REKLAMA

Pokolenie

W tym tygodniu na kolana powalił mnie jeden ze sklepów spożywczych (nie wymienię który, żeby krypciochy nie uprawiać). Kiedy zobaczyłam leżącą na sklepowej półce skrzynkę z płytami winylowymi oniemiałem, kiedy zacząłem przeglądać czarne krążki, prawie nie uklęknąłem, bo w zestawie odnalazłem, pierwszy album zespołu The Who „My Generation”. Od razu wrzuciłem go do koszyka, a w domu na patefon. Tytułowy utwór to chyba najlepsza piosenka o pokoleniu. Przy The Who, piosenka Kombii „Pokolenie” to jakaś popierdółka, a punkowy protest song sprzed lat (chyba zespołu Apteka), zaczynający się od słów „Całe nowej pokolenie: narkomani i faszyści, punki k... terroryści, gwałciciele” zalatuję infantylizmem. Dlaczego o tym piszę? Bo w XXI wieku trudno jest zdefiniować pokolenie, tak to moje, wywodzące się ze schyłku PRL-u, jaki i to obecne, pierwsze w III RP. I może dlatego polska rzeczywistość wygląda, jak wygląda. My ciągle – co stwierdził napotkany kłodzczanin, z którym chwilę rozmawiałem o sprawach spółdzielczych – nie dorośliśmy w pełni do demokracji. Ciągle jesteśmy w krótkich spodenkach, jak Gombrowiczowski Józio z „Ferdydurke”. Nic dziwnego, że w tym samym czasie, kiedy PiS kombinuje przy ordynacji wyborczej, samorządowcy wymyślają pomysły na obejście nieistniejących jeszcze przepisów . Nie dziwi, że Kukiz `15 chce uszczęśliwić spółdzielców wspólnotami mieszkaniowymi, a SLD zapowiada walkę w obronie uchwalonej 20 lat temu konstytucji, choć jako partia niewiele już znaczy. Może to łabędzi śpiew polskiej lewicy, która nie ma pomysłu nie tylko na Polską, ale nawet na samą siebie. „I hope I die before I get old (Mam nadzieję, że umrę, zanim się zestarzeję)/ Talkin` `bout my generation (Mówię o moim pokoleniu)” - śpiewa The Who. I to mogłaby być fajna puenta, gdyby nie to, że Peter Townshend, człowiek który napisał tekst, wciąż żyje, a Roger Daltrey śpiewa „My Generation” już 60 lat. Powojenne pokolenie jest jednak nie do zdarcia.

fot. P. Ziemacki

W nocy z 17/18 kwietnia wybuchł pożar składowiska odpadów plastikowych w Opuszczonych Zakładach Przemysłu Lniarskiego Lech w Ołdrzychowicach Kłodzkich. Więcej informacji na temat tego zdarzenia w piątkowym wydaniu Gazety Kłodzkiej.

Zamów reklamę

Skontaktujemy się z Tobą

Interesujesz się reklamą w gazecie? Może chcesz wynająć billboard lub promować się na tym portalu internetowym. Uzupełnij poniższe dane, a uzyskasz ofertę dostosowaną do Twoich potrzeb.
Formularz został wysłany.
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×