REKLAMA

Zachód, Wschód, Kresy

Zachód, Wschód, Kresy - Felieton Mieczysława Kowalcze

Dyskutuje się nieco na temat różnic między wschodnią i zachodnią Polską. Różnic na wielu poziomach, w różnych sferach - od wyznawanych (i przestrzeganych) wartości przez styl i sposób życia wspólnotowego po poziom zapatrzenia we wzorce zachodnie. Na taką publicystykę warto nałożyć własne doświadczenia. I to się udało w niektórych sferach. Przez kilka dni miałem okazję przyglądać się życiu mieszkańców Suwalszczyzny, porozmawiać z nimi o poglądach, pójść razem z nimi do kościoła, ba, na wybory też. To rzeczywiście Polska bardziej tradycyjna, choć dotknięta tymi samymi kłopotami i sprawami. Głównie bardzo licznymi wyjazdami młodych ludzi. Nie tutaj jednak miejsce na szerokie zestawianie publicystycznych i socjologicznych obserwacji i tez z rzeczywistością. Tych tez tez i wniosków, które po swoich badaniach stawiają, między innymi, profesorowie Schmidt i Zięba, a mówiących na przykład o znaczącej różnicy poziomu religijności mieszkańców wschodniej i zachodniej części naszego kraju. Wracam jednak do tematów, jaki portal u mnie zamawia. Niedziela Zesłania Ducha Świętego w Sejnach uroczysta i wyciszona jednocześnie. Nabożność na pierwszy rzut oka większa. Tylko z naszych stron niewiele młodych osób zechciało we mszy świętej uczestniczyć. Co innego, gdy można było później zatrzymać się przy straganach. Te przyciągnęły wszystkich. Celebrowanie zakupów zastępowało potrzebę zachowań religijnych? Coś w tym jest. Plan wyprawy na Suwalszczyznę to także wyjazd do Wilna, Zułowa i Powiewiórek. Do tamtejszych przyjaciół. Do polskich kombatantów i do młodych ze Związku Polaków na Litwie. Ich religijność niech poświadcza stan świątyń. Coraz lepszy. A dzieje się tak za sprawą zaangażowania parafian. Szczególnie to widać w zwykłym, prostym wydaniu w Powiewiórkach. W Wilnie bowiem dużo łatwiej o zbiórkę, napisanie projektu, znalezienie sponsorów na renowację. Na wsi, nawet jeśli związana z ważnymi osobami - Piłsudski, Gulbinowicz - to parafia musi się imać innych sposobów, bardziej wspólnotowych, wymagających zachodu, żeby świątynię i parafię utrzymać. A ludzie uczynni, uprzejmi i gościnni. Nabożeństwa w języku polskim sprawuje ksiądz litewski. Przy każdym spotkaniu, czy to w Wilnie czy gdzie indziej, jeden wspólny przekaz do nas, do naszych władz świeckich, kościelnych, do każdych wreszcie - my, tutaj, na Kresach, zostaliśmy sami z różnymi sprawami, problemami. Także z usilnymi staraniami Litwinów o zbudowanie silnej odrębnej tożsamości naszym kosztem, i to niestety zbyt często. Dobrze to rozumiemy, ale mocny głos z Polski, na każdym poziomie, naturalnie mądrym, systemowe wsparcie, mogłyby wiele zrobić dobrego. Dla każdej ze stron. Nie ukrywają, że niejakie nadzieje pokładają w prezydencie wybranym 24 maja.
I jeszcze jedno. Tak a propos drugiej tury. Wyrazisty przekaz otrzymaliśmy w ogłoszeniach parafialnych w Sejnach - wybierzmy tego spośród kandydatów, dla którego ważne i żywe są wartości chrześcijańskie. Ani to złamanie ciszy, ani robota kampanijna. Wybraliśmy według takiej sugestii?

Dodaj komentarz

Komentarze dla artykułu (0): Zachód, Wschód, Kresy

W Mielniku na dzień dobry obszczekał mnie pies Marian. Potem było całkiem sympatycznie. Mieszkańcy mili i życzliwi, choć mają też problemy.

Policja prosi o pomoc. Ustala, kto skrzywdził szczeniaka.

Zamów reklamę

Skontaktujemy się z Tobą

Interesujesz się reklamą w gazecie? Może chcesz wynająć billboard lub promować się na tym portalu internetowym. Uzupełnij poniższe dane, a uzyskasz ofertę dostosowaną do Twoich potrzeb.
Formularz został wysłany.
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×