REKLAMA

Grube miliony na wokandzie

Kłodzki magistrat ma zapłacić właścicielowi młyna 11,6 mln zł odszkodowania. Taki wyrok zapadł w kwietniu tego roku w Sądzie Okręgowym w Świdnicy. We wrześniu w Sądzie Apelacyjnym we Wrocławiu ruszy proces apelacyjny, bo z werdyktem pierwszej instancji nie zgodziły się obie strony.

Kłodzko ma zapłacić firmie Hert, właścicielowi nieczynnego od 8 lat młyna, 11,6 mln zł odszkodowania. Tak zadecydował Sąd Okręgowy w Świdnicy. Wyrok nie jest prawomocny. Jeśli się uprawomocni to do ratusza zapuka komornik, a zaraz po nim komisarz. Czy tak się stanie? To może okazać się już dzisiaj. - Mam nadzieję, że uda się cały proces cofnąć do ponownego rozpatrzenia albo chociaż zmniejszyć zasądzoną kwotę odszkodowania – mówi Michał Piszko, burmistrz Kłodzka. Równie dobrze jednak sąd drugiej instancji może wyrok utrzymać w mocy lub w całości uchylić. - Każda ewentualność jest możliwa – przyznaje Marcin Trzeciak, adwokat reprezentujący kłodzki magistrat. Jeśli jednak wyrok pierwszej instancji zostanie w sądzie apelacyjnym utrzymany to... Kłodzko będzie miało poważne problemy. Po pierwsze dlatego, że na wypłatę odszkodowania magistrat nie może wziąć kredytu (zabraniają tego przepisy). A to oznacza oszczędności i to spore w wydatkach bieżących, czyli płacach, imprezach kulturalnych sprzątaniu miasta, oświetleniu... Po drugie, jeśli właściciel firmy Hert nie pójdzie z miastem na ugodę, co do rozłożenia w czasie zasądzonego odszkodowania to w ratuszu pojawi się komornik, a zaraz po nim komisarz. Burmistrz Piszko zapowiedział, że jeśli niekorzystny wyrok zostanie utrzymany mocy, to zawiadomi prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez swojego poprzednika. - Bo za to, że nie będzie wielu imprez kulturalny, że przez 2-3 lata znowu będziemy musieli zaciskać pasa, mieszkańcy Kłodzka mogą podziękować byłem burmistrzowi Szpytmie, który jest obecnie radnym klubu PiS - mówi Piszko. Roszczenia firmy Hert, która była właścicielem młyna (na zdjęciu), to wyniki inwestycji zrealizowanej przez byłego burmistrza, Bogusława Szpytmę, po której młyn został bez drogi dojazdowej, co doprowadziło o jego zamknięcia. Szefowie młyna zażądali od władz miasta odszkodowania, a potem wnieśli sprawę do sądu.

Nieugodowa WŁADZA

Piotr Nowicki, właściciel firmy Hert, dwa razy chciał dogadać się z kłodzkim magistratem. Wyciągniętą przez niego rękę samorządowcy dwukrotnie odtrącili: raz zrobił to były burmistrz Szpytma, drugi raz radni z kadencji 2014-2018. W lutym 2014 roku, w Sądzie Rejonowym w Kłodzku odbyło się posiedzenie pojednawcze. Strony sporu nie doszły do porozumienia. Trudno się dziwić, skoro wcześniej burmistrz Szpytma stwierdził, że domaganie się przez firmę Hert 13 mln zł odszkodowania to próba wyłudzenia od gminy nienależnych pieniędzy. Drugą próbę ugody z firmą Hert podjął, po objęciu urzędu, burmistrz Michał Piszko. Wynegocjował, że miasto za przejęcie nieczynnego młyna zapłacić firmie Hert 7,6 mln zł. 1 mln zł stanowić miały miejskie nieruchomości. Pozostałe 6,6 mln zł samorządowcy musieliby przelać firmie Hert na jej konto. Ta kwota miała zostać podzielona na raty, po 50 tys. zł miesięcznie. Radni odrzucili wypracowane przez Piszkę porozumienie. Tomasz Karolczak, ówczesny radny, ocenił ugodę jako kompromitację burmistrza Piszki. - Żenujące było jak burmistrz sugerował radnym, że warunki, które wynegocjował z firmą Hert są bardzo dobre. Po ostrych słowach kilku radnych, Piszko wycofał się ze swojej kompromitującej propozycji. Niesmak pozostał – stwierdził w wywiadzie dla Gazety Kłodzkiej. Cóż, niesmak się nawet nasilił. Porównując 7,6 mln zł z ugody, do której nie doszło między innymi przez Karolczaka, do 11,6 mln zł, które na rzecz firmy Hert zasądzono, można powiedzieć, że radni nie mieli ani wiedzy ani nawet minimalnego wyczucia ekonomicznego i prawnego.

Dodaj komentarz

Komentarze dla artykułu (1): Grube miliony na wokandzie

Obrazek użytkownika Kobayachi
  • Kobayachi
  • 15-10-2019

Młyn .młyn nasza nadzieja ......to trampolina do powrotu do upragnionej władzy ......dobry wynik w mieście Bossa daje jasne światło nadzieji .......kuźwa głową boli ....och on to studnia bez dna .dna .dna ...kuźwa ....niech ten marazm się zakończy ..bo kuźwa ja nie mam 18 lat ...a wątroba nie ze stAli ...kuźwa sen z powiek spada .....jak nie jakaś z Egiptu o gorączkę doprowadza sprytny czar nadzieji ..który szybko zmienia się w koszmar pustej kieszeni ....ale mają łeb do interesów ....i te sprytne psychologiczne manewry i imprezy z wysokiej pułki ..niby za fri a kuzwą potem płac i płacz .....kuźwa kto mi to zrobił i te dojarki mi podesłał kuźwa sprytnie mnie załatwił oj kuźwa ...wydoił mnie mocno ...tak sobie myślę czy to nie drencżyciel !!!!

Do państwa Marii i Zdzisława Kasper z Bystrzycy Kłodzkiej przyszła pracownica Zakładu Usług Komunalnych z dwoma policjantami. - Tak walili w drzwi, że mało zawału nie dostałam - mówi roztrzęsiona Maria Kasper.

foto: pixabay.com

Rolnicy, którzy chcą zabezpieczyć swoje uprawy przed skutkami suszy, mogą do 22 listopada składać wnioski o dotację na inwestycje w obszarze nawadniania w gospodarstwie rolnym.

Zamów reklamę

Skontaktujemy się z Tobą

Interesujesz się reklamą w gazecie? Może chcesz wynająć billboard lub promować się na tym portalu internetowym. Uzupełnij poniższe dane, a uzyskasz ofertę dostosowaną do Twoich potrzeb.
Formularz został wysłany.
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×