REKLAMA

Taniec to jej życie

Ewa Miś-Krzemińska kieruje Zespołem Pieśni i Tańca Nowa Ruda

W ostatnich latach zespół brał udział w Festiwalach w Tajlandii i Chinach, a także w Rumunii, Serbii, Macedonii, Francji, Bułgarii, Chorwacji, Grecji, Turcji, we Włoszech.

Tak długo męczyła mamę, aż ta się ugięła i zawiozła małą Ewę na przesłuchanie. W wieku 8 lat oficjalnie rozpoczęła swoją przygodę z tańcem. Zwiedziła niemal cały świat. Dla wielu zaś na zawsze pozostanie Ewą Miś z Nowej Rudy, z którą rozmawiamy m.in. o dziecinnych piruetach, porzuceniu stolicy i wyrozumiałym mężu.

Z tańcem związana jest Pani od dziecka. Jak zaczęła się ta przygoda?
Taniec to moje życie. Gdy miałam 8 lat usłyszałam o egzaminach do Zespołu Pieśni iTańca „Lublin”- słynni „Kaniorowcy”. Zainteresowanie było ogromne. Na 1 miejsce było kilkunastu kandydatów. Udało mi się przejść przez egzaminacyjne sito i zaczęło się… Próby taneczne i wokalne 2 razy w tygodniu. Duża odpowiedzialność dla mnie i oczywiście moich Rodziców, którzy przez wiele lat wozili mnie na zajęcia na drugi koniec Lublina. W Zespole sprawdzano nie tylko postępy artystyczne, ale także oceny w szkole. Po kilku latach zaczęłam tańczyć w grupie reprezentacyjnej w Zespole Tańca Ludowego „KOS”, z którym bardzo dużo koncertowałam w kraju i zagranicą. Następnie tańczyłam w ZPiT Akademii Medycznej dzięki, któremu zwiedziłam kawał świata... W międzyczasie ukończyłam Kurs dla Instruktorów Tańca organizowany na Uniwersytecie Ludowym w Gardzienicach.

Dlaczego właśnie taniec? Kto rozbudził w Pani miłość do niego ?
W sumie to sama nie wiem… Tańczyłam od zawsze. Mama mówiła , że jak byłam mała to nie chodziłam tylko skakałam, kręciłam piruety i dygałam w rytm muzyki- to już chyba wrodzona pasja. O egzaminach do zespołu powiedziała mi mama, ale nie sądziła ,że się dostanę- tak długo ją męczyłam, aż zawiozła mnie na przesłuchanie.

A dlaczego folklor?
Folklor jest piękny! Zawsze czułam wyjątkowość polskiej muzyki ludowej - jej ducha i nastrój, zróżnicowanie tańców, kolorowe stroje i możliwość występowania na scenie. W latach 80’ folklor był bardzo popularny- w Lublinie i okolicy działało wiele bardzo dobrych zespołów. Z czasem zaczęłam poznawać i pasjonować się folklorem innych narodów. To wyjątkowa przygoda.

Kiedyś i dziś – jak zmieniała się Ewa Miś – Krzemińska i jej miłość do tańca, folkloru i tradycji?
Dla wielu na zawsze pozostanę Ewą Miś z Nowej Rudy. Zespół Pieśni i Tańca” Nowa Ruda” i to miasto ukształtowało mnie artystycznie i życiowo – po 6- letniej rozłące, powróciłam tu w zwiększonym składzie- mąż Arkadiusz i oczywiście moja duma – córka Victoria. Właściwie to prawie się nie zmieniłam… prawie. Głowę mam ciągle w chmurach.


Swoją pasją zaraziła Pani swoje dzieci?
Moja Victoria tańczy i śpiewa w Zespole. To jej cały świat- koleżanki i koledzy, taniec, muzyka, występy, wspólne wyjazdy. Kiedyś powiedziała mi, że największą karą byłoby dla niej zakazanie jej chodzenia na próby. Oczywiście wszystkie zespołowe dzieci też są moje i staram się dbać o nie jak najlepiej potrafię, dzielę się z nimi moją pasją i uwielbiam spędzać z nimi czas.

Kierowanie Zespołem Pieśni i Tańca to ciągłe podróże, jest Pani zatem ciągle w drodze. Jak udaje się Pani pogodzić to z życiem prywatnym?
Na szczęście mam wyrozumiałego męża. Wysłuchuje moje smutki i smuteczki, pomaga rozwiązywać problemy – zna moje zespołowe dzieci i rozumie moje zaangażowanie. Oczywiście całe życie rodzinne , plany wakacyjne itp. podporządkowane są zespołowi. Z przyjemnością ogląda nasze występy i mogę na niego liczyć w każdej chwili- nawet zatańczył finałowy taniec na ostatnim jubileuszu. W końcu dla TEGO ZESPOŁU przeprowadziliśmy się tu z Warszawy.
 
Jakie miejsca udało się pani zwiedzić dzięki pracy?
Zwiedzanie w pracy… Wyjeżdżając z 30-40 osobową grupą dzieci lub młodzieży skupiona jestem przede wszystkim na ich bezpieczeństwie. Bardzo zależy mi też na dobrych prezentacjach scenicznych i odpowiednim zachowaniu grupy– wyjeżdżając na festiwale jesteśmy żywą reklamą Nowej Rudy i Polski. Jest czas na zwiedzanie- zespół to przyjemność i naprawdę lubimy spędzać razem czas. Zawsze staramy się zorganizować zwiedzanie ciekawych miejsc , ale główny cel wyjazdów to koncerty. Nie traktuję tych wyjazdów jako mój wypoczynek tylko odpowiedzialną pracę.

Można tej pracy nie kochać?
Wyjazdy są w pewnym sensie nagrodą za lata prób, systematyczność, dyspozycyjność i prawdziwe zaangażowanie członków grupy. W ostatnich latach udało nam się zrealizować wielkie marzenie- braliśmy udział w Festiwalach w Tajlandii i Chinach. Koncertowaliśmy też w Rumunii, Serbii, Macedonii, Francji, Bułgarii, Chorwacji, Grecji, Turcji, we Włoszech- praktycznie objechaliśmy całą Europę Praca to praca. Nie zawsze jest różowo. Są różne trudne sytuacje. Zespół to grupa prawie 100 osób plus rodzice , dziadkowie , byli członkowie, znajomi… Lubię prowadzić próby i kierować Zespołem ,ale sama bym tego nie dokonała. Pomaga mi w tym wiele osób, a najbardziej napędzają mnie do działania moje zespołowe dzieci- ich zaangażowanie, systematyczność i szacunek dla tego co wspólnie robimy.

Czuje się Pani spełniona zawodowo? Czy są jeszcze marzenia, których Pani nie zrealizowała?
Jako instruktor i choreograf osiągnęłam dużo, bardzo się z tego cieszę i szanuję to. W ciągu 25 lat pracy wraz z zespołem zdobyłam wiele nagród i wyróżnień- to wynik wspólnego wysiłku i szczerego zaangażowania w NASZ ZPIT NOWA RUDA. Przed nami kolejne wyzwania- chcemy rozszerzyć repertuar zespołu o nowe choreografie, marzę o zakupie kostiumów i butów… lista życzeń i marzeń jest długa. Najważniejsze żeby ludzie chcieli przychodzić do zespołu, razem tańczyć, grać i śpiewać, wspólnie żyć i tworzyć Zespół.

Dodaj komentarz

Komentarze dla artykułu (1): Taniec to jej życie

Obrazek użytkownika Franek
  • Franek
  • 15-04-2020

O tak , tak , mądre Słońce , USA wiadomości

Fot. Schronisko Sowa

Ruszyła internetowa zbiórka, a dzierżawca schroniska ujawnia, kto i za co żąda od niego ponad 70 tys. zł

Fot. Zaginieni Policja

Widziałeś mężczyznę? Poinformuj policję, gdzie może przebywać.

Fot. FB/Łukasz Czech

Dziś otwarto oficjalnie zbiornik przeciwpowodziowy w Roztoce, w gminie Międzylesie.

Zamów reklamę

Skontaktujemy się z Tobą

Interesujesz się reklamą w gazecie? Może chcesz wynająć billboard lub promować się na tym portalu internetowym. Uzupełnij poniższe dane, a uzyskasz ofertę dostosowaną do Twoich potrzeb.
Formularz został wysłany.
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×