REKLAMA

Lekarze ślepi na ślepą kiszkę

Chirurdzy z kłodzkiego szpitala przez dwa tygodnie nie byli w stanie stwierdzić, że ich pacjentka ma zapalenie wyrostka robaczkowego.

Kiedy kłodzczanka trafiła do szpitala w Wałbrzychu nacieki ropne były już tak duże, że musiano jej wyciąć nie tylko wyrostek robaczkowy, ale także kątnicę i część jelita cienkiego.

Wydawać by się mogło, że w XXI wieku wyrostek robaczkowy to choroba najłatwiejsza do zdiagnozowania i wyleczenia. Niestety nie w kłodzkim szpitalu. To co przeżyła w nim 54-letnia kłodzczanka po prostu w głowie się nie mieści.

Dwa tygodnie i nic

Problemy pani Heleny zaczęły się 31 lipca 2019 roku, kiedy rozbolał ją brzuch. Do pracy wezwano karetkę. Na izbie przyjęć wykonano badania, podano leki przeciwbólowe i zalecono jej, żeby następnego dnia poszła do lekarza pierwszego kontaktu. 1 sierpnia kłodzczankę dalej bolał brzuch, więc pojechała wykonać gastroskopię, a potem na izbę przyjęć kłodzkiego szpitala. Po wielu perturbacjach w końcu przyjęto ją na oddział chirurgiczny kłodzkiego szpitala. - Myślałam, że zajmą się mną, zdiagnozują i wyleczą – opowiada pani Helena. - Ale oni przez dwa tygodnie faszerowali mnie tylko antybiotykami i lekami przeciwbólowymi – dodaje. Oprócz leczenia objawów, wykonano badanie tomografem, kolonoskopię i USG oraz konsultacje ginekologiczne. Co ciekawe, kłodzcy ginekolodzy 14 sierpnia zasugerowali, że to przewlekłe zapalenia wyrostka robaczkowego. Ich koledzy chirurdzy opinię tę zignorowali i tego samego dnia, 14 sierpnia, wypisali panią Helenę do domu.

Ból coraz silniejszy -

Sugerowano mi, że moje bóle mają podłoże somatyczne – opowiada kobieta. - Wróciłam do domu, ale wciąż byłam chora. Zaraz po święcie (15 sierpnia – przyp. red.) znowu pojechałem na izbę przyjęć po wypis. Potem dwukrotnie tam jeszcze byłam, żeby powiedzieć, że nic się nie zmieniło i dalej mnie boli. Nie chciano mnie nawet słuchać, nie dano też skierowania do innego szpitala, o które prosiłam. Stwierdzono, że mam zapalenie oskrzeli – dodaje. To skierowanie napisał pani Helenie jej lekarz pierwszego kontaktu. Wtedy postanowiła pojechać do Wałbrzycha i tam szukać ratunku.

Od razu to rozpoznali

W Szpitalu im. Sokołowskiego w Wałbrzychu pani Heleny przyjąć nie chcieli, ale... - Jak tylko lekarka przeczytała mój wypis z Kłodzka od razu stwierdziła, że to wyrostek robaczkowy i że jednak mnie przyjmie. Istotny był kłodzki wynik badania tomografem, który wskazywał, że mam ropnie w jamie brzusznej. Wkrótce przeszłam operację. Niestety razem z wyrostkiem robaczkowym lekarze musieli usunąć mi fragment jelita cienkiego i kątnicę. Całą jesień dochodziłam do siebie, ale wciąż nie jestem w pełni zdrowa – zaznacza kłodzczanka. Jej zdaniem, gdyby od razu dobrze ją zdiagnozowano i wycięto wyrostek nie byłoby tak poważnych powikłań.

Wszystko było ok

W drugiej połowie listopada ubiegłego roku pani Helena wszystko, co przeszła opisała i wysłała do Jadwigi Radziejewskiej, dyrektorki kłodzkiego Szpitala. Odpowiedź jaką dostała, po raz kolejny utwierdziła ją w przekonaniu, że z kłodzką służbą zdrowia coś jest nie tak. Dyrektor Radziejewska przeprowadziła postępowanie wyjaśniające i... Nie stwierdziła, żadnych uchybień i zaniedbań ze strony swoich lekarzy. W stosunku do lekarza prowadzącego wyciągnie konsekwencje służbowe tylko za to, że w dniu wypisu nie dał pacjentce karty informacyjnej. - Za doznane niedogodności związane z pobytem w szpitalu pragnę Panią przeprosić i zachęcić do korzystania z usług zdrowotnych w naszych placówkach – tak kończy pismo dyrektor Radziejewska.

Finał w prokuraturze

Kłodzczanka po takiej odpowiedzi od szefowej ZOZ-u złożyła zawiadomienie do prokuratury, a ta 29 stycznia tego roku wszczęła śledztwo w sprawie narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia oraz w sprawie poświadczanie nieprawdy w dokumentacji medycznej.

Dodaj komentarz

Komentarze dla artykułu (0): Lekarze ślepi na ślepą kiszkę

Starosta Kłodzki Maciej Awiżeń przesłał petycje mieszkańców powiatu o zwiększenie ilości przeprowadzanych testów na koronowirusa

W piątek, 3 kwietnia Starosta Kłodzki Maciej Awiżeń przesłał petycję mieszkańców powiatu o zwiększenie ilości przeprowadzanych testów na koronowirusa do Premiera Mateusza Morawieckiego.

Tylko u nas poznasz najważniejsze informacje o tym, co z koronawirusem dzieje się na naszym terenie. Stale aktualizowany artykuł na klodzko24.eu
Zamów reklamę

Skontaktujemy się z Tobą

Interesujesz się reklamą w gazecie? Może chcesz wynająć billboard lub promować się na tym portalu internetowym. Uzupełnij poniższe dane, a uzyskasz ofertę dostosowaną do Twoich potrzeb.
Formularz został wysłany.
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×