barierę pomiędzy nami a innymi. Proszę zauważyć, że mówiąc o tym, wcale nie mam na myśli żadnej metafory; neuron lustrzany zwyczajnie nie rozumie różnicy pomiędzy sobą a innymi.
Obrazek użytkownika nowa_era
  • nowa_era
  • 22-10-2013

Tak właśnie narodziła się empatia, zdolność do ''wczucia się'' w drugą istotę i zasada ''nie czyń drugiemu co tobie niemiłe''.
Obrazek użytkownika r
  • r
  • 22-10-2013

Ale to nadal nie wyjaśnia przyczyn drogi/ga ero, dlaczego z takim pietyzmem próbujesz obalać mity w które my wierzymy? Świat jest skonstruowany na wielu fundamentach. Dlaczego tobie jedne przeszkadzają, a inne tak , jakby mniej?;D A, co pluralizmem w służbie rozwoju społeczeństw? A, co z konsensusem zachowań społecznych? Dlaczego wykluczasz?
Obrazek użytkownika nowa_era
  • nowa_era
  • 22-10-2013

Oczywiście wierzący będą uważać, że to bóg zaprojektował człowieka tak, by te neurony miał, ale ale - istnieją jednostki, które na drodze naturalnych losowych mutacji (jak to w mechanizmie ewolucji) mają tych komórek w niedomiarze. Rekrutują się spośród nich bandyci, socjopaci. Czy bóg zamyślił sobie tych ludzi na ''złych''? [quote]dlaczego z takim pietyzmem próbujesz obalać mity w które my wierzymy? [/quote] Próbuję wskazać jedynie, że istnieją inne wytłumaczenia. Każdy wybiera to co chce. Jedni fakty, inni... to co zostało zapisane w Wielkiej Księdze Gumisiów. Nikomu pistoletu do głowy nie przykładam.
Obrazek użytkownika r
  • r
  • 22-10-2013

Interakcji nie będzie. Za ,,książkę dla gumisiów,,. Jeżeli wiesz o czym piszę. Język prowokacji nie jest dobry w takich delikatnych sprawach. Mi bardziej odpowiada wyważona inteligencja ubrana w takież autorstwo. Po co ta wtrątka?
Obrazek użytkownika nowa_era
  • nowa_era
  • 22-10-2013

Jeśli sądzisz, że miałem na myśli tzw. Biblię, no to wersja dla słabszych z języka przenośni ;) - miała to być uniwersalna metafora czy też porównanie dla świętych ksiąg religii jako takiej, bez wskazywania na konkretną księgę żadnej konkretnej religii (bo co poniektórzy są wyczuleni). Wielka księga gumisiów zawierała odpowiedzi na wszelkie pytania i zaklęcia na każdą okazję. Dziś też wyznawcy wszelkich religii traktują tak swoje księgi, choć niektóre problemy współczesnego świata najzwyczajniej w świecie nie mogły być znane autorom żyjącym lat temu tysiące, w innych zaś punktach rzeczy zapisane rzeczy zwyczajnie się zdezaktualizowały i mówią nieprawdę.
Obrazek użytkownika Tadeusz.
  • Tadeusz.
  • 22-10-2013

,Ero możesz wierzyć w co chcesz , nawet w baba jagę na miotle , to twoja i tylko twoja sprawa .nic mnie do tego i odwrotnie . Ero znajdź jeden chociaż dowód na 100% że Boga niema , nauka nie mówi nie ? zawsze jest zapytanie ,tak są filozofie ale nie pewność ,
Obrazek użytkownika nowa_era
  • nowa_era
  • 22-10-2013

Wracając do neuronów. Człowiek, mawiają wierzący jest jedyną istotą która ma "duszę" czyli samoświadomość. Oczywiście g...uzik prawda bo wiele zwierząt posiada samoświadomość w nieco innym stopniu niż człowiek, ale jednak. Samoświadomość to po prostu używanie neuronów lustrzanych do „patrzenia na siebie tak, jakby ktoś patrzył na mnie" (słowo „mnie" obejmuje także część procesów mózgowych). Mechanizm neuronów lustrzanych zawiera ten sam algorytm, który wyewoluował pierwotnie, aby wspomóc rozumienie zachowań innych osób, a potem został zwrócony do wewnątrz, by spojrzeć na własną świadomość. I to w istocie jest podstawą dla pojęć takich jak introspekcja. Może nie jest przypadkiem, że używamy fraz takich jak „bycie świadomym", podczas gdy naprawdę mamy na myśli, że jesteśmy świadomi tego, że inni są świadomi nas. Jest też powiedzenie „rozważam nad czymś", które oznacza, że ma się na myśli świadomość naszego myślenia. Innymi słowy, umiejętność samoobserwacji lub rozważania może być pewnym metaforycznym rozszerzeniem zdolności neuronów lustrzanych do odgadywania myśli innych ludzi (kiedy zastanawiasz się jak zachowa się twój przeciwnik np. w szachach, właśnie to robisz).
Obrazek użytkownika nowa_era
  • nowa_era
  • 22-10-2013

Udowodniono naukowo, że jeśli przytomny i świadomy siebie pacjent zostanie poddany stymulowaniu płata czołowego podczas neurochirurgii, to czasem doznaje „pozacielesnego" doświadczenia — jakby był oderwanym bytem obserwującym swoje ciało spod sufitu. Myślę, że zjawisko to powstaje w wyniku dysfunkcji systemu neuronów lustrzanych w węźle potyliczno-ciemieniowym na skutek stymulującej elektrody. Neurony te są zwykle aktywowane, gdy „adoptujemy" tymczasowo czyjąś perspektywę widzenia naszego ciała i umysłu. Jednakże jesteśmy zawsze świadomi tego, co robimy, po części dlatego, że inne sygnały (czuciowe oraz „samogenerowane" rozkazowe) mówią nam, że tak dosłownie to wcale nie wychodzimy z siebie (mogą istnieć czołowe mechanizmy wstrzymujące od bezwiednego imitowania ludzi, którzy na ciebie patrzą). Jeśli te mechanizmy pokrewne neuronom lustrzanym są rozstrajane przez stymulującą elektrodę, to rezultatem jest właśnie „pozacielesne" doświadczenie.
Obrazek użytkownika nowa_era
  • nowa_era
  • 22-10-2013

Myślę, że inna dysfunkcja tych neuronów mogła doprowadzić do powstania iluzji boga, tj. błędnej projekcji samoświadomości na zewnątrz. Poczucia, że obok mnie jest jakaś inna inteligentna istota.
Obrazek użytkownika nowa_era
  • nowa_era
  • 22-10-2013

Wiadomo, że przy zaburzeniach w płatach skroniowych mózgu, np. przy padaczce skroniowej, pojawia się często tzw. „zespół ferworu religijnego", dotknięci tą chorobą miewają czasami silne przeżycia mistyczne w czasie swych napadów. Z kolei badania nad chorobą Alzheimera dowodzi, iż chorzy wykazują mniejsze zainteresowanie religijne, co spowodowane jest uszkodzeniem obszaru limbicznego biorącego udział w religijnych przeżyciach. Inne czynniki mające wpływ na zaburzenie funkcjonowania układu nerwowego można podzielić na ekstremalne )w stanach śmierci klinicznej, w wyniku dłuższych stanów lękowych i stresogennych, braku snu, pod wpływem zmian w polu magnetycznym Słońca) i traumatyczne (urazy psychiczne) Stąd najwięcej doznań ''boga'' miało miejsce w klasztorach, w czasach klęsk (dżumy), katastrof (trzęsienia ziemi) i wojen (wzrasta poczucie zagrożenia, niepewności i strachu). Czy więc „bóg przychodzi" tylko wówczas kiedy nasz umysł jest zamroczony (czynnikami egzogenicznymi lub endogenicznymi)? Co jeśli ''bóg'' to tylko efekt ''krótkiego spięcia'' w mózgu?
Obrazek użytkownika W.
  • W.
  • 22-10-2013

http://infra.org.pl/nauka/czowiek/1287-mozg-a-wiadomo-wywiad-z-prof-j-ecclesem.html
Obrazek użytkownika nowa_era
  • nowa_era
  • 22-10-2013

Sceptycy mają niższy poziom dopaminy w mózgu, niż ludzie wierzący w różne dziwne zjawiska, mający skłonność do przywiązywania głębokiego znaczenia przypadkowym zbiegom okoliczności oraz przywiązujący ukryty sens zwykłym zdarzeniom. Zarazem podając ochotniczej grupie sceptyków lek L-dopa, który podnosi stężenie dopaminy, uczynił z nich ludzi znacznie bardziej łatwowiernych. Tym samym można stwierdzić, że wyższy poziom dopaminy to naukowe wyjaśnienie stanu ''łaski bożej'', czyli ''daru wiary'', a z drugiej strony niższy jej poziom uznać można za stan ''uświęcającej łaski trzeźwości''. Dla pełni ''religijnego uświęcenia'' dopamina może uzupełniać działanie ''modułu religijnego'', sprzyjając przypisywaniu różnorakich konsekwencji teologicznych przeżywanym uczuciom religijnym generowanym w skroniowych i bocznych płatach mózgu. Skoro farmakologicznie można kogoś z niedowiarka uczynić wierzącym, a zapewne i w przeciwną stronę też (może doczekamy się ''tabletek na religię'' ;)?) to moim zdaniem religia jest nie do obrony. Chcieliście dowodów, to macie.
Obrazek użytkownika W
  • W
  • 22-10-2013

Jeden z największych w świecie autorytetów w zakresie badań ludzkiego mózgu, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie fizjologii i medycyny (1963), australijski neurofizjolog John Carew Eccles (1903 – 1997), w oparciu o wyniki swoich naukowych dociekań doszedł do wniosku, że każdy człowiek ma nieśmiertelną duszę. John Eccles, opierając się na wynikach swoich wieloletnich naukowych obserwacji i analiz, stwierdza, że materia nie jest w stanie wytwarzać zjawisk psychicznych i nie ma przechodzenia energii fizycznej w psychiczną. Tym samym tylko duchowa rzeczywistość może wytwarzać zjawiska psychiczne. Australijski noblista uświadamia nam, że z naukowego punktu widzenia trzeba jednoznacznie odrzucić twierdzenie materialistów, że ludzka świadomość jest produktem materii. Dla J. Ecclesa stało się oczywiste, że umysł człowieka, jego osobowe ja, istnieje jako duchowy wymiar człowieczeństwa i jest nieśmiertelną duszą. Ten wybitny naukowiec podkreśla, że współczesna nauka przekazuje nam orędzie pokory w obliczu cudu życia i wspaniałości ludzkiej osoby. Prawdziwymi cechami człowieczeństwa są nie tylko inteligencja i mózg, ale przede wszystkim kreatywność i zdolność wyobraźni. Eccles pisze o dwóch pewnikach, a są nimi: niepowtarzalność osoby ludzkiej w jej cielesności i w duchowym istnieniu nieśmiertelnej duszy. Bazując na wynikach swoich badań, profesor Eccles zdecydowanie odrzuca materialistyczną teorię umysłu, według której mózg jest rozumiany jako superskomplikowany komputer, w którym kora mózgowa generuje wszystkie myśli i uczucia. Określa tę teorię jako „zubożałą i pustą”, ponieważ posługuje się ona niejasnymi ogólnikami, a przede wszystkim nie jest zdolna uzasadnić cudu i tajemnicy istnienia niepowtarzalności ludzkiego ja wraz z jego duchowymi wartościami: kreatywnością i zdolnością wyobraźni (How the Self Controls Its Brain, ss. 33, 176).
Obrazek użytkownika W
  • W
  • 22-10-2013

„Skoro materialistyczna koncepcja – pisze Eccles – nie jest w stanie wyjaśnić i uzasadnić doświadczenia naszej niepowtarzalności, jestem zmuszony przyjąć nadprzyrodzone stworzenie niepowtarzalnego, duchowego, osobowego »ja«, czyli duszy. Wyjaśniając w terminach teologicznych: każda Dusza jest nowym Bożym stworzeniem wszczepionym w ludzki zarodek” (Evolution of the Brain, Creation of the Self, s. 237). Profesor J. Eccles stworzył nową, genialną teorię funkcjonowania ludzkiego umysłu, znaną jako dualistyczny interakcjonizm (dualist-interactionism). Jej autor wyjaśnia: „Stwierdzam, że tajemnica człowieka jest niewiarygodnie pomniejszona przez naukowy redukcjonizm z jego roszczeniem »obiecującego materializmu«, który miałby wytłumaczyć istnienie całego duchowego świata w kategoriach wzorców aktywności neuronów. Tego rodzaju wiara powinna być traktowana jako przesąd. Musimy uznać, że jesteśmy istotami duchowymi z duszami istniejącymi w duchowym świecie i równocześnie istotami materialnymi z ciałami istniejącymi w materialnym świecie” (Evolution of the Brain…, s. 241). Twierdzenie materialistów, że myślenie jest wynikiem materialnych procesów, Eccles odrzuca jako przesąd, który nie ma nic wspólnego z ustaleniami nauki: „Im bardziej naukowe badania odkrywają prawdę o pracy ludzkiego mózgu, tym jaśniej możemy rozróżnić jego funkcjonowanie i myślenie – i w tym kontekście widać, jak wspaniałe jest zjawisko myślenia. Przekonanie, że myślenie jest efektem materialnych procesów, jest po prostu przesądem utrzymywanym przez dogmatycznych materialistów. Ma ono cechy mesjańskiego proroctwa z obietnicą przyszłości uwolnionej od wszelkich problemów – coś w rodzaju nirwany dla naszych pechowych następców. Materialistyczni krytycy argumentują, że nieprzekraczalne trudności sprawia hipoteza, iż niematerialne umysłowe wydarzenia mogą oddziaływać na materialną strukturę neutronów. Takie oddziaływanie jest rzekomo niezgodne z zachowaniem praw fizyki, a w szczególności z pierwszym prawem termodynamiki. Ta obiekcja z pewnością mogła być podtrzymywana przez dziewiętnastowiecznych fizyków, neurologów i filozofów, ideologicznie związanych z dziewiętnastowieczną fizyką, która nie jest świadoma rewolucji dokonanej przez fizykę kwantową w dwudziestym wieku” (A unitary hypothesis of mind-brain interaction in the cerebral cortex (1990); art. opublikowany w Proceedings of the Royal Society B 240, ss. 433-451). Wieloletnie naukowe badania ludzkiego mózgu doprowadziły Johna Ecclesa do stwierdzenia, że wszyscy mamy osobowe ja – czyli niematerialny umysł, który działa poprzez materialny mózg. Tak więc oprócz świata fizycznego w człowieku istnieje umysłowy – czyli duchowy – świat i obie te rzeczywistości wzajemnie oddziałują na siebie (por. How the Self Controls Its Brain, s. 38). Profesor Eccles podkreśla zdumiewający fakt, że samoświadomość osobowego ja u każdego człowieka trwa niezmiennie przez całe jego życie, „a ten fakt musimy uznać za cud” (tamże, s. 139). Tak J. Eccles pisze o nieśmiertelności ludzkiej duszy, czyli o istnieniu osobowego ja po śmierci ciała każdego człowieka: „Wierzę, że moje istnienie jest fundamentalną tajemnicą, która przekracza każdą biologiczną ocenę rozwoju mojego ciała (również mózgu) z jego genetycznym dziedzictwem i ewolucyjnym pochodzeniem. Byłoby nierozsądnym wierzyć, że ten wspaniały dar świadomego istnienia nie ma dalszej przyszłości oraz możliwości egzystencji w innej niewyobrażalnej rzeczywistości” (Facing Reality: Philosophical Adventures by a Brain Scientist, Heidelberg Science Library 1970, s. 83). W innym miejscu australijski badacz wyjaśnia: „Możemy patrzeć na śmierć ciała i mózgu jako na rozpad naszego dualistycznego istnienia. Mamy nadzieję, że uwolniona dusza znajdzie nową przyszłość o głębszym znaczeniu i bardziej zachwycających doświadczeniach w jakiejś odnowionej ucieleśnionej egzystencji zgodnie z tradycyjnym chrześcijańskim nauczaniem” (Evolution of the Brain…, s. 242); „Nasze zaistnienie jest tak samo tajemnicze jak nasza śmierć. Czyż nie możemy mieć nadziei dlatego, że nasza ignorancja o naszym pochodzeniu jest taka sama jak o naszym przeznaczeniu? Czy nasze życie nie może być przeżywane jako wyzwanie i wspaniała przygoda, której ostateczne znaczenie jest jeszcze do odkrycia?” (Facing Reality: Philosophical Adventures by a Brain Scientist (1970), s. 95). Niech to świadectwo o istnieniu nieśmiertelnej ludzkiej duszy jednego z największych na świecie znawców ludzkiego mózgu, laureata Nagrody Nobla prof. Johna Ecclesa, zmobilizuje nas do większej troski o swoją duszę, czyli o własne życie duchowe – o czystość serca, wolność od wszelkiego zła, o życie wieczne. Ma się to dokonywać przez pogłębianie osobistej relacji z Chrystusem w codziennej modlitwie oraz w sakramentach pokuty i Eucharystii. Pamiętajmy stale o słowach Pana Jezusa: „Cóż bowiem za ko­rzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę?” (Mt 16, 26).
Obrazek użytkownika nowa_era
  • nowa_era
  • 22-10-2013

To smutne, że ludzie nauki czasem błądzą i dają się zapędzić w ślepy zaułek religii. Nie wszyscy naukowcy podzielają zdanie tego pana. Na stronie Cosmic Variance, znany fizyk, Sean Carroll stwierdza, że mamy wystarczającą wiedzę, aby zignorować pomysł nieśmiertelnej duszy jako naukowej możliwości (a więc jako czegoś co rzeczywiście istnieje). Twierdzenia, że jakaś forma świadomości trwa nadal po tym jak nasze ciała umierają i rozkładają się na atomy natrafia na ogromną i nieprzezwyciężalną przeszkodę: prawa fizyki stanowiące podstawę naszego codziennego życia są całkowicie zrozumiałe, i nie ma możliwości aby w ramach tych praw informacja zgromadzona w naszych mózgach przetrwała po naszej śmierci. Jeśli twierdzisz, że jakaś forma duszy istnieje po śmierci, z jakich cząsteczek jest ona zrobiona? Jakie siły trzymają ją w całości? Jakie są jej związki z normalną materią? Wszystko co wiemy o teorii pól kwantowych (QFT) mówi nam, że nie ma tu żadnych rozsądnych odpowiedzi na te pytania. Oczywiście wszystko co wiemy o polach kwantowych może być błędne. . Księżyc również może być tylko kawałkiem żółtego sera.
Obrazek użytkownika m
  • m
  • 22-10-2013

Ciekawe , że małpy żyjące między ludżmi, którzy są na wyższym poziomie rozwoju nie mają skłonności do pójścia drogą człowieka.Małpa zostanie małpą choć podobna do człowieka. W jaki sposób siła wyższa ( BÓG) tworzył świat jest nieistotny , czy to nazwiemy ewolucją , nie ma znaczenia. Jest to ta siła od której jesteśmy zależni i podporządkowani. Zaklinanie i próba przetworzenia w prosty sposób stworzenie świata wg, naszej wyobrażni jak np. produkcję samochodu w samym założeniu jest nieporozumieniem !
Obrazek użytkownika nowa_era
  • nowa_era
  • 22-10-2013

Wśród obrońców idei życia po śmierci nikt nie próbuje nawet zabrać się do pracy, żeby wyjaśnić jak elementarna fizyka atomów i elektronów musi być zmieniona, żeby to mogło być prawdziwe. Taka próba szybko wykazałaby absurd tego rodzaju zadania. . . Załóżmy jednak, że podejmujemy taką próbę. Jak energia ducha mogłaby na nas oddziaływać?
Obrazek użytkownika nowa_era
  • nowa_era
  • 22-10-2013

https://pl.wikipedia.org/wiki/Równanie_Diraca Wszystkie dotychczasowe eksperymenty wskazują, że to równanie jest poprawnym opisem zachowań elektronów. Nie jest to opis kompletny, nie obejmuje on słabej siły jądrowej, czy połączeń z hipotetycznymi cząsteczkami takimi jak bozon Higgsa. To jest jednak do zaakceptowania, ponieważ są one istotne tylko dla wysokich energii i/lub na krótkich dystansach, a więc daleko od poziomów charakterystycznych dla ludzkiego mózgu. Jeśli wierzysz w niematerialną duszę, która ma wpływ na nasze ciała, musisz wierzyć, że to równanie jest błędne , również na poziomie normalnie spotykanych energii. Musi być nowy termin (co najmniej) na prawo określające jak dusza wpływa na elektrony… Nikt takich pytań głośno nie zadaje, być może dlatego, że idiotycznie brzmią. W momencie gdy zaczynasz je zadawać, oczywisty staje sie wybór przed którym stajesz: albo odrzucasz wszystko, czego nauczyliśmy się o współczesnej fizyce, albo przestajemy wierzyć w cały ten bigos religijnych opisów, nieprawdopodobnych świadectw i pobożnych życzeń, które powodują, że ludzie wierzą w możliwość życia po śmierci. Nie jest to trudna decyzja.
Obrazek użytkownika W
  • W
  • 22-10-2013

ero napisz rozprawkę na temat twojej teorii , dostaniesz nagrodę nobla .
Obrazek użytkownika maniek
  • maniek
  • 23-10-2013

Memento mori
Obrazek użytkownika nowa_era
  • nowa_era
  • 23-10-2013

No niestety, to nie moja teoria, autora podawałem wyżej - CZYTAĆ ZE ZROZUMIENIEM! [quote]Profesor Eccles podkreśla zdumiewający fakt, że samoświadomość osobowego ja u każdego człowieka trwa niezmiennie przez całe jego życie, „a ten fakt musimy uznać za cud” [/quote] Niestety profesor się myli, istnieją schorzenia w których proces samoświadomości jest zaburzony. Są pacjenci, którzy zawzięcie utrzymują, że ich odbicie w lustrze to naprawdę ''ktoś inny''.
Obrazek użytkownika I ta
  • I ta
  • 23-10-2013

tak:D;D:D
Obrazek użytkownika nowa_era
  • nowa_era
  • 23-10-2013

Uważam, że jeśli dusza istnieje (a mam wszelakie powody by podejrzewać, że NIE istnieje), to powinna się stać obiektem badania naukowego. W wywodzie prof. Ecclesa co i rusz pojawia się słowo tajemnica. Tajemnicza śmierć, tajemnica istnienia, tajemnica świadomości. Sęk w tym, że nic z tymi tajemnicami nie robi. Jest to zaprzeczenie podejścia naukowego. Prof. nie odkrył żadnej duszy, on po prostu wysnuł jej istnienie z braku innych wytłumaczeń. Czy potrafi ją wskazać, stworzyć metody jej obserwacji, jak pojawia się w człowieku i opuszcza go w chwili śmierci. Jestem pewny, że nie. Poza tym przywoływane tu publikacje Profesora datowane są na lat temu 20-40. W nauce to szmat czasu. Neurony lustrzane odkryto w latach 90. i na początku nie uznano tego nawet za ważne odkrycie. Równie dobrze można by powoływać się na opinię że ''Człowiek nigdy nie stanie na Księżycu niezależnie od przyszłych odkryć naukowych''. Powiedział to Lee de Forest - wynalazca i naukowiec w 1957. Nie minęła dekada od jego śmierci, gdy udało się to programowi Apollo. Niestety Eccles już nie żyje (przy okazji ma okazję do zweryfikowania swojej hipotezy duszy ;D). Nie wiem co by powiedział na ten temat dzisiaj, gdyby mógł zapoznać się z najnowszymi wynikami. Może dziś stwierdziłby, że się mylił co do duszy i samoświadomości. Historia nauki uczy: "nigdy nie mów nigdy"...
Obrazek użytkownika nowa_era
  • nowa_era
  • 23-10-2013

Przyjrzyjmy się duszy w wykładni dogmatu katolickiego zakładającego, że powstaje od momentu poczęcia i jest w człowieku aż do jego śmierci. Oczywiście nie zawsze był to pogląd obowiązujący. czasach św. Augustyna (354-430n.e.) biskupi zezwalali na aborcję do 3 miesiąca. Tomasz z Akwinu (1225 — 1274 n.e.), uważał, że płód w łonie kobiety staje się człowiekiem dopiero po 40 dniach (w przypadku płodu rodzaju męskiego) i po 80 dniach (w przypadku płodu rodzaju żeńskiego), i twierdził, że tylko człowiek ma duszę, a płód jej mieć nie może. Cóż, może i lepiej było dla kościoła, żeby trzymał się poglądów Tomasza, bo obecne stanowisko nijak się nie da obronić w obliczu współcześnie znanych faktów naukowych, stwarzających kilka ciekawych problemów teologicznych. Człowiek jest istotą obdarzoną duszą od chwili poczęcia, połączenia dwóch gamet, plemnika i komórki jajowej. Szkopuł w tym, że czasem takie zapłodnione jajo potrafi się podzielić na dwa (lub więcej) i mamy bliźnięta jednojajowe. Co w takim wypadku? Dusza dzieli się na dwa i każde ma pół duszy? Rozwój embrionalny bywa pierwszą okazją do zasmakowania okrutnej rzeczywistości. Już nieraz na tym etapie naszego istnienia zaczyna się darwinowska walka o przetrwanie. Z badań wynika, że co 20. człowiek w życiu płodowym miał brata lub siostrę. Gdy embriony mają wspólne łożysko i kosmówkę albo są połączone naczyniami krwionośnymi, zmuszone są walczyć o przetrwanie. W skrajnych sytuacjach, gdy płody rywalizują o dostęp do tlenu i pokarmu, może dojść do obumarcia jednego z nich. Toż to mnóstwo dusz dzieci ''nienarodzonych'', które natura sama wyrugowuje, bez pomocy skrobanek!
Obrazek użytkownika nowa_era
  • nowa_era
  • 23-10-2013

Jeśli dzieje się w to w pierwszych tygodniach ciąży, obumarły płód zazwyczaj otorbia się i tworzy cystę w łożysku. Zdarza się jednak, że słabszy płód zostaje wchłonięty przez silniejszego bliźniaka - mamy wówczas do czynienia z rzadką anomalią, zwaną [i]fetus in fetu[/i], czyli płód w płodzie. Czasem prowadzi to do bliźniaków pasożytniczych, jednak najciekawszym przykładem jest powstawanie tzw. chimer, kiedy to zygota łączy się z inną i tworzy zdrowy organizm ludzki! Takie połączenia zdarzają się rzadko, ale występują i mogą mieć konsekwencje dla osób będących chimerami. W 2002 r. w Wielkiej Brytanii badania DNA starającej się o pomoc socjalną Lydii Fairchild wykazały, że jej były partner jest ojcem jej dzieci, ale ona sama nie jest ich matką. Została oskarżona o oszustwo, ale okazało się, że ten sam wynik dały testy dziecka, które urodziła później, w obecności świadka wyznaczonego przez prokuraturę. Jednak porównania DNA dzieci z DNA ich babki (matki Lydii Fairchild) wykazało podobieństwo na spodziewanym poziomie. Próbki DNA ze skóry i włosów L. Fairchild nie pasowały do DNA jej dzieci, ale DNA pobrane z szyjki macicy — tak. Różne części jej ciała pochodzą z różnych, zapewne dwóch, zygot. Ile dusz ma taki człowiek ;D? Jedną, dwie półtorej, a może zmieszane? Z punktu widzenia dogmatyki - powstały dwie zapłodnione komórki, a więc dwie istoty ludzkie. Dla etyków katolickich usunięcia którejkolwiek z nich na tym etapie równałoby się zabójstwu. A one, szelmy jedne śmiały połączyć się w jedną! Nawet nie zroślaka, czy inną pokrakę, zdrowo wykształcony organizm, mający wszystko na miejscu! Co na to wierzący i co z ich koncepcją istnienia niematerialnej duszy? Gdzie ta biedna nadprogramowa dusza się podziała? :D Pojęcie duszy jest nielogiczne.
Obrazek użytkownika Paula
  • Paula
  • 23-10-2013

Ero widzę że za wszelką cenę chcesz nas zniechęcić do wiary ,podając fakty wygodne dla siebie ,pomijając innych uczonych twierdzących odwrotny stan , to wybiórcza propaganda ? Przykro ero na tym wiara polega że się ją ma bo Boga trzeba mieć w sercu i nie dać się zwieść teorią i tylko teorią . Czym że jest życie bez wiary . może ero Bóg tobie przeszkadza dla dziesięciu przykazań najprostszej konstytucji .
Obrazek użytkownika nowa_era
  • nowa_era
  • 23-10-2013

[quote]podając fakty wygodne dla siebie ,pomijając innych uczonych twierdzących odwrotny stan[/quote] To samo mogę powiedzieć o drugiej stronie dyskusji . Różnica jest taka, że ja zawsze staram się przynajmniej wyszukiwać aktualne teorie. ;)
Obrazek użytkownika Kamis
  • Kamis
  • 24-10-2013

Tak wyszukujesz tylko teorię ,a z teoriami różnie bywa ? Ero skoro uważasz że Boga niema i niema życia po śmierci ,to po co nam nakazy zakazy trzeba hulać jutro może Bank obrobić ,kasę UM ogołocić , i hulaj dusza bo piekła niema a co tylko raz się żyje , Ero tak na poważnie a jak się mylisz i Bóg jest ?
Obrazek użytkownika nowa_era
  • nowa_era
  • 25-10-2013

[quote]Tak wyszukujesz tylko teorię ,a z teoriami różnie bywa ?[/quote] To jeden z najczęstszych i jednocześnie najgorszych mitów. Wynika on z całkowicie błędnego rozumienia słowa 'teoria naukowa'. Nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności stała się sytuacja, w której słowo 'teoria' funkcjonuje również w języku potocznym, gdzie ma całkowicie inną wymowę. Teoria w języku potocznym coś co sobie wymyślono, ale nie sprawdzono i nie dowiedziono, lub też - małoprawdopodobna rzecz, która jednak czasami może się zdarzyć. Typowe określenia : - mam taką teorię, że... - fajna teoria, ale ja mam swoją - jest wiele teorii na ten temat, ale nie wiadomo kto ma rację - teoretycznie to może się wydarzyć, ale to mało prawdopodobne Teoria w języku naukowym to zaś coś co opracowano w oparciu o obserwacje, fakty, eksperymenty i doświadczenia, gdzie wszystkie te elementy, co do jednego, potwierdzają prawdziwość teorii naukowej a żadne jej nie podważa. Teorie wyjaśniają istnienie faktów. Teoria jest szczytowym etapem ścieżki naukowej, popartym całą gamą dowodów i doświadczeń. Nie ma również nic wspólnego z prawem, które jest odmienną rzeczą. Prawa opisują rzeczy które da się opisać w ścisły sposób (ewolucja nią nie jest), teorie wyjaśniają dlaczego rzeczy zachowują się w dany sposób. Np. system GPS działa w oparciu o dane wynikające z teorii względności i dylatacji czasu. Twoim zdaniem nie powinien działać, bo TO TYLKO TEORIA, co :D:D:D? W rozpowszechnianiu tego mitu celują najczęściej ludzie z góry uprzedzeni do jakiegokolwiek znaczenia wartości nauki i nierozumiejący istoty metodologii naukowej.
Obrazek użytkownika nowa_era
  • nowa_era
  • 25-10-2013

[quote]po co nam nakazy zakazy trzeba hulać jutro może Bank obrobić ,kasę UM ogołocić , i hulaj dusza bo piekła niema a co tylko raz się żyje [/quote] Nie ma żadnego związku między moralnością a wiarą. Jeżeli ktoś jest uczciwy TYLKO I WYŁĄCZNIE dlatego, że boi się "sądu bożego" to w rzeczywistości jest tylko tchórzliwą kanalią, która bez perspektywy nieuniknionej kary czyniła by zło bez zahamowań. Gdyby była jakakolwiek korelacja między moralnością a wiarą to w więzieniach nie byłoby ani jednej osoby wierzącej. Religia jako taka nie ma związku z wzrostem przestępczości czy patologii. Np. sycylijscy mafiozi proszę ja ciebie najczęściej byli ludźmi głęboko wierzącymi, fundowali kościoły itp. Człowiek jest w stanie krytycznie patrzeć na postawy i zachowania, niezależnie od przekonań. Możliwy jest także krytyczny stosunek do własnych przekonań, a wtedy nie żadne sumienie jest motorem zachowań, ale świadome decyzje. Tak więc da się postępować etycznie dlatego, że taka jest decyzja, a nie na zasadzie odruchu Pawłowa, ukształtowanego lekturami "świętych" książek. Czy tak ciężko zrozumieć, że istnieją dobrzy i źli ateiści, dobrzy i źli katolicy, dobrzy i źli muzułmanie, hinduiści i tak dalej?
Obrazek użytkownika Gość
  • Gość
  • 26-10-2013

http://www.kazdystudent.pl/a/istnienieboga.html?gclid=COvMva70s7oCFcGd3god02wArQ

Ksiądz Biskup Ignacy Dec odchodzi na emeryturę. Dziś w samo południe w kaplicy domowej Świdnickiej Kurii Biskupiej ogłoszono decyzję ojca świętego Franciszka, który mianował nowym biskupem świdnickim biskupa Marka Mendyka, dotychczasowego biskupa pomocniczego diecezji legnickiej.

O najnowszej książce „Miłość leczy rany”, jej głównym bohaterze Unkasie, rozmowach przez więzienne kraty, a także o przyjeździe do Srebrnej Góry, z pisarką Katarzyną Bondą rozmawiała Karolina Golak.

Zamów reklamę

Skontaktujemy się z Tobą

Interesujesz się reklamą w gazecie? Może chcesz wynająć billboard lub promować się na tym portalu internetowym. Uzupełnij poniższe dane, a uzyskasz ofertę dostosowaną do Twoich potrzeb.
Formularz został wysłany.
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×