REKLAMA

Browary - reaktywacja

Czy ziemia kłodzka znowu będzie opływała w lokalne piwa?

-Browary istniały we wszystkich miastach, a nawet większych wsiach. W samej tylko Bystrzycy Kłodzkiej działało ich aż pięć - tak opisuje XIX-wieczną ziemię kłodzką Krzysztof Czarnecki ze Świdnicy, który od prawie 30 lat hobbystycznie zajmuje się piwem i jego historią. Rozkwit piwowarstwa zapewniły ziemi kłodzkiej dwa czynniki. Po pierwsze, edykt o wolności rzemiosła i handlu, wydany w 1810 roku, dzięki któremu browar można było otworzyć bez pytania o zgodę cechu. Po drugie, bogaty region.

Zamykano 10 rocznie

- Większość browarów, które wtedy powstały, były dość prymitywne, warzące piwo w oparciu o technologie ze średniowiecza, głównie na użytek własnej restauracji - mówi Czarnecki. Taki stan rzeczy nie trwał jednak długo. W drugiej połowie XIX wieku na coraz większą skalę zaczęły pojawiać się browary przemysłowe. - W Kłodzku browarem przemysłowym był zakład Müllera na dzisiejszej ulicy Okrzei. Piwo warzone w browarach przemysłowych było zdecydowanie lepsze - dodaje. Takie zakłady funkcjonowały wówczas także w Bystrzycy Kłodzkiej, Lądku i Dusznikach-Zdroju, Kudowie Słonym, Radkowie, Nowej Rudzie oraz Słupcu. Początek XX wieku, to masowy upadek małych browarów. - Rocznie zamykano wtedy do 10 zakładów. W trakcie I wojny światowej wystąpił problem z dostawami jęczmienia, z czym małe zakłady starego typu nie mogły sobie poradzić. To był ich ostateczny kres - mówi Czarnecki. Kolejny kryzys nadszedł wraz z II wojną światową. W trakcie jej trwania wstrzymano produkcję piwa. Po wojnie, w tych, które nie zostały zniszczone, produkcję wznowiono w przeciągu kilku lat. Updek nadszedł w latach 70. ubiegłego wieku. - Brakuje dokumentacji, aby mieć pewność, ale możemy domyślać się, że lokalne browary pozamykano z przyczyn ideologicznych. Faktem jest, że takie browary, jak Kłodzko i Nowa Ruda były przestarzałe i wyeksploatowane, jednak zamiast remontować, postanowiono je zlikwidować i wybudować nowy, wielki browar w Opolu, do czego nigdy nie doszło. Władze PRL-u chciały dużych browarów w dużych miastach. Dla małych nie było już miejsca - komentuje Czarnecki.

Radków padł ostatni

-Browar w Radkowie, który jako jedyny na ziemi kłodzkiej przetrwał politykę komunistów, w wolnej Polsce, zamiast rozwinąć produkcję, splajtował. - Po prywatyzacji w 1996 roku nowy właściciel Browarów Dolnośląskich S.A. zamknął browary w Radkowie, Boguszowie, Sobótce i Ziębicach, zostawiając tylko największy we Wrocławiu, który przetrwał tylko kilka lat dłużej - wylicza Czarnecki. Na wznowienie produkcji piwa, ani w Radkowie, ani w innych dawnych browarach ziemi kłodzkiej, nie ma co liczyć, bowiem w najlepszym wypadku jedyne, co po nich zostało, to mgliste wspomnienie i podupadające mury. Kadry wykwalifikowanych piwowarów już nie ma, podobnie jak sprzętu do warzenia napoju z pianką. Pustkę po nich wypełniają pomału domowi piwowarze, którzy warzenie piwa traktują jako hobby.

- Lubię piwo, ale zauważyłem, że eurolagery, czyli piwa z dużych koncernów, niezbyt mi smakują. Oprócz kupowania produktów z rzemieślniczych browarów, które stały się coraz powszechniej dostępne w marketach, zainteresowałem się też domowym warzeniem piwa - tak swoje piwowarskie początki w 2009 roku opisuje Hubert Krech z Krosnowic. Teraz na swoim koncie ma cały wachlarz piw: niefiltrowane, niepasteryzowane, jasne, ciemne, często z zaskakującymi dodatkami, na przykład rumianku, który uwypukla aromaty cytrusowe albo chili, które sprawia, że jeden łyk czuć w gardle przez kilka minut. - Piwowarstwo domowe narodziło się w USA. Proces produkcji tego trunku jest bardzo prosty. Nie mam tajnych receptur. Jestem naśladowcą lubiącym eksperymentować. Najlepsza droga rozwoju, to śledzenie specjalistycznych forów internetowych, a także rozmowy z bardziej doświadczonymi od siebie - dodaje.

 

Chcesz wiedzieć więcej? Czytaj Gazetę Kłodzką nr 338

Dodaj komentarz

Komentarze dla artykułu (1): Browary - reaktywacja

Obrazek użytkownika BrowarNick
  • BrowarNick
  • 08-03-2017

To w końcu reaktywacja czy nie?! :-) Tak czy siak trzymam kciuki za wszystkich, którzy próbują. Kibicuję reaktywacjom starych browarów lokalnych/regionalnych (np. obserwuję też "górski" browar z Grybowa obok Nowego Sącza) i cieszy mnie jak im się udaje. Eurolagery niech sobie będą jakąś tam częścią rynku, ale im większy wybór, tym lepiej dla nas piwoszy :-)

Fot. OSP Czermna

Pożar samochodu ciężarowego na DK-8 w Dusznikach-Zdroju

Czy nasi samorządowcy będą musieli wydać 6 mln zł na rekultywację wysypiska śmieci?

Zamów reklamę

Skontaktujemy się z Tobą

Interesujesz się reklamą w gazecie? Może chcesz wynająć billboard lub promować się na tym portalu internetowym. Uzupełnij poniższe dane, a uzyskasz ofertę dostosowaną do Twoich potrzeb.
Formularz został wysłany.
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×